TYLKO W VIVIE!

Małgorzata Socha o mamie: „Nie dałaby się usunąć w cień, bo wie, czego chce, a ja mam to po niej”

„Jak dwie takie osoby się spotkają, to nie ma siły, musi iskrzyć”

Katarzyna Piątkowska 9 grudnia 2020 19:44

Rozmawiamy o życiu, relacji matka–córka, dzieciach, domu z dala od zgiełku miasta i pracy, która, jak się okazuje, jest w jej życiu najmniej istotna. Małgosia o wszystkim opowiada, trochę żartując. „Jestem poważnie niepoważna”, oznajmia. I dodaje, że tę cechę odziedziczyła po tacie. Tak jak on zawsze widzi szklankę do połowy pełną. Nagle podnosi długi patyk. „Będziesz się nim podpierać?”, pytam zaciekawiona, bo chwilę wcześniej mówiła, że bolą ją plecy. „Nie żartuj. Mam 40 lat, ale nawet o tym nie pomyślałam”. I z szelmowskim uśmiechem mówi, że właśnie tak jak dziecko ma zamiar nim szurać po ścieżce i rozgrzebywać liście. Taka jest. Zawsze roześmiana i z radosnym błyskiem w oku. W rozmowie z Katarzyną Piątkowską opowiedziała m.in. o relacji z mamą.

Małgorzata Socha o mamie

 Mama pomaga Ci w opiece nad dziećmi?

Czasami. Moja mama jest fantastyczną babcią.

Myślałaś o tym, żeby zamieszkała z Wami?

Nie! My się bardzo kochamy, ale jesteśmy do siebie bardzo podobne i wiemy, że nie wytrzymałybyśmy ze sobą zbyt długo. Ani ona, ani ja nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że mogłybyśmy mieszkać pod jednym dachem. Żadnej z nas nie wyszłoby to na dobre. Bardzo lubię, kiedy nas odwiedza. Jest inteligentna, oczytana, dzieci ją uwielbiają. Ale lubię też ten moment, kiedy wraca do siebie (śmiech). Moja mama nie dałaby się usunąć w cień, bo dobrze wie, czego chce, a ja mam to po niej. Jak dwie takie osoby się spotkają, to nie ma siły, musi iskrzyć. Krzysiek często mówi mi: „Teraz to widzę Bożenkę”. Wtedy ja żartuję: „Ja ci dam Bożenkę!” i mówię mu, że on jest jak jego ojciec. A potem wszystko wraca na właściwe tory. A moja przyjaciółka Ala twierdzi, że Bożenka jest naszą Kris Jenner, mamą Kardashianek.

 Na planie reklamy, w której wystąpiłyście razem, też iskrzyło?

Ale tylko pozytywną energią. Dla mojej mamy była to zupełnie nowa sytuacja. Szczerze mówiąc, byłam zdziwiona, gdy przyjęła propozycję Apartu, żebyśmy wystąpiły razem. To było rok po odejściu taty i sądziłam, że nie jest jeszcze gotowa. Przeciwnie, dało jej to dużo siły, podbudowało poczucie wartości i zmobilizowało do działania.

Umiesz stawiać granice mamie?

Czasem nie mam wyjścia. Poza tym moja mama jest osobą bardzo krytyczną względem mnie.

Rozumiem, że to ona też jest Twoim pierwszym recenzentem.

Dokładnie tak (śmiech). Ale doceniam to, bo to bywa bardzo motywujące i mobilizujące. Dzięki niej nauczyłam się nie bać krytyki.

Dzięki niej zbudowałaś pancerz ochronny?

Można tak powiedzieć, bo od najmłodszych lat musiałam do tego przywyknąć.

 I jeszcze Twój tata był wojskowym. A o ojcach wojskowych krążą legendy.

I to nie są legendy! Miałam szczęście, że jestem drugim dzieckiem. I jeszcze dziewczynką. Więc topiłam twarde żołnierskie serce. Ale nie zaprzeczę, że rodzice trzymali mnie krótko. Wtedy się buntowałam, ale dzisiaj myślę, że wyszło mi to wszystko na dobre.

Czy to, że poszłaś do szkoły aktorskiej, było właśnie wyrazem buntu przeciwko rodzicom?

Ze swoich spostrzeżeń widzę, że prawie każdy rodzic chce, żeby jego dziecko zostało prawnikiem.

 Albo lekarzem.

Jak sama widzisz, mój tata miał inny pomysł na moją przyszłość. Ale ja zawsze szłam swoją drogą, a im bardziej mi czegoś zakazywano, tym bardziej chciałam to zrobić. Tak przekorna natura! Gdy ktoś mi mówi, że nie dam rady, to ja właśnie udowodnię, że dam. Kiedyś robiłam to podświadomie, a teraz z premedytacją. Dlatego moim dzieciom już nie zabraniam wszystkiego, bo biorąc pod uwagę to, że mają moje geny, i tak zrobią to, na co im nie pozwolę (śmiech). Moja mama zauważyła, że inaczej wychowuję dzieci niż ona. Kiedyś dzieci były „przy okazji”, a teraz są na pierwszym planie i wszystko kręci się wokół nich. Myślę, że jestem wymagającą mamą, ale staram się być sprawiedliwa, przytulam je, kiedy tylko mogę, mówię, że są najważniejsze na świecie i że je bardzo kocham.

 A Tobie rodzice też tak mówili?

Kiedyś nie mówiło się tyle o emocjach i uczuciach. Chociaż ja tego bardzo potrzebuję.

 Mama jest z Ciebie dumna?

Mam nadzieję, że bywa. A raz była na pewno. Jak się dostałam do Akademii Teatralnej. Ani ona, ani tata, ani nawet ja nie wierzyliśmy, że mi się to uda.

Więcej w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, który w sprzedaży już od 10 grudnia 2020. 

Małgorzata Socha, VIVA! 24/2020, Małgorzata Socha, VIVA! grudzień 2020, okładka
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Stylizacja Małgorzaty Sochy: Sukienka Epuzer, beret Lui Store, biżuteria Apart, buty/ własność bohaterki - Magda Burtym

Małgorzata Socha, VIVA! 24/2020, Małgorzata Socha, VIVA! grudzień 2020
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Stylizacja Małgorzaty Sochy: Cekinowy garnitur Mariusz Przybylski, sweterek Monnari, biżuteria Apart

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

NATALIA KUKULSKA Z CÓRKĄ ANNĄ: Wzruszająca rozmowa o tym, jak być matką, kiedy samej się jej nie miało. JUSTYNA I JAKUB PRZYGOŃSCY: Motocyklista i kierowca rajdowy i współwłaścicielka modowej marki – jak łączą życie rodzinne z pasją i pracą? DEKADA GIERKA: Dlaczego lata 70. wciąż fascynują i inspirują? LILIANA GŁĄBCZYŃSKA-KOMOROWSKA: Aktorka i reżyserka, kobieta po przejściach, celebruje dojrzałą miłość. Matka ANNY LEWANDOWSKIEJ – MARIA STACHURSKA snuje historię cioci Stanisławy, położnej w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.