Styl Carolyn Bessette-Kennedy: dlaczego świat znów oszalał na punkcie „nowojorskiej księżniczki”?
Dziewczyna z sąsiedztwa, dla której oszalał książę z bajki. Fanka minimalizmu, która żyła w blasku nowojorskiego luksusu. Jaka jest tajemnica stylu Carolyn Bessette-Kennedy? Dziś, gdy serial „American Love Story” na Disney+ przypomina historię burzliwej miłości Carolyn i Johna F. Kennedy Jr., postać muzy Calvina Kleina powraca jako najsilniejsza inspiracja sezonu. Przyglądamy się kobiecie, która zdefiniowała nowoczesną elegancję.

Trudno nazwać ją klasyczną pięknością. Szczupła i wysoka blondynka Carolyn Bessette była zaledwie specjalistką PR marki Calvin Klein i choć należała do nowojorskiego światka, nie dążyła do sławy i stroniła od blasku fleszy. To jednak właśnie ją paparazzi sfotografowali, wychodzącą z Johnem F. Kennedym Jr. z jego pięknego loftu w modnej nowojorskiej dzielnicy TriBeCa w październiku 1996. Ubrana w grzeczny czarny sweter, camelową ołówkową spódnicę i brązowe kozaki wyglądała raczej jak skromny Kopciuszek. Dwa tygodnie wcześniej Carolyn została panią Kennedy – prawdziwą amerykańską księżniczką, żoną najbardziej pożądanego mężczyzny świata.
W 1996 roku syn legendarnego prezydenta John F. Kennedy Jr. uchodził za doskonałą partię, a na swoim koncie miał – raczej krótsze niż dłuższe – związki z najpiękniejszymi kobietami świata. Od Cindy Crawford przez Daryl Hannah po obiecującą młodą aktorkę Sarah Jessikę Parker. Jednak żadna z nich nie skradła jego serca. Kobieta, dla której stracił głowę, nie była ani supermodelką, ani podziwianą aktorką, a hołdującą zasadom minimalizmu, stawiającą na naturalność „working girl”. Wiedziała, czego chce, i odważnie po to sięgała. Pewna siebie zdobyła księcia z bajki. Nie musiała chować się za mocnym makijażem i fantazyjnymi ubraniami. Najlepszym tłem dla jej silnej osobowości była prostota. Kopciuszek ery „power woman”… Teraz to Carolyn miała wszystko. Czy przeczuwała, że jej idealne małżeństwo szybko stanie się fikcją? Że życie pod ostrzałem obiektywów będzie dla niej nie do wytrzymania? Na pewno nie mogła wiedzieć, że ta bajka skończy się tragicznie za zaledwie trzy lata, kiedy Carolyn razem z Johnem zginą w katastrofie pilotowanego przez Kennedy'ego samolotu.
Ślub, który zmienił wszystko: Narodziny estetyki „less is more”
Carolyn może i nie lubiła skupiać wokół siebie zainteresowania prasy, ale odkąd w 1994 roku zaczęła spotykać się z Johnem, a we wrześniu 1995 para się zaręczyła, wiedziała, że każdy jej krok będzie szeroko komentowany. Pierwszą ważną „medialną” decyzją, przed którą stanęła, był wybór projektanta odpowiedzialnego za stworzenie jej ślubnej kreacji. Zaszczytu dostąpił jej znajomy projektant Narciso Rodriguez, pracujący wcześniej dla Calvina Kleina, a potem związany z domem mody Nino Cerruti. Rodriguez stworzył kilka projektów ślubnej sukni, a Carolyn ostatecznie zdecydowała się na minimalistyczną, podkreślającą sylwetkę kreację dopiero 15 dni przed ślubem. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Ponadczasowa suknia, wykonana z lekko połyskującego jedwabiu, warta 40 000 dolarów, niedbale spięte włosy i delikatny makijaż sprawiły, że świat okrzyknął Carolyn ikoną stylu. Każda świeżo upieczona narzeczona chciała wyglądać na swoim ślubie jak młoda pani Kennedy. Przepych początku lat 90. odchodził w zapomnienie. Teraz to Carolyn dyktowała trendy. Szaleństwo się rozpoczęło. Nietrudno się domyślić, że Narciso Rodriguez zyskał międzynarodową sławę i mnóstwo zleceń.

Dziewczyna z sąsiedztwa w obiektywie paparazzi: Fenomen „modern style”
Ameryka marzyła o księżniczce, a Carolyn jako wybranka prawdziwego królewicza była idealną kandydatką. Johna uwiodła swoją naturalnością i absolutnym brakiem fascynacji jego sławą i legendą rodziny Kennedych. Natomiast świat pokochał Carolyn, bo widział w niej dziewczynę z sąsiedztwa. Bajka o Kopciuszku? Tak, ale bez happy endu. Carolyn od początku nie czuła się dobrze pod ostrzałem fleszy i choć zewsząd napływały wyrazy uwielbienia, ona robiła wszystko, żeby zwracać na siebie jak najmniej uwagi. Jej prosty, jakby niedopracowany, swobodny styl mógł być sposobem na ukrycie się. Nie było na to szansy. Po ślubie Carolyn pojawiła się na okładkach pism o modzie, a Liz Tilberis, naczelna amerykańskiego „Harper's Bazaar” w tamtym czasie, uznała ją za „niesamowity symbol amerykańskiego stylu”. Wtórowała jej Anna Wintour, naczelna amerykańskiego „Vogue'a”: „Carolyn ma fenomenalny nowoczesny styl”. Sam Michael Kors przyznał, że stylizacje Carolyn „nigdy nie wyglądają na wystudiowane. Widziałem ją noszącą tani T-shirt i drogą marynarkę. To pokazuje jej osobiste podejście do mody. Ona nie wydziera stron z pism modowych i nie kopiuje looków”. Dziś miksowanie taniego z drogim to już norma, ale w czasach Carolyn to było nowatorskie podejście. Szczególnie dla osoby o takiej pozycji społecznej. Kto widział księżniczkę, ubierającą się w sieciówce?

Szkoła mistrza Calvina Kleina: Od butiku do nowojorskiej socjety
Carolyn od początku była wyjątkowa, choć nic nie wskazywało, że czeka ją sława. Nie miała zbyt wielu talentów, może oprócz… towarzyskiego. Urodziła się w 1966 roku w średniozamożnej katolickiej rodzinie. Jej rodzice wcześnie się rozwiedli, a rodzinne problemy odbijały się na młodej dziewczynie. W szkole, jak po latach opowiadali jej znajomi z tamtego okresu, chodziła na wszystkie „właściwe” imprezy. Uwielbiała się bawić, szczególnie w towarzystwie płci przeciwnej. I na pewno miała powodzenie. W liceum, głosami uczniów, otrzymała nawet tytuł „Najpiękniejszej Osoby”.
Podczas studiów na Uniwersytecie Bostońskim zajmowała się dorywczo modelingiem, ale nie zrobiła kariery w tym zawodzie. W 1988 roku zaczęła pracować dla projektanta Calvina Kleina, a raczej… jako sprzedawczyni w jednym z butików marki. Jej wdzięk i talent do rozmowy z klientami sprawiły, że szybko została doceniona. Zaoferowano jej pracę w Nowym Jorku, gdzie miała zajmować się obsługą najważniejszych klientów Calvina Kleina. Asystowała w zakupach gwiazdom, takim jak Annette Bening czy Diane Sawyer. Stylizowała, pomagała skompletować looki. Transakcje, które prowadziła, opiewały w sumie na miliony dolarów. Sukces i znajomości ze sławnymi i bogatymi dały jej przepustkę do zamkniętego świata nowojorskiej high society. W pracy Carolyn awansowała i została dyrektorem PR u Kleina, w życiu prywatnym błyszczała na imprezach. Jej prosty, naturalny styl stał się rozpoznawalny. Minimalizmu uczyła się od mistrza. Pracując dla Kleina, wyrobiła sobie wyjątkowe poczucie estetyki. Nowy Jork ją zaakceptował. Stała się częścią królestwa luksusu. Przyjaźniła się ze swoim szefem i jego piękną żoną Kelly Klein. Randkowała i dobrze się bawiła. Czy szukała miłości? Trudno powiedzieć, ale miłość znalazła ją niespodziewanie. W 1993 roku na prywatnym pokazie Calvina Kleina spotkała Johna F. Kennedy'ego Jr.. Wyniosła, zimna, potrafiła sprawić, że mężczyzna, który mógł mieć każdą, chciał tylko ją. Związek przez długi czas trzymali w tajemnicy. Po ogłoszeniu zaręczyn Carolyn odeszła z pracy – po siedmiu latach u Kleina nie musiała już nic nikomu udowadniać. Odniosła zawodowy sukces, teraz chciała… przygotować perfekcyjny ślub.

DNA stylu: Biała koszula, jedwabie i aura tajemnicy
Ślubna kreacja była pierwszym stylowym sukcesem Carolyn na światową skalę. Szybko jednak to jej codzienny styl stał się wzorem. Pani Kennedy wybierała klasyczne, lekko rozszerzane ku dołowi dżinsy, uwielbiała nosić golfy. Chętnie zakładała ołówkowe spódnice o długości za kolano lub nawet 7/8. Kors podziwiał jej umiejętność pracy nad proporcjami przy doborze ubrań. „Jej spódnice są zawsze właściwej długości”, mówił. Proste, przewiązywane w talii płaszcze i botki na niewysokim obcasie to jej klasyczny nowojorski mundurek. Tak ubrana chodziła na spacery z psem i zakupy. Tak fotografowali ją paparazzi na nowojorskich ulicach. Tak chciały się ubierać fanki jej stylu na całym świecie.
Na wieczór najczęściej wybierała czerń lub biel. Chętnie stawiała na total look w jednym kolorze. Nie lubiła wzorzystych ubrań, często wybierała proste, opływające figurę sukienki z połyskującej satyny. Ten trend wraca w tym sezonie. Sukienki inspirowane nocną koszulką królują teraz na wybiegach Celine, Givenchy i Calvina Kleina.
Kolejną rzeczą, która w tym sezonie święci triumfalny powrót na wybiegi, a którą Carolyn szczególnie lubiła, jest biała koszulowa bluzka. Teraz nosimy ją nie tylko na co dzień do biura, ale przede wszystkim na wieczór. To ewidentne nawiązanie do stylu późnych lat 90. i hołd dla Carolyn, która wylansowała ten trend. W 1999 roku na jednej z wielkich imprez pojawiła się właśnie w białej koszuli zestawionej z długą czarną spódnicą Yohji Yamamoto. Ten minimalistyczny look kopiowały potem największe gwiazdy, między innymi Tilda Swinton na rozdaniu Oscarów w 2011 roku czy Julia Roberts na gali Złotych Globów w 2014.
Zamiłowanie Carolyn do prostoty nie oznaczało braku zamiłowania do luksusu. Carolyn wybierała rzeczy najdroższych marek, ale nie epatowała logotypami. Choć w swojej kolekcji miała mnóstwo markowych torebek, to większość była czarna – także jej ulubiona Birkin od Hermès. Carolyn przywiązywała dużą wagę do dodatków, ale nie przytłaczała nimi stylizacji. Także w tej kwestii ceniła minimalizm. Ukochane okulary Selima Aldo's z niedużymi owalnymi szkłami nosiła na okrągło. Nie była fanką biżuterii, a swój zaręczynowy pierścionek z szafirami i diamentami nosiła rzadko. Może dlatego, że od początku nie przypadł jej do gustu? Był kopią pierścionka należącego do matki Johna – Jacqueline.
Jednym z ulubionych projektantów Carolyn był Yohji Yamamoto. To jego konstrukcyjne kreacje nosiła najchętniej na wielkie gale. W jej garderobie można było też znaleźć rzeczy Prady, Miu Miu, Ann Demeulemeester (Carolyn doceniła jej projekty jako jedna z pierwszych).
Dziedzictwo ikony: Dlaczego styl Carolyn Bessette-Kennedy jest wieczny?
Carolyn nie uniknęła porównań do sławnej teściowej Jacqueline Kennedy Onassis. Podobnie jak ona mogła pochwalić się szczupłą, atletyczną sylwetką, też miała silną osobowość i owiewała ją aura tajemniczości, ale wydaje się, że na tym podobieństwa się kończą. Stroje Jackie były dopracowane w każdym szczególe, a jej styl zmieniał się wraz z trendami. Carolyn nie goniła za modą. W życiu chadzała własnymi ścieżkami. Kreując – świadomie bądź nie – własny wizerunek, również nie oglądała się na innych. Uosabia więc wszystko, co definiuje prawdziwą ikonę stylu. Kobieta, która nosi to, na co ma ochotę, tak jak ma ochotę. Nie jest niewolnicą trendów. Carolyn Bessette-Kennedy sprawdzian ze stylu zdała na szóstkę. Wystarczy tylko dziś – po 26 latach od tragicznej śmierci młodych Kennedych – spojrzeć na jej zdjęcia. Zachwyca stylem tak samo jak kiedyś. A przecież o to chodzi, bo jak mawiała Coco Chanel, a wtórował jej Yves Saint Laurent, moda przemija, styl jest wieczny.
