Weronika Kostyra 28 maja 2016 18:14
1/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
1/7

Michał Piróg kończy dzisiaj 37 lat. Tancerz i choreograf ma wiele pasji, a jedną z nich są podróże. Poza Warszawą kocha szczególnie jedno miejsce – Tel Awiw. Często odwiedza to miasto i opowiada o nim. To tam powstała nasza sesja zdjęciowa. Także w wywiadzie trzy lata temu podzielił się wrażeniami z podróży. Opowiedział także Krystynie Pytlakowskiej o swojej waleczności, tożsamości i o znaczeniu swojego tatuażu...

 

Michał Piróg: Tel Awiw jest moim drugim miastem. Warszawy nienawidzę zimą, a Tel Awiw zimą kocham. Natomiast latem jest tam za gorąco, za to Warszawę wtedy uwielbiam. Cieszy mnie, że mogę bywać i tu, i tu wtedy, kiedy zechcę. Poza tym przy okazji w Tel Awiwie spotykam się ze znajomymi, codziennie bywam w teatrze, chodzę na koncerty do filharmonii i opery.

 

– No i odnajdujesz swoje korzenie?

Michał Piróg: Również, ale przecież jestem Żydem polskim, a nie izraelskim. To miejsce, w którym dobrze się czuję nie ze względu na pochodzenie, ale dlatego, że w Izraelu nie wartościuje się ludzi, nie ocenia się ich po tym, kim są i co robią. Nawet jeżeli ktoś jest tam popularny, nikt go nie zaczepia, nie przygląda mu się natrętnie. Tam się każdego szanuje, a jego prywatność jest sprawą świętą. Poza tym to chyba jedyne miejsce na świecie, gdzie nie usłyszę: „Żydzi do Izraela!”, „Polska tylko dla Polaków!”. A Żyd, i jeszcze homoseksualista, w Polsce? To za wiele dla polskich homofobów. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby u nas zaproszono na Paradę Równości i podejmowano jak honorowych gości francuskie małżeństwo homoseksualne – pierwsze, które związało się ślubem. A w Izraelu byli z tego dumni i oficjalnie gratulowali Francuzom, że niemożliwe okazało się możliwe. Byli przy tym przedstawiciele rządu i wszystkich opcji politycznych.

 

Polecamy: Rusin, Egurrola, Piróg – Zatańczyć w Marrakeszu.

2/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
2/7

Michał Piróg: Waleczność jest moją naturalną cechą. Zawsze muszę o coś walczyć, jeżeli nie o przekonania i ideały, to o krzywdę zwierząt czy za wysokie podatki. Zastanawiałem się, o co toczyłbym boje, gdybym przeprowadził się do Izraela, gdzie panuje taka tolerancja. Na przedramieniu mam po hebrajsku wytatuowane imię Pierwszego Anioła: „Michael”. Moje imię. To jest moja karta rycerza. Kiedyś na zawodowym spotkaniu pewna dziewczyna powiedziała mi: „Tracisz dużo energii na wojnę, ludzie dzielą się na cztery grupy: wojowników, nauczycieli, przewodników i zwykłe osoby. A teraz nastąpił moment, że jako wojownik już nic nie naprawisz. Powinieneś wejść na wyższy poziom i zostać przewodnikiem”. Ale ja uważam, że mając 34 lata, nie posiadłem jeszcze takiej wiedzy życiowej, jaką ma się koło pięćdziesiątki, a która jest konieczna, by nauczać i przewodniczyć.

3/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
3/7

– Przeżyciami mógłbyś obdzielić niejednego 50-latka?

Michał Piróg: To prawda. Choroba chociażby. Ale nie poddałem się.

 

– Mimo przeciwieństw losu wyglądasz na człowieka szczęśliwego.

Michał Piróg: Szczęściem napełnia mnie fakt, że przestałem się bać. Nie ma nic gorszego, jak żyć w strachu. Bo strach sprawia, że się na nim koncentrujemy, a wtedy życie ucieka i nie zrobi się tysiąca rzeczy, które mógłbyś zrobić, gdybyś żył bez stresu.

 

– Tego właśnie życia bez strachu mógłbyś uczyć innych?

Michał Piróg: Ale ludzie nie chcą tego wiedzieć. Albo inaczej: chcą, ale trudno im to wprowadzić w swoje życie. A mnie ze strachu wyleczył właśnie Izrael. Pamiętam, jak z pierwszej podróży wróciłem tak naładowany, tak nasycony odwagą i tak obojętny na wszystkie przytyki. Nauczyłem się tam, że wartości trzeba szukać w sobie, a nie w poklasku. To jedna z najważniejszych nauk.

4/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
4/7

– Poczułeś się silny, bo znalazłeś swoją tożsamość?

Michał Piróg: I  to jest właśnie to. Oszukując, niszczysz swoje życie i nie możesz czuć się wolny, a to zawsze cię hamuje. Tam dowiedziałem się, że Żydzi nie mają ogonów, a homoseksualizm to nie choroba przenoszona drogą kropelkową. W rzeczywistości seksualność jest na jednym z ostatnich miejsc spośród tego, co jest ważne. Przede wszystkim zakochujemy się w ludziach i w tych cechach, które nam odpowiadają. Wiesz, niedawno jeden z moich przyjaciół – heteryk – powiedział: „Jesteś tak cudownym człowiekiem, że mógłbym z tobą być na stałe”. Mimo że pozostaje w szczęśliwym związku ze swoją kobietą. Nie było w tym ani cienia podtekstu erotycznego. Pomyślałem, że dla takich chwil warto żyć.

 

5/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
5/7

– Podobasz się dziewczynom?

Michał Piróg: Być może (śmiech). W każdym razie już cztery lata temu prezydent Izraela podczas wymiany zdań o prawach homoseksualistów i posiadaniu przez nich dzieci powiedział, że prześladowanie z powodu orientacji seksualnej jest tym samym, czym było prześladowanie Żydów podczas drugiej wojny światowej. Historia zatoczyła koło. Dla niego więc podniesienie ręki na osobę homoseksualną jest tym, czym podniesienie ręki na obywatela Izraela. Kara za to jest tam wysoka, bo ludzie uważani są za jedność i trzeba traktować ich bez różnic. Dlatego jeśli chcesz adoptować dziecko czy starać się o in vitro, nikt nie ma prawa tam zapytać cię, jakiej jesteś orientacji.

6/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
6/7

– Masz marzenia, żeby przenieść tamtejszą obyczajowość do Polski?
Michał Piróg:
Bardzo. Chciałbym widzieć tu tylu ludzi, co tam, którzy się cieszą wszystkim, co im niesie życie. Którzy nie żyją za murem i chodzą cały czas z podniesioną głową. 

 

– A Ty żyjesz za murem?

Michał Piróg: Nie, bo mieszkam w centrum Warszawy, w Tel Awiwie zresztą też mieszkałem w centrum. W Paryżu mieszkałem w centrum, w Miami, w Antwerpii. Ja nie umiem żyć poza centrum.

 

– W centrum nie ma muru?

Michał Piróg: Nawet jeżeli jest, to niezbyt wysoki. Ale im dalej od Warszawy, tym gorzej. Na szczęście nie muszę tam bywać, bo wszystko, czego potrzebuję na co dzień, mam w zasięgu wzroku – kawiarnie, kina, teatr, sklepy.

7/7
Michał Piróg w Izraleu sesja dla "Viva!"
Copyright @Iza Grzybowska /VOYK
7/7

– Zrobiłeś coming out w 2007 roku, kiedy podejrzewano Cię o romans z Edytą Herbuś. Gdyby nie te plotki, ujawniłbyś się?
Michał Piróg: Nie miałem potrzeby oznajmiania, kim jestem. Ale nie chciałem też udawać kogoś, kim nie jestem, żeby tylko nie narażać się opinii publicznej. Jestem właścicielem swojego życia, więc zdenerwowało mnie, gdy to tabloid napisał poza mną o mojej orientacji. To jego redaktorzy zrobili za mnie coming out. Ale krzywdy mi to nie wyrządziło, bo najgorzej, gdy najbliżsi nie wiedzą. Cała moja rodzina wie, że jestem gejem. 

– Babcia też? Starsi ludzie zazwyczaj nie tolerują inności?
Michał Piróg: Moja babcia jest super. Kiedyś podeszła do mnie – a spotkaliśmy się na czyimś ślubie – i mówi: „Masz chłopaka, więc coraz rzadziej nas odwiedzasz. Wstydzisz się go czy co? Pamiętaj, że możesz do mnie przychodzić z nim. A poza tym to go jeszcze nie poznałam. Musisz to nadrobić”.

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KLAUDIA EL DURSI: „Nie myślałam o show-biznesie. Ani o pozowaniu do »Playboya«”, mówi uczestniczka „Top Model” i prowadząca program „Hotel Paradise”. Rektor warszawskiej Akademii Teatralnej WOJCIECH MALAJKAT o przemocy i mobbingu w szkołach artystycznych i o tym, dlaczego nie został… nauczycielem w mazurskim miasteczku. KSIAŻĘ WILLIAM I KSIĄŻĘ HARRY: Koniec braterskiej miłości? Historia MIŁKI RAULIN brzmi jak bajka o odważnej dziewczynie, która dzięki marzeniom zdobyła Koronę Ziemi. W cyklu Extra – na fieście w Andaluzji.