Reklama

Dom to nie tylko ściany i meble. To emocje, rytuały, zapach porannej kawy i wspólne wieczory przy herbacie. Łukasz Nowicki nie goni za przepychem ani trendami wnętrzarskimi rodem z luksusowych katalogów. Tworzy przestrzenie, które oddychają spokojem, światłem i rodzinną atmosferą. Jego dom w Warszawie to miejsce codziennego życia, a posiadłość w Krajęczynie – azyl, do którego ucieka od miejskiego zgiełku. Oba te miejsca łączy jedno: ciepło. Nie tylko to bijące z kominka, ale to prawdziwe, płynące z serca.

Dom w Warszawie – w sercu zielonego Międzylesia

Choć Warszawa kojarzy się z tempem, gwarem i miejskim ruchem, Łukasz Nowicki znalazł w niej swoje ciche miejsce. Razem z rodziną zamieszkał w Międzylesiu — jednej z najbardziej zielonych i spokojnych dzielnic stolicy. Otoczony lasami i bliskością natury dom prezentera idealnie wpisuje się w jego styl życia: z dala od zgiełku, blisko tego, co naprawdę ważne.

To tu, wśród drzew i śpiewu ptaków, stworzył przestrzeń pełną światła, drewna i domowego ciepła. Miejsce, gdzie można odpocząć po pracy, odetchnąć i po prostu być. Salon z kominkiem, kuchnia z dużym stołem, ogród, który tętni życiem przez cały rok — dom w Międzylesiu to nie tylko adres. To osobista definicja słowa „dom”.

Kominek, który łączy pokolenia

W salonie domu Łukasza Nowickiego kominek nie jest przypadkowym dodatkiem. Został zaplanowany tak, by łączyć funkcję praktyczną z symboliczną. W zimowe popołudnia staje się miejscem, przy którym zbiera się cała rodzina. To tu rozmawia się, śmieje, milczy i odpoczywa. Nie potrzebujesz telewizora, gdy trzaskające drewno i ciepło ognia potrafią stworzyć lepszą atmosferę niż niejeden film.

Ten kominek to nie tylko źródło ciepła — to centrum domowego wszechświata, gdzie dzieje się codzienność. W jego pobliżu stoi biblioteczka pełna książek, miękka sofa, pled rzucony niedbale na oparcie. Wszystko po to, by zachęcać do zatrzymania się i bycia razem.

Kominek jest udekorowany kaflami w ciepłym odcieniu bieli co sprawia, że wygląda jak stary piece kaflowy i to dodaje mu niezwykłego uroku.

Styl, który mówi „jestem u siebie”

Wnętrze domu Nowickiego to pochwała naturalności. Dominują w nim drewno, beże, zgaszona zieleń i szarości. Nie ma tu zimnych, błyszczących powierzchni ani wnętrz rodem z katalogów. Jest za to klimat — ciepły, domowy i bardzo „ludzki”.

Kominek idealnie wpisuje się w tę filozofię. Jest wykończony z dbałością o detale, ale bez przesady. To nie element popisu — to punkt wspólny dla wszystkiego, co najważniejsze. Otula wnętrze i stwarza przestrzeń do odpoczynku, pracy i świętowania.

Miejsce na oddech od świata

Dom Łukasza Nowickiego to azyl z dala od zgiełku. Kominek w tym kontekście staje się nie tylko częścią wystroju, ale także manifestem stylu życia. W czasach, gdy domy coraz częściej przypominają showroomy, on wybrał ciepło, spokój i relacje.

Wieczór przy kominku, z kubkiem herbaty, przytulony pies pod nogami, rozmowa bez pośpiechu — to coś, czego nie da się kupić ani zaprojektować. To trzeba stworzyć. Tak jak stworzył to Łukasz Nowicki.

Kominek w domu Łukasza Nowickiego to znacznie więcej niż element wystroju. To symbol rodzinnego ciepła, przemyślanego stylu i harmonii. Jego dom jest dokładnie taki jak on sam — spokojny, autentyczny, pełen klasy i dystansu do współczesnego pędu. A kominek? Jest jak kropka nad „i” — ciepła, potrzebna i idealnie na swoim miejscu.

Drugi dom w Krajęczynie – azyl poza miastem

Ale Międzylesie to nie wszystko. Łukasz Nowicki zbudował dla swojej rodziny jeszcze jedno miejsce — dom w miejscowości Krajęczyn, położonej kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. To tu, wśród pól i dróg bez świateł, znajduje się ich wakacyjna przystań. Domek, który wygląda jak wyjęty z sielskiego snu: z drewnianym gankiem, bujaną huśtawką i oczywiście — kominkiem w centrum salonu. Tym razem znacznie prostszym niż ten w Międzylesiu. Grzać przy nim lubią się nie tylko domownicy, ale i zwierzaki.

To przestrzeń stworzona z myślą o odpoczynku i byciu razem. Nie ma tu pośpiechu, terminarzy ani zasięgu. Jest za to czas. Na rozmowę, spacer, leniwe śniadanie i wieczór z książką przy ogniu. Ten dom nie błyszczy w stylizowanych katalogach. On błyszczy wtedy, gdy płonie w nim ogień, a za oknem cicho sypie śnieg.

Reklama
Reklama
Reklama