Reklama

Choć dla wielu aktorów udział w hitowym serialu to spełnienie marzeń, dla Ewy Skibińskiej był to moment wewnętrznych rozterek. Jak przyznaje, przez lata nie dostrzegała wagi projektów, w których brała udział. Kierowała się emocjami, poczuciem niespełnienia i potrzebą zmian, które – jak wierzyła – mogły otworzyć przed nią nowe zawodowe drzwi.

Ewa Skibińska o odejściu z "Pierwszej miłości" i "Na dobre i na złe". Ujawnia kulisy decyzji

Ewa Skibińska nie ukrywa, że w czasie pracy przy "Na dobre i na złe" nie miała świadomości, jak ważny jest to projekt. "Nie miałam wtedy agenta, który by mi powiedział: Ewa, ale ty grasz w takim serialu, on już jest kultowy, on jest ważny, to ci daje popularność" – wspomina. Zamiast satysfakcji pojawiały się wątpliwości i poczucie, że powinna szukać czegoś więcej.

Po pięciu latach pracy w serialu zaczęła zadawać sobie trudne pytania: "Pięć lat jestem w serialu, takim popularnym, trzeba coś zmienić, może gdzieś jakieś ważniejsze rzeczy na mnie czekają, a ja tracę swój czas?". Towarzyszyło jej także poczucie, że działalność serialowa może być postrzegana jako mniej wartościowa artystycznie: "Bo to jest jednak komercja, co ja robię, czy to jest dobra droga w moim życiu".

Aktorka w rozmowie z dziennikarzem otwarcie mówi o swoich rozterkach: "Czy ja nie trwonię swojego talentu, czasu? Czy może ktoś mi czegoś nie daje, dlatego że zdecydowałam się grać w serialu?”. Z dzisiejszej perspektywy przyznaje jednak: "To jest wszystko nieprawda. Ja teraz wiem, czym to się rządzi i na czym to polega".

Historia powtórzyła się przy "Pierwszej miłości". Również po pięciu latach aktorka zdecydowała się odejść. W tle tych decyzji wciąż obecna była potrzeba zmiany i przekonanie, że rezygnacja może otworzyć nowe drzwi. "Muszę coś zostawić, muszę z czegoś zrezygnować, żeby otworzyły się nowe możliwości, żeby jak to się u nas w branży mówi, zadzwonił telefon. A czy tak jest? Nie wiem. Czasami nie trzeba wcale z niczego rezygnować i telefon nagle dzwoni" – wyznała.

Ewa Skibińska. plan serialu "Pierwsza miłość". 2005.
Ewa Skibińska. plan serialu "Pierwsza miłość". 2005. fot. Mikulski/AKPA

Ewa Skibińska o angażu do "Na dobre i na złe": "Pomyślałam, że dam zaporową stawkę"

Kulisy angażu do "Na dobre i na złe” pokazują, jak bardzo ambiwalentne były jej decyzje. Skibińska przyznaje: "Jak powiem, że chcę tyle i tyle za dzień zdjęciowy, to mnie na pewno nie wezmą”. Była to próba uniknięcia pracy w serialu, choć – jak sama dodaje – przyszła na zdjęcia próbne i walczyła o rolę.

Liczyła na to, że decyzja producentów zdejmie z niej odpowiedzialność: "Pomyślałam sobie, że jak dam zaporową stawkę, to oni powiedzą, no jednak nie". Stało się jednak inaczej – produkcja zaakceptowała warunki.

Jak podkreśla dziś, pieniądze nie były kluczowe: "Chodziło tylko o lęk przed tym, że stanę się aktorką serialową". Dodaje też z charakterystyczną szczerością, że cała sytuacja była dla niej dość trudna: "To nie jest mój typowy styl działania, szczerze mówiąc. Ja mam w sobie dużo pokory".


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Ewa Skibińska. plan serialu "Pierwsza miłość". 2005.
Ewa Skibińska. plan serialu "Pierwsza miłość". 2005. fot. Mikulski/AKPA
Ewa Skibińska.
Ewa Skibińska. Fot. Telus/AKPA
Reklama
Reklama
Reklama