Nie zakochał się w aktorce. W Ewie Gawryluk zobaczył coś znacznie ważniejszego. Dziś są małżeństwem
Aktorka i trener bramkarzy piłki nożnej. Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Ewa Gawryluk-Domaniecka i Piotr Domaniecki cztery lata temu spotkali się przypadkiem i dali sobie szansę. Katarzynie Piątkowskiej opowiedzieli o swojej miłości, o dużej różnicy wieku, nauce kompromisów i swojej malutkiej, ale zgranej rodzinie.

Pewnego dnia na lotnisku w Warszawie Ewa Gawryluk… po prostu się zgubiła. Z pozoru błaha sytuacja okazała się początkiem historii, której żadne z nich się nie spodziewało – zwłaszcza że aktorka była wtedy świeżo po rozwodzie i wcale nie myślała o nowej relacji. O tym, jak przypadkowe spotkanie przerodziło się w ważną relację, Ewa Gawryluk i jej mąż Piotr opowiadają w szczerej rozmowie.
W jego rodzinie film i opera to codzienność. Dlatego sława Ewy Gawryluk nie zrobiła na nim wrażenia. Wywiad VIVA!
[...]
– Od czego zaczęła się Wasza wspólna historia?
Ewa: Od mojego zagubienia na lotnisku w Warszawie.
– Przecież to nie jest takie dużo lotnisko (śmiech).
Ewa: I znam je dosyć dobrze, bo często na nim bywam, ale okazuje się, że da się.
– Może to zrządzenie losu.
Ewa: Być może, zwłaszcza że byłam tuż po rozwodzie i nie w głowie były mi nowe znajomości, a co dopiero wchodzenie w nowy związek. Przyznam szczerze, że na myśl o tym odczuwałam pewnego rodzaju niechęć. Tak czy inaczej… wracałam z nocnych zdjęć we Wrocławiu i byłam kompletnie nieprzytomna. A z samolotu wypuszczono pasażerów innym gate’em niż zwykle. I szukając wyjścia do miasta, po prostu się zgubiłam.
Piotr: Byłaś naprawdę zagubiona. Do tego stopnia, że pomyślałem, że sprawdzę, czy nie potrzebujesz pomocy.
Ewa: Teraz wiem, że Piotrek jest empatyczny i nigdy nikogo nie zostawi bez pomocy. A wtedy skorzystałam z jego wsparcia.
[...]
Piotr: Odprowadziłem ją do taksówki i dopiero na sam koniec przedstawiliśmy się sobie.
– Podszedłeś do niej, bo ją rozpoznałeś?
Piotr: Ależ skąd! Ewa była dość dokładnie zasłonięta czapeczką z daszkiem i okularami przeciwsłonecznymi.
Ewa: A potem odnalazł moje konto na Instagramie i zaczął do mnie pisać. Najpierw przypomniał się, że to on jest człowiekiem, który nie zostawił mnie w potrzebie.
– Potraktowałaś go jak natrętnego fana?
Ewa: Ale nie byłam niegrzeczna. Raczej starałam się zachować zdrowy dystans. Aż odkryłam, że nasze pisane rozmowy stają się coraz częstsze, coraz ciekawsze, coraz mniej zdawkowe.
Piotr: Nie przeszliśmy jednak na „ty”, a dopiero po miesiącu zaczęliśmy do siebie dzwonić.
Ewa: Już wtedy, gdy do siebie pisaliśmy, poczułam, że to może być naprawdę fajna znajomość. Zwłaszcza że Piotrek nie był nachalny. Nikt nikomu miłości nie wyznawał. Wystarczyło, że naprawdę dobrze się czułam, korespondując z nim. Jestem dojrzałą kobietą, mam różne historie za sobą i szybko jestem w stanie wyczuć dobrą energię i to, czy ktoś zasługuje na moją uwagę.
Piotr: Ja równie szybko zorientowałem się, jak wartościową kobietą jest Ewa.
– Spodobało Ci się to, że jest znaną aktorką?
Piotr: To nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Moja mama jest kostiumografką, pracowała z Jerzym Kawalerowiczem, Krzysztofem Kieślowskim i Bogusławem Lindą. Moja chrzestna całe życie pracowała jako organizatorka castingów do bardzo dużych produkcji. Moja druga ciocia, Agnieszka Kossakowska była śpiewaczką operową związaną z Teatrem Wielkim – Operą Narodową w Warszawie. Zawsze kręciłem się w świecie filmu, teatru, opery. Mama dbała o mój rozwój kulturalny. Pewnie dlatego świat, w którym jest moja żona, nie robi na mnie wrażenia. Pokochałem ją, Ewę, wspaniałą kobietę, a nie aktorkę. Gdyby zajmowała się czymkolwiek innym, moje uczucie byłoby takie samo. A poza tym mama zapytała ciocię, czy Ewa jest OK, a ciocia potwierdziła (śmiech).
[...]
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 marca.

Co jeszcze w VIVIE! 5/2026?
- Paulina Gałązka. Jej nietypowa droga do aktorstwa.

- O tym się mówi. Czy Beatrice i Eugenie Windsor zapłacą za grzechy ojca jeszcze wyższą cenę?
- Andrzej Giza. Prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena o barwnym życiu u boku wybitnych osób w świecie muzyki.

- Dorota Goldpoint. Jej projekty kochają kobiety biznesu, dyplomacji i gwiazdy.

- Extra. Słynna barcelońska Bazylika Sagrada Família czekała 144 lata na ukończenie budowy.
- Podróże – itaka. Z biurem podróży ITAKA odkryjesz więcej!