TYLKO U NAS

Jak Katarzyna Meller trafiła do programu Ameryka Express?

„Dyrektorowi Miszczakowi się nie odmawia”

Roman Praszyński 22 sierpnia 2018 16:59

Córka ambasadora Stefana Mellera, jej brat Marcin był naczelnym Playboya. Katarzyna Meller rzuciła korporację i oddaje się gotowaniu. Ma swój program Przepis na sukces. A teraz wzięła udział w szaleństwie TVN – Ameryka Express. O tym, jak trafiła do programu opowiedziała w szczerej, luźnej i zaskakującej rozmowie z Romanem Praszyńskim.

– Co ma Pani po mamie?

Spokój. Mama jest moją absolutną bohaterką, niedościgłą. I chyba najlepszym człowiekiem, z jakim miałam do czynienia w życiu. Osoba wielkiej klasy. Zachorowała, gdy mieliśmy z bratem po trzy lata. Lekarze dawali jej trzy tygodnie życia. Ale znalazła się lekarka, która zaryzykowała eksperymentalne leczenie i mama żyła jeszcze 20 lat. Cały czas była na lekach, miała nawroty, leżała w szpitalach, ale nigdy nie odczuliśmy, że jest śmiertelnie chora.

– Ukrywała to?

Nie. Ale nie obciążała nas. To świadczy o jej heroizmie. Pracowała całe życie w Muzeum Historycznym, codziennie wracała do domu z siatami, codziennie był obiad na stole. Prowadziła normalne życie towarzyskie, ciągle robiła jakieś przyjęcia, kolacje. Chciała żyć.

– Jak to jest nie mieć rodziców?

Kiedy zmarła mama, skończyło się dla mnie dzieciństwo. Moje beztroskie dzieciństwo trwało 23 lata. Chociaż wyprowadziłam się z domu po maturze i na studiach utrzymywałam się sama, mentalnie byłam dzieckiem. Zero obowiązków. Dorosłość dla mnie zaczyna się, kiedy ma się dzieci. Wtedy pojawia się lęk.

– Ma Pani trzy lęki?

Z mężem wychowujemy trójkę. Każde ma córkę z poprzedniego małżeństwa, jedną mamy wspólną. Boję się o wszystkie. Że coś się może stać. Zaczęłam się bać w 34. roku życia, kiedy urodziłam pierwsze dziecko.

– Wybudowała Pani Stadion Narodowy?

Na pewno chodziłam w kaloszach po budowie stadionu. Byłam na budowach wszystkich stadionów postawionych na Euro 2012. Jako rzecznik prasowy spółki, która odpowiadała za przygotowania do mistrzostw Europy. Gdy zadzwoniła do mnie pani z propozycją tej pracy, rzuciłam wszystko. A byłam prezesem Fundacji Nagrody Literackiej Nike.

– Jak to połączyć z życiem rodzinnym?

Kiedy zaszłam w drugą ciążę, byłam panią dyrektor komunikacji korporacyjnej w dużej firmie. Miałam 100 pracowników w całej Polsce. I od ósmej rano siedziałam z rączkami na klawiaturze komputera. Pracowałam po kilkanaście godzin dziennie, często wyjeżdżałam w weekendy. Wiedziałam, że po urodzeniu drugiej córki nie wrócę do takiego życia. Założyłam działalność doradczą i PR. Dzięki temu mogłam jeść śniadania z moimi dziećmi. I prowadzić je do lekarza.

– Ciąża mobilizuje kobiety?

Zmieniła mnie ciąża i czterdziestka. Teraz nie mam żadnych wstydów, oporów.

– Jak trafiła Pani do „Ameryka Express”?

Na Balu Dziennikarzy zaczepił mnie dyrektor Edward Miszczak i powiedział: „Jedziesz na Azję!”. Myślałam, że to żart.

– Szok?

Oczywiście. Byłam w lekkim szoku. Ale nie jestem specjalnie strachliwa. Porozmawiałam z mężem: „Rób to, taka przygoda drugi raz się nie zdarzy!”, powiedział i obiecał, że się zajmie domem. Córkami i Ryżykiem. Nie miałam już wymówki. Poza tym dyrektorowi Miszczakowi się nie odmawia.

Wideo

Poznaj wyjątkowe nowości Avon na wiosnę 2020!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ADAMOWICZ, EGURROLA, FIGURA, GOLCOWIE, KUSZYŃSKA, SOYKA, NIEDENTHAL… w osobistych wspomnieniach o bliskich ich sercu miejscach. Według DOMINIKI KULCZYK świat zmieni tylko „czuła rewolucja”? Ważny głos w sprawie wykluczenia kobiet. „Wciąż mnie zaskakuje” – profesor JERZY BRALCZYK o języku polskim. W sentymentalną PODRÓŻ do nadbałtyckich kurortów zabierają nas m.in. CIERNIAK-MORGENSTERN, RODOWICZ, IWASZKIEWICZ.