Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski
TYLKO W VIVIE!

Filip Łobodziński o stracie córki: „Brak Marysi uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. Nie wytrzymywałem sam ze sobą”

„Jeżeli śmierć miałaby przyjść, to byłem na nią gotów. Miałem dominujące dwa uczucia...”

Krystyna Pytlakowska 28 listopada 2021 13:01
Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski

Kiedyś był wielką gwiazdą dubbingu i filmów dla dzieci. Dziś jest uznanym dziennikarzem, muzykiem, tłumaczem oraz współautorem książki o popkulturze i szykuje się do autobiografii. W poruszającej rozmowie z Krystyną Pytlakowską Filip Łobodziński opowiada o tym, co by zmienił, gdyby darowano mu drugie życie, porusza także temat córki Marysi: strefy mroku, w której żyje od jej śmierci oraz książce, którą chciałby dla niej przetłumaczyć.

Długo namawiałam Cię na wywiad.

Bo bardzo nie lubię osobistych wywiadów. O książkach, muzyce – tak, ale takie intymne niespecjalnie. Ale nie mam przy tym założeń, że o tym będę rozmawiał, a o tamtym nie. Są wywiady, które same się toczą, jak w konfesjonale.

Jak ten sprzed trzech lat o śmierci Twojej córki? Bo jeżeli już się zdecydujesz na rozmowę, to pewnie potrzebujesz spowiedzi?

Może tak i liczę na to, że mnie to jakoś oczyści. Potem okazuje się, że popadam w jeszcze cięższą depresję i muszę się udać na psychoterapię.

Marysia umarła pięć lat temu.

Prawie sześć, 1 października 2015, a ja przez pierwsze dwa lata byłem ukryty za celofanem. Może dlatego, że dzień po pogrzebie poszedłem do nowej pracy i tam czekało mnie mnóstwo nowych obowiązków.

Mówisz o pracy w NIK? Dotąd tam jesteś?

Tak.

Zobacz też: Małgorzata Strasburger: „Laura urodziła się prawie cztery tygodnie przed terminem”

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski

Przedtem byłeś dziennikarzem?

Tak, pracowałem w „Newsweeku”, „Machinie”, „Przekroju”. Ale gdy mnie wyrzucono z „Newsweeka”, okazało się, że nie ma już dla mnie miejsca w mediach papierowych. Zrobił to naczelny, który, kiedy oczyścił teren, sam został usunięty. I naczelnym został Lis. Przyniósł do „Newsweeka” połowę „Wprostu”. A ja miałem wrażenie, że zostałem w innym formacie. Praca w NIK na dwa lata mnie wygłuszyła. Ale potem brak Marysi uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. I choć miałem nadzieję, że się z tym uporam, pandemia dołożyła swoje. W styczniu już nie wytrzymywałem sam ze sobą.

Myśli samobójcze?

Nie, ale jeżeli śmierć miałaby przyjść, to byłem na nią gotów. Miałem takie dominujące dwa uczucia: dławiący gardło smutek i chęć położenia się spać, by obudzić się za długi czas. Dlatego zacząłem korzystać z psychoterapii i farmakoterapii.

Bierzesz leki?

Teraz nic nie biorę, choć nadal żyję w mroku.

(...)

Gdyby Twoja młodsza córka nie zachorowała i nie umarła, byłbyś bardziej radosny?

Na pewno byłbym w lepszym nastroju, choć poglądy na temat ludzkości miałem już ukształtowane wcześniej. Ale przynajmniej miałbym motywację do życia. I partnerkę, bo wspólnie planowaliśmy przełożyć książkę i nawet przełożyliśmy dwa akapity. A teraz siadam do przekładu tej książki sam.

(...)

No i będziesz bliżej Marysi.

Ja cały czas jestem blisko niej. Chciałbym tylko nauczyć się myśleć o Marysi wyłącznie z uśmiechem, bo ona naprawdę była zjawiskowa. Jej ogromne zdjęcie wisi u nas w przedpokoju i nawet moja żona, która przecież nie była matką Marysi, jest w nim zakochana. Patrząc na nie, płacze. To zdjęcie zrobione na ślubie mojej starszej córki na rok przed śmiercią Marysi. Ma tam krótkie włosy, które jej odrastają po chemii. W telefonie mam też zdjęcie Marysi, ma 15 lat, gdzie pozuje jako Pola Negri.

Wiedziała, że odchodzi?

Tak, miała 21 lat, Internet i doskonale znała rokowania. Była niezwykle dzielna, heroiczna. Sama podczas nawrotu choroby zabrała się za przekład sztuki Giraudoux, tak jakby miała potrzebę zostawienia czegoś po sobie. Jeszcze parę tygodni przed śmiercią starała się żartować, choć właściwie tylko leżała, z trudem wstając do toalety. Nigdy nie byłem pewien, kiedy używa ironii, a kiedy mówi poważnie.

Ironią operują ludzi wybitnie inteligentni. Powiedziała Ci coś, co zostanie w Tobie do końca Twojego życia?

Chyba nie myślała o tym, żeby przekazać mi jakieś przesłanie. Raczej opowiadała o sobie. Albo pytała, kiedy pojedziemy do Berlina.

Sprawdź też: W latach 70. cała Polska znała ich jako Dudusia i Poldka z "Podróży za jeden uśmiech”. Co dziś robią Henryk Gołębiewski i Filip Łobodziński?

Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 26 sierpnia.  
 

Karol Strasburger, Małgorzata Strasburger, Viva! 16/2021, okładka
Fot. Olga Majrowska

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.