Hanna Zakrzewska-Libelt: Jak wyglądała Twoja droga od kariery w bankowości do założenia kliniki stomatologicznej? Co zdecydowało o tej zmianie zawodowej?

Agnieszka Dojlidko-Nawrocka: To piękna historia o miłości i odwadze do zmiany. Przez 15 lat pracowałam w sektorze bankowym w Warszawie. Miałam stabilną pozycję i czułam się w tym świecie pewnie. Wszystko zmieniło się, gdy pojawił się Michał – dziś mój mąż i partner. Gdy urodziły się dzieci, musiałam zdecydować: powrót do pracy czy rodzina i nowe życie w Gdańsku. Wybrałam to drugie. Michał prowadził gabinet, a z czasem otworzyliśmy większą praktykę. Przełomem była jego propozycja, abym wykorzystała swoje doświadczenie menedżerskie w zarządzaniu. Początkowo brzmiało to jak szalony pomysł, ale podjęłam wyzwanie. Wymagało to nie tylko nowych kompetencji, ale także wyjścia daleko poza moją strefę komfortu. Z perspektywy czasu wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Materiały prasowe
Karol Kacperski / Prestiż Magazyn trójmiejski

Wasza firma to dziś rozbudowany zespół i nowoczesna infrastruktura. Jakie wyzwania wiążą się z zarządzaniem taką strukturą w branży medycznej?

To ogromna odpowiedzialność – za ludzi, pacjentów, jakość i bezpieczeństwo. Dobre zarządzanie polega przede wszystkim na umiejętnej współpracy. Kluczowe jest zbudowanie zespołu, który ma podobne wartości i podejście do pacjenta. Ale jeśli to się uda, to wszystko zaczyna się naturalnie układać. Wyzwaniem staje się wtedy utrzymanie tego poziomu. W tej branży nie można stanąć w miejscu. Nieustannie doskonalimy procesy, ale dbamy też o spokój i komfort pacjenta. Dla mnie najważniejsze jest, by pomimo skali, każdy czuł się traktowany indywidualnie, z uważnością i zrozumieniem. Najtrudniejsze w zarządzaniu jest więc utrzymanie harmonii pomiędzy rozwojem, jakością, ambicją a bezpieczeństwem pacjenta. I właśnie na tym obszarze koncentruję swoją codzienną pracę.

Materiały prasowe
Karol Kacperski / Prestiż Magazyn trójmiejski

Jakie lekcje biznesowe wyniosłaś z ostatnich lat? Co doradziłabyś osobom, które chcą rozwijać własny biznes w branży medycznej?

Bliskie jest mi zdanie Steve’a Jobsa, który powiedział: „Jestem przekonany, iż połowa tego, co oddziela odnoszących sukcesy przedsiębiorców od tych, którzy nie odnoszą sukcesów, to czysta wytrwałość”. Nie talent, nie szczęście, nie spektakularny start, lecz wytrwałość w trudnych momentach decyduje o tym, czy firma dojrzewa, czy znika. Nauczyłam się też, że biznes wymaga odwagi: do podejmowania niepopularnych decyzji i bycia sobą mimo presji i hejtu. Kluczowe jest też skupienie się na jakości i sensie, a nie na szybkim efekcie. Jak mówi Oprah Winfrey, „rób jedną rzecz naprawdę dobrze i bądź znany z tego, że robisz ją uczciwie i z pasją”. W tej branży nie sprzedajesz produktu, tylko bierzesz odpowiedzialność za zdrowie. To wymaga etyki, pokory i konsekwencji. I jeszcze jedno: nie bój się marzyć oraz… ciężko pracować. Gdybym miała podsumować to jednym zdaniem, powiedziałabym: sukces nie jest efektem jednego dobrego ruchu, lecz tysięcy decyzji podejmowanych każdego dnia – nawet wtedy, gdy nikt nie bije braw.

Materiały prasowe
Karol Kacperski / Prestiż Magazyn trójmiejski

Jak dbasz o siebie? Co Cię regeneruje, inspiruje i daje poczucie równowagi w świecie pełnym presji i oczekiwań?

Uczę się żyć w zgodzie ze sobą, ale ze świadomością, że jestem wśród ludzi. Bliska jest mi zasada złotego środka. Jeśli potrzebuję snu – śpię. Jeśli chcę poczytać czy zagrać na fortepianie – robię to nie po to, by dojść do perfekcji, ale po to, by pobyć ze sobą. Czas z dziećmi daje mi radość, ale potrzebuję też ciszy i czasu dla siebie. I to nie wyklucza bliskości. Wręcz przeciwnie – daje jej zdrowsze fundamenty. Uczę się tego i widzę, jak bardzo zmienia to jakość mojego życia. W świecie pełnym presji, oczekiwań i nieustannego pędu ten balans daje mi spokój i lekkość. Żyje mi się prościej. Oddycham spokojniej. Mam więcej cierpliwości – do siebie i do innych.

Materiały prasowe
Karol Kacperski / Prestiż Magazyn trójmiejski

Co w ostatnich latach najbardziej Cię zmieniło jako kobietę – nie jako menedżerkę czy przedsiębiorczynię, ale właśnie jako człowieka?

Najbardziej zmieniło mnie doświadczenie upływającego czasu. Widzę zmiany na swojej twarzy, w ciele, w energii. Dbam o siebie i chcę starzeć się godnie, ale razem z tym wszystkim przyszedł spokój i bardzo klarowne spojrzenie na siebie oraz na świat. Nie zamieniłabym tej dojrzałości na młodszą wersję siebie. Praca z ludźmi nauczyła mnie, że nie muszę być lubiana przez wszystkich. Nauczyłam się rozróżniać to, co jest prawdziwą relacją, od tego, co jest tylko chwilową aprobatą. Wybieram spokój zamiast udowadniania czegokolwiek. Dziś obserwuję, wyciągam wnioski i idę dalej. Największą zmianą jest poczucie: ja nic nie muszę, ja mogę. Mogę wybierać, zmieniać zdanie, zwolnić, zawalczyć, odpuścić. A cudze opinie przestały zajmować moją głowę, bo są rzeczy naprawdę ważne: ludzie, relacje, zdrowie, sens i jakość życia. Spokój, pewność siebie i zgoda na siebie – to jest dla mnie największy dar dojrzałości.

Materiały prasowe
Karol Kacperski / Prestiż Magazyn trójmiejski

W Dniu Kobiet coraz częściej mówi się o równości i sile kobiet. Co w dzisiejszym świecie – mimo tych wszystkich zmian – nadal najbardziej Cię uwiera lub razi?

Najbardziej razi mnie podział ról oparty wyłącznie na płci. Dlaczego nadal pojawia się zdziwienie: „jak to, kobieta na czele dużej organizacji?”, albo przekonanie, że skoro kobieta odnosi sukces, to ktoś „musi stać za tym biznesem”. To krzywdzące. Ale nie zgadzam się też z narracją, która mówi mężczyźnie, że zawsze musi być silny i zarabiać. A jeśli to kobieta jest liderką, a mężczyzna wspaniałym tatą? Dla mnie prawdziwa równość nie polega na walce płci, lecz na wolności wyboru. Na tym, żeby role w rodzinie, w pracy i w życiu były wynikiem predyspozycji, charakteru i etapu życia, a nie płci. W Dniu Kobiet chciałabym, żebyśmy mówiły o feminizmie mądrze – nie jako o przeciwstawianiu się mężczyznom, ale jako o budowaniu świata, w którym kobiety i mężczyźni mają równe prawo do bycia sobą. Do ambicji, do wrażliwości, do zmiany ról i do życia na własnych zasadach. Bo dopiero wtedy naprawdę jesteśmy wolni.

Materiał promocyjny Nawrocki Clinic