Tomasz Rożek, Viva Eko 8/2022
Fot. SZYMON SZCZEŚNIAK/Visual Crafters
TYLKO U NAS!

Doktor Tomasz Rożek o groźbie wybuchu wojny atomowej i katastrofie klimatycznej

„Sama bomba jądrowa nie wystarczy, musi być jeszcze coś, co ją przeniesie”

Krystyna Pytlakowska 20 kwietnia 2022 19:16
Tomasz Rożek, Viva Eko 8/2022
Fot. SZYMON SZCZEŚNIAK/Visual Crafters

Co się stanie, jeśli Putin wykorzysta bombę jądrową w Ukrainie? Czy fotowoltaika jest w stanie zastąpić energię węglową? W jakim stopniu ocieplenie klimatu dotyczy Europejczyków? Co możemy zrobić, by ustrzec świat przed samozagładą? Pyta Krystyna Pytlakowska, odpowiada Tomasz Rożek, doktor fizyki, dziennikarz naukowy i autor blogów popularnonaukowych.

Jest uznanym popularyzatorem nauki, dziennikarzem naukowym, autorem książek, audycji radiowych i telewizyjnych. Założyciel Fundacji Nauka. To Lubię, autor bloga i vloga Nauka To Lubię, jednego z największych kanałów popularnonaukowych w internecie, jest od lat zaangażowany w edukację dzieci i młodzieży.

Krystyna Pytlakowska: Żyjemy w strachu przed wojną atomową. W jakim stopniu może nam zagrażać wybuch jądrowy?

Doktor Tomasz Rożek: To trudne pytanie. Najpierw trzeba się zastanowić, gdzie ten wybuch miałby miejsce i jaka by była jego moc. Nie jestem politologiem ani specjalistą od spraw międzynarodowych, więc nie wdam się w spekulacje, jakie jest prawdopodobieństwo wykorzystania broni masowego rażenia.

Wiemy natomiast, jaki arsenał atomowy mają Wielka Brytania – 215, Francja – 300, Chiny – 260. Ale już USA i Rosja – ponad siedem tysięcy.

Tak przynajmniej twierdzi Rosja, ale nie ma żadnych metod, żeby tę informację zweryfikować. Zresztą sama bomba jądrowa nie wystarczy, musi być jeszcze coś, co ją przeniesie. Jeżeli w magazynie jest siedem tysięcy ładunków jądrowych, nie musi to oznaczać, że ten kraj ma możliwość zrzucenia ich wszystkich naraz. Poza tym bomby jądrowe są duże, nie można ich zapakować do pierwszego lepszego samolotu. Ja bym się więc tymi liczbami nie ekscytował.

Co się stanie, jeśli Putin wykorzysta bombę jądrową w Ukrainie, bo tego się przecież boimy?

Ten strach jest umiejętnie podsycany przez Rosję. Cała historia Czarnobyla ma za cel właśnie podsycanie tego strachu i niepewności, ponieważ wielu z nas nie uświadamia sobie, jakie jest połączenie między technologią jądrową cywilną a wojskową. Ostatnio szalała informacja, że nad Polskę nadciąga radioaktywna chmura znad Czarnobyla, w okolicy którego palą się lasy emitujące w powietrze ogromne ilości pyłu radioaktywnego. Rzeczywiście lasy się palą, ale palą się wiosną każdego roku. Teraz potrwa to może trochę dłużej, bo strażacy nie mogą podjąć akcji ratunkowej z powodu wojny. Żadne dane jednak nie wskazują na to, że poziom radioaktywności przekracza normy.

Zaczynamy więc działać na wszelki wypadek, budować schrony, przystosowywać garaże. Pamiętamy przecież Hiroszimę i Nagasaki.

Pamiętamy, ale zapominamy o tym, że bomby jądrowe zabiły o wiele mniej ludzi niż jakiekolwiek inne. Później nikt ich już nie użył, chociaż świat stał się dużo bardziej skonfliktowany. Nie mogę wiedzieć, czy Rosja użyje ładunków jądrowych, ale zasada, która mocarstwa atomowe trzymała w szachu przez dziesięciolecia, była jedna. Jeżeli jedna strona użyje broni jądrowej, druga także to zrobi. Zapowiedział to prezydent Biden. Chodzi tutaj o racjonalne liczenie kosztów i zysków. Nie wiem, jak Zachód albo NATO zareagowałyby na użycie broni jądrowej na terenie Ukrainy. Chcę wierzyć, że odpowiedziałyby, gdyby te ładunki zostały użyte w kraju NATO-wskim.

Czytaj także: Anja Rubik: „Okrucieństwo i brak człowieczeństwa są nie do opisania słowami. Świat powinien stanąć”

Tomasz Rożek, Viva Eko 8/2022
Fot. SZYMON SZCZEŚNIAK/Visual Crafters

Doktor Tomasz Rożek w sesji dla magazynu „VIVA!”, kwiecień 2022

Największą chyba zagładą było w prehistorii uderzenie asteroidy 66 milionów lat temu. Wyginęło 75 procent stworzeń. Teraz nam to nie grozi?

Oj, były w historii Ziemi wymierania, które zbierały krwawsze żniwo, nieporównywalne z jakąkolwiek bombą. Zagrożenie ze strony kosmosu istnieje, nie możemy z nim nic zrobić. Mamy wprawdzie systemy, które śledzą obiekty w kosmosie, i duże komputery, które potrafią przeliczyć prawdopodobieństwo kolizji zagrażającej człowiekowi czy w ogóle życiu biologicznemu, ale jeżeli miałoby się to zdarzyć, to się zdarzy. Dla uspokojenia powiem, że to nie tak, że za rogiem czyha coś takiego i nie wiadomo, kiedy to nastąpi. O zbliżaniu się dużego obiektu jak tamta asteroida będziemy wiedzieli dziesiątki lat przedtem.

Naszego pokolenia więc to nie dotyczy. I naszych dzieci także chyba nie. Co to jednak znaczy, że gwiazdy są fabryką atomu?

Każda gwiazda na początku jest kulą wodoru, najlżejszego pierwiastka we wszechświecie. Dopiero energia gwiazdy rodzi się z tego, że te lekkie pierwiastki łączą się w coraz cięższe. W tym sensie więc gwiazdy są fabrykami pierwiastków. Podczas Wielkiego Wybuchu nie było tak, że wyprodukował on wszystko, co nas dzisiaj buduje. Ziemię, Księżyc, drzewa. Wielki Wybuch dał tylko początek najlżejszym pierwiastkom, czyli wodoru i helu. A dalszy proces ich tworzenia i łączenia przebiegał już we wnętrzu samej planety.

A my, ludzie, podobno składamy się z cząsteczek węgla, jak twierdził Pan w jednym z programów na YouTubie.

Nie tyle z cząsteczek, ile z atomów węgla. Ale to, co buduje nas, ludzi, w ogóle życie, to są białka, cukry i tłuszcze. A atomy węgla są tylko rusztowaniem, na którym one się opierają.

Wyjaśnijmy to jednak komuś, kto się na tym kompletnie nie zna. Nasz wewnętrzny węgiel to przecież nie ten, który wydobywamy z kopalni.

W języku polskim nie ma rozróżnienia na węgiel pierwiastek i węgiel minerał. A w języku angielskim węgiel pierwiastek to carbon, natomiast węgiel minerał to coal. Oczywiście, że węgiel minerał składa się także z węgla pierwiastka, ale są w nim także atomy innych pierwiastków. W przeszłości węgiel był kawałkiem drzewa. Gdy ono obumiera, jego rusztowanie zostaje i po milionach lat ludzie się do niego dokopują i wydobywają jako skałę. Korzystamy z niej, bo daje dużo energii. Dlatego palimy węglem.

Teraz jednak od tego odchodzimy.

Oczywiście odchodzimy, chociaż korzystanie z paliw kopalnych, nie tylko węgla, ale ropy i gazu, daje tak potrzebną nam energię, uwalnia także do atmosfery nadmierne ilości dwutlenku węgla. A to z kolei przekłada się na rosnącą temperaturę w naszym otoczeniu.

Zatem zmierzamy do ocieplenia klimatu.

Nie tylko. Do atmosfery dostają się też trujące związki chemiczne. Na przykład spalana benzyna w silnikach samochodowych jest bardzo szkodliwa i rakotwórcza. Żyje nam się więc mniej zdrowo, stąd ogólna światowa tendencja, żeby odchodzić od tych paliw.

A fotowoltaika? Czy jest w stanie zastąpić energię węglową?

Nie wszędzie i nie dzisiaj. Zjawiska pogodowe są uzależnione od obszaru, na którym występują. Inaczej to wygląda na północy Europy, a inaczej na północy Afryki. Im dalej na południe, tym wykorzystanie energii solarnej jest bardziej racjonalne. A z kolei na północy wieją silniejsze wiatry, więc panele fotowoltaiczne nie rozwiążą problemów energetycznych. Ale pomogą nam stopniowo odchodzić od paliw kopalnych.  

Doktor Tomasz Rożek prowadzi w serwisie specjalny kanał edukacyjny Nauka. To Lubię Junior (dostępny POD TYM LINKIEM), dedykowany dzieciom z Ukrainy. Pomaga on odnaleźć się uczniom z tego kraju w polskim środowisku oraz dostarcza wartościowe treści popularnonaukowe w języku ukraińskim. Filmy są dostępne z tłumaczeniem i dubbingiem.

Pełny wywiad z doktorem Tomaszem Rożkiem przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA! Eko, dostępnym na rynku od czwartku 21 kwietnia 2022 roku. 

Czytaj także: Anna Dereszowska ma ekologiczny dom na Mazurach! Pokazała nam wnętrza

Tomasz Rożek, Viva Eko 8/2022
Fot. SZYMON SZCZEŚNIAK/Visual Crafters

Anja Rubik, VIVA! kwiecień 8/2022, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

WERONIKA ROSATI o życiu w Los Angeles i córce: „Moment, w którym zaczęło się moje drugie życie, to narodziny córki”. AGNIESZKA I PIOTR GŁOWACCY: Para popularnych aktorów, rodzice bliźniaków, opowiadają o „podwójnym” szczęściu i o dojrzewaniu do miłości. JOHN PORTER: Najsłynniejszy Walijczyk mieszkający od 46 lat w Polsce mówi: „Jestem lekkim socjopatą”. Dlaczego? Ponadto HISTORIE NIEZWYKŁYCH WIĘZI MATEK I CÓREK oraz opowieść o MEMPHIS, mieście bluesa, grilla i Presleya.