WIDEO VIVY!

„Nie prowadziliśmy rozmów typu: jak umrę, to…’’. Jacek Olszewski wspomina Agatę Mróz!

Dziś siatkarka skończyłaby 36 lat

Weronika Kostyra 7 kwietnia 2018 15:55

Dziś Agata Mróz skończyłaby 36 lat. W wywiadzie, którego Jacek Olszewski udzielił magazynowi VIVA! w czerwcu 2017 r., opowiedział o stracie ukochanej żony. Po jej śmierci został sam z córeczką. Tylko nam opowiedział, jak wspomina Agatę Mróz.

Jacek Olszewski o Agacie Mróz

Mąż Agaty Mróz zmierzył się z tragedią i ułożył sobie życie - jest teraz zakochany i szczęśliwy. Poza tym jest dumnym tatą Liliany. Mówi, że nie musi oglądać zdjęć, by pamiętać o zmarłej żonie, córka przez cały czas przypomina mu o Agacie. W naszym video mówi, że najważniejsze jest pielęgnowanie dobrych wspomnień i emocji, a nie oglądanie zdjęć i rozpamiętywanie własnych nieszczęść.

Jacek: Nie miałem etapów ani podnoszenia się, ani zdrowienia, od razu musiałem wstać i iść dalej. Nie mogłem przechodzić żałoby, bo w domu było dwumiesięczne dziecko, którym musiałem się opiekować, musiałem się uśmiechać, nie poddawać się przygnębieniu i smutkowi, bo Lilka by to wyczuła. Dziecko jest jak sejsmograf, odbiera nasze myśli i nastroje.

– Byłeś przygotowany na śmierć Agaty? Kiedy się spotkaliście, już było wiadomo, że jest chora.

Jacek: Tak, ale nigdy nie zakłada się z góry, że to choroba śmiertelna. Czy ktoś, kto obserwował jej mecze, widział, że tak mało czasu ma przed sobą? Nie, nikt nie jest przygotowany na śmierć najbliższej osoby. Walczy się do samego końca i wierzy się, że będzie dobrze.

– I nie myśleliście o tym najgorszym?

Jacek: Raz rozmawialiśmy o tym, że może się nie udać, ale nie prowadziliśmy rozmów typu: jak umrę, to… Powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, aby się udało, i żyliśmy dalej jak normalna rodzina. Podczas tej rozmowy obiecałem tylko Agacie, że w razie czego ja zajmę się dzieckiem. Nie wyobrażałem sobie, że oddam je komuś pod opiekę, bo sobie nie poradzę, tak jak jeden z wdowców, który oddał dziecko rodzinie zastępczej, gdyż nie dawał rady psychicznie.

– Lilka to prezent miłości od Agaty.

Jacek: Być może to prezent, chociaż jest w tym coś więcej. Ja dopatruję się w narodzinach córeczki ręki opatrzności. Być może plan był taki, że Agata zaszła w ciążę, by jej szpik zaczął normalnie funkcjonować. W każdym razie mieliśmy taką nadzieję. Ja zresztą zawsze trzymam się pozytywnych myśli, a nie katastroficznych.

– Jak żyć po takiej stracie?

Jacek: Trzeba znaleźć cel i nim się cieszyć. Powstała fundacja „Kropla życia”, jeździłem z Lilką po całym kraju, rejestrowaliśmy dawców szpiku, prowadziliśmy wykłady, dlaczego warto ten szpik oddawać. Spłacałem dług, jaki zaciągnąłem u ludzi, którzy kiedyś pomagali Agacie. Ona miała bardzo rzadką grupę krwi B Rh-, więc Polacy z tą samą grupą tłumnie oddawali krew w stacjach krwiodawstwa, żeby mogła donosić ciążę. Kiedy szukaliśmy dawców, w Polsce było zarejestrowanych 40 tysięcy osób, dzisiaj jest ich ponad milion. Nie miałem więc czasu na depresję, na smutek.

– Myślałeś wtedy o ułożeniu sobie życia z inną kobietą?

Jacek: Szczerze mówiąc, chciałem tego. Moja teściowa po śmierci teścia poznała mężczyznę, już dobrze po sześćdziesiątce, zakochała się i są szczęśliwi. Natomiast moja mama po śmierci taty jest nadal sama. Mam więc dwa skrajne przypadki i widzę, że warto być z kimś, nawet po dramatycznych przejściach. Tylko tyle, że nie można tu być niecierpliwym i szukać kogoś na siłę, żeby wypełnić pustkę. Grażyna Wolszczak powiedziała mi kiedyś: „Jeżeli masz kogoś poznać i z kimś być, to musi być między wami chemia, takie wow”. Kiedy poznałem Agnieszkę, było między nami to wow. Mogę powiedzieć, że jestem bardzo bogatym człowiekiem, ponieważ miałem swoją wielką miłość, a teraz jest druga, która właśnie siedzi obok mnie. 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!