Reklama

To nie jest kwestia bałaganu czy niemodnych mebli. To kwestia tego, co nazywamy „psychologicznym rezonansem”. Brytyjski filozof i pisarz Alain de Botton, autor przełomowej książki The Architecture of Happiness, zauważa coś, co Anna widzi codziennie w swojej pracy:

„Wnętrza, które próbują być perfekcyjne, są w rzeczywistości agresywne. Dom, który nie wybacza bałaganu, to dom, który nie wybacza ludzkich słabości. Taka przestrzeń nieustannie nas osądza” – pisze de Botton.

Według Anny, największym grzechem współczesnych wnętrz nie jest brak pieniędzy, ale brak odwagi do bycia sobą. Wchodzimy do mieszkań, które wyglądają jak rendery, a nie jak miejsca do życia.

Dlaczego w Twoim salonie „robi się niedobrze”?

Anna wymienia błędy, które po dwóch dekadach projektowania widzi jako „morderców domowego ogniska”. Co ciekawe, najgroźniejszy z nich wcale nie bije po oczach.

1. Wizualne echo, czyli „Chłód Akustyczny” Nadmiar twardych powierzchni – szkło, beton, polerowany gres, puste ściany. W takim wnętrzu dźwięk odbija się w sposób męczący dla układu nerwowego. Badania przeprowadzone przez Salk Institute w Kalifornii dowodzą, że przebywanie w pomieszczeniach o wysokim pogłosie drastycznie podnosi poziom kortyzolu (hormonu stresu) we krwi. „Jeśli w Twoim salonie każde słowo brzmi jak w katedrze, nigdy nie poczujesz się w nim swobodnie. Twój organizm będzie w stanie ciągłego czuwania” – ostrzega Anna.

2. Beż, który „tuli” vs. Beż, który „więzi” Wiele osób zarzuca beżom nudę, ale Anna stawia inną diagnozę. Beż może być najpiękniejszym kolorem świata, o ile... żyje. „Spójrz na zdjęcie tego salonu [referencja do Twojego zdjęcia]. To przykład beżu, który działa jak balsam. Dlaczego? Bo ma faktury. Mamy tu drewno, wełniany dywan, naturalną roślinę. To wnętrze oddycha. Problemem jest ‘płaski beż’ – kiedy wszystko od podłogi po sufit ma tę samą, śliską fakturę. To wtedy dom zamienia się w ‘Beige Prison’ – więzienie bez wyrazu, w którym mózg traci orientację z powodu braku bodźców”.

3. Brak „zakotwiczenia tożsamości” Jeśli kupiłaś wszystko w jednym popularnym sklepie w ciągu jednego popołudnia, mieszkasz w dekoracji filmowej. Psychologowie środowiskowi podkreślają wagę przedmiotów, które niosą historię. Bez pamiątki po kimś bliskim, bez książek, które naprawdę czytasz, dom jest anonimowy. Brakuje mu „duszy”, czyli Twojej obecności.

Dom jako lustro duszy – najbardziej kontrowersyjne wyznanie Anny

„Najbardziej bałam się domów, w których właściciele mieli obsesję na punkcie symetrii. Każda poduszka musiała być uderzona w kant, a każdy przedmiot miał swoje wyznaczone co do milimetra miejsce. Ci ludzie podświadomie byli przerażeni chaosem życia. Ich domy nie były azylami, były klatkami, które miały chronić ich przed nieprzewidywalnością świata. W takich miejscach fizycznie czułam ciężar ich lęku”.

Jak uratować swoje wnętrze (i siebie)?

Jeśli czujesz, że Twój dom Cię męczy, nie planuj kolejnego remontu. Zrób to, co radzą eksperci z Environmental Psychology UK: wprowadź tzw. „kontrolowany chaos”.

  • Zasada 80/20: Niech 80% wnętrza będzie spójne, ale pozostałe 20% niech będzie „brudem życia”.

  • Wprowadź błąd: Pozwól sobie na jedną rzecz, która kompletnie nie pasuje do reszty – stary fotel, obraz namalowany przez dziecko, czy kolorową lampę z targu staroci. To te elementy sprawiają, że czujemy się bezpiecznie.

Dom ma być portem, do którego zawijasz po sztormie, a nie kolejnym polem bitwy o perfekcję. Jeśli boisz się odstawić szklankę na stolik kawowy, to znaczy, że dom przestał Ci służyć – stał się Twoim panem. Czas to zmienić.

Od milimetrów na ekranie do emocji w salonie. Czy wiesz, że źle zaplanowane oświetlenie podnosi poziom kortyzolu?
Od milimetrów na ekranie do emocji w salonie. Czy wiesz, że źle zaplanowane oświetlenie podnosi poziom kortyzolu? Adobe Stock
Reklama
Reklama
Reklama