Reklama

Występuje na najważniejszych operowych scenach na świecie. Wydał kilkanaście albumów z muzyką barokową i zaprezentował swój talent przed 28 milionami widzów podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Mało kto zna prywatne oblicze Jakuba Józefa Orlińskiego. Artysta ujawnił je w rozmowie z Katarzyną Piątkowską.

Reklama

Jakub Józef Orliński prywatnie. Jakim jest partnerem? Wywiad VIVA!

– Mówiliśmy o emocjach, jakie przeżywają słuchacze podczas Twoich koncertów. Kiedy Ty ostatnio się wzruszyłeś, siedząc na widowni?

Poszedłem z moją narzeczoną, drugi raz w historii naszego związku, do kina. Oglądaliśmy film „Minghun” z Marcinem Dorocińskim i byłem autentycznie wzruszony. Płakałem. Pan Dorociński zrobił coś absolutnie pięknego i genialnego. W tym filmie zachwycił mnie minimalizm. Piękne kadry, niedużo dialogów, cisza…

[...]

Jakub Józef Orliński, Viva! 6/2025 Fot. Mateusz Stankiewicz

– Śpiewasz w domu?

Nie lubię tego robić. Owszem, czasem coś ćwiczę, czasem uczę się nut, ale nie za dużo.

– A przy goleniu?

Coś jak (tu Jakub zaczyna nucić): It’s beginning to look a lot like Christmas? No to wiadomo, że mi się zdarza. Moja narzeczona często jest pytana, czy i co jej śpiewam. Kiedyś więc mnie nagrała. Nie chciałabyś tego usłyszeć (śmiech). Nie lubię pytania o to, czy umiem normalnie zaśpiewać. Wtedy mi się wydaje, że ktoś uważa, że nie śpiewam normalnie. A dla mnie normalnie to jest kontratenorem. Ale zanim mnie zapytasz, to powiem ci, że umiem. To jest inna technika śpiewania. Ale inaczej też śpiewam do czterotysięcznej publiczności, kiedy po prostu, kolokwialnie mówiąc, drę ryja, a inaczej na przykład do mikrofonu tak jak na „#LetsBaRock”. Gdybym huknął do tego mikrofonu takim głosem, jak śpiewam na dużej sali, ludziom by mózgi popękały. Ważne jest, żeby nauczyć się przerzucać między technikami.

– Ciągle jesteś w podróży. Takie życie, jakie prowadzisz, jest trudne dla związku?

Najważniejsze jest zaufanie i pielęgnowanie miłości. Moja narzeczona często ze mną podróżuje, a ja swoje plany układam tak, żeby nie było mnie w domu maksymalnie trzy tygodnie. Po tym czasie muszę wrócić. Nawet na parę godzin. Jestem bardzo rodzinnym człowiekiem i pielęgnowanie relacji jest dla mnie niezwykle ważne. Staram się więc, żeby raz na jakiś czas jakieś kwiatki wjechały, żebyśmy poszli do kina… nie, z tym, jak mówiłem, słabo nam idzie, spotkali się z przyjaciółmi. Chodzi o to, żeby w relacji nie było poczucia, że tylko moja praca jest ważna, a narzeczona jest gdzieś obok. I chociaż wiedziała, na co się pisze, nie mogę wymagać, żeby zawsze była szczęśliwa.

Jakub Józef Orliński, Viva! 6/2025
Jakub Józef Orliński, Viva! 6/2025 Fot. Mateusz Stankiewicz

– Zawsze jesteś otoczony ludźmi, na samotność nie narzekasz?

Czasem potrzebuję pobyć sam. I wtedy jest to mój świadomy wybór. Wiesz, przyszło mi do głowy, co jest moją porażką.

– Co?

To, że znajomi zaczynają mnie skreślać.

– To porażka czy raczej cena za bycie znanym na całym świecie śpiewakiem?

To porażka, której podłoże rozumiem. Mnie prawie nigdy nie ma. Ale ostatnio byłem, a przyjaciele spotkali się beze mnie, bo nie wiedzieli, że jestem. Było mi przykro, jednak nie mogę od nich oczekiwać, że będą z zapartym tchem śledzili mój kalendarz. Nie wszystko kręci się wokół mnie. Mnie nie ma, a życie przecież toczy się swoim rytmem. Dlatego chcę więcej być w domu, żeby być dla moich bliskich. Nauczyłem się mądrzej układać swój kalendarz. Dobra, przyznam się… staram się, ale nie zawsze mi wychodzi.

[...]

Cały wywiad w nowym wydaniu VIVY!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 27 marca 2025 roku.


Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Teatrowi Wielkiemu – Operze Narodowej w Warszawie.

Reklama

Album Jakuba Józefa Orlińskiego „Gluck: Orfeo & Euridice” ukazał się w 2024 roku, wyd. Erato.

Jakub Józef Orliński, Viva! 6/2025
Jakub Józef Orliński, Viva! 6/2025 Fot. Mateusz Stankiewicz
Reklama
Reklama
Reklama