Dziennikarka szczerze o sobie!

Konrad Szczęsny 20 marca 2018 18:00

Bohaterką najnowszego wydania magazynu VIVA! jest Martyna Wojciechowska. Pierwsza polska gwiazda, która stała się inspiracją dla producentów lalki Barbie, opowiedziała w szczerej rozmowie z Romanem Praszyńskim o tym, co myśli o swoich starych zdjęciach, dlaczego zdecydowała się pokazać w odważnej odsłonie na łamach Playboya oraz o niebezpiecznej przygodzie na Antarktydzie, w którą wyruszyła, gdy jej córeczka Marysia miała zaledwie osiem miesięcy.

Jaka jest cena Twoich życiowych wyborów?

Martyna Wojciechowska: Nigdy nie przestaję myśleć. Nie przestaję być blisko moich bohaterek. Tych, które spotkałam, i tych, które spotkam. Cały czas tym żyję. Leżę na przysłowiowym hamaku, niby czytam, ale myślę o losach kobiet w Afganistanie. Prawdopodobnie każda osoba, która realizuje swoją wielką pasję, tak ma. 

Samotność jest ceną?

Nie czuję się samotna. Ale bywałam. Mam obok siebie wiele osób, na które mogę liczyć i na których mogę się oprzeć. Rozumieją moje szaleństwo robienia rzeczy niestandardowych. To wielki przywilej, że przyjaźnię się z ludźmi, którzy, podobnie jak ja, nie pracują dla zaszczytów, sławy, pieniędzy. Po prostu robimy swoje. I są to głównie kobiety. To się zmieniło. Kiedyś miałam głównie przyjaciół mężczyzn.

Dlaczego?

Otaczali mnie mężczyźni i świetnie się czułam w ich towarzystwie, ale poruszałam się raczej w świecie testosteronu i adrenaliny. Dziś mam inne podejście. Uważam, że cechą dobrego dziennikarza jest rozwijanie sfery uczuciowej. Dopiero kiedy zyskałam dostęp do tej przestrzeni w moich emocjach i skomunikowałam się z Martyną kobietą, zaczęłam tworzyć najlepsze rzeczy.

Kiedy zyskałaś dostęp? 

W moim przypadku to był ten czas, kiedy zostałam mamą. Wyjechałam na Antarktydę, gdy Mania miała osiem miesięcy. Doświadczyłam niesamowitej burzy emocjonalnej, ogromnej tęsknoty. W ogóle po raz pierwszy w życiu poczułam taką tęsknotę za drugą ludzką istotą. To był dla mnie przełomowy moment, skomunikowałam się ze swoją najbardziej kobiecą naturą.

A z czym się komunikowałaś, występując na łamach „Playboya”?

Poszukiwanie swojej tożsamości zaczęłam od bycia chłopczycą. Miałam krótkie włosy, jeździłam motorynką, brano mnie za chłopaka. Kiedy dojrzałam i ktoś zaproponował mi bycie modelką, zachłysnęłam się tym. Zaczęłam w kuriozalny sposób podkreślać swoją kobiecość. Gdy oglądam swoje zdjęcia z młodości – prawdziwy koszmar, obcisłe stroje, czerwona szminka (śmiech). Gdy zaczęłam pracować w telewizji, szukałam swojej drogi, a nie miałam w tej kwestii najlepszych doradców. Wtedy też w dosyć wypaczony sposób rozumiałam kobiecość. Wydało mi się, że podkreślenie cielesności jest wyrazem siły, niezależności. Aktem odwagi i bezczelności. Przejrzałam się w oczach mężczyzn, zaspokoiłam swoją próżność. Ale szybko zrozumiałam, że nie tędy droga. Że prawdziwa kobiecość nie wyraża się poprzez męskie fantazje, tylko w postawie życiowej. Dziś bym tej sesji nie zrobiła. Dziś bym mocno przytuliła tamtą Martynę i powiedziała: „Ale ty się naszarpałaś, dziewczyno! Dajże spokój, wypuść powietrze. Uwierz, że możesz być, kim chcesz, i żyć tak, jak chcesz”. 

Pełną rozmowę z Martyną Wojciechowską przeczytacie w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, dostępnym w kioskach od czwartku 22 marca 2018 roku.  

1/5
Martyna Wojciechowska new
Copyright @East News
1/5

Martyna Wojciechowska w wywiadzie opowiedziała o swoich starych zdjęciach.

Tu: dziennikarka w 2000 i 2017 roku.

2/5
Martyna_wojciechowska
Copyright @Eastnews
2/5

Tak Martyna Wojciechowska wyglądała 27 stycznia 2002 roku na planie programu Big Brother 2.

3/5
Martyna_wojciechowska
Copyright @Eastnews
3/5

Tak Martyna Wojciechowska wyglądała w październiku 2006 roku na Gali finalowej Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic.

4/5
Martyna_wojciechowska
Copyright @Eastnews
4/5

Tak Martyna Wojciechowska wyglądała w styczniu 2007 roku na 10. urodzinach Instytutu Zdrowia i Urody Sharley.

5/5
Martyna_wojciechowska
Copyright @Eastnews
5/5

Tak Martyna Wojciechowska wyglądała 30.09.2010 w trakcie 6. Wielkiego konkursu fotograficznego National Geographic.

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.