Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski
TYLKO W VIVIE!

Filip Łobodziński o stracie córki: „Brak Marysi uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. Nie wytrzymywałem sam ze sobą”

„Jeżeli śmierć miałaby przyjść, to byłem na nią gotów (...) nadal żyję w mroku”, wyznał dziennikarz

Krystyna Pytlakowska 28 sierpnia 2022 18:45
Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski

Sympatię zdobył jako dziecko. Zagrał wtedy w kultowych filmach, takich jak: „Podróż za jeden uśmiech”, „Stawiam na Tolka Banana”, „Poszukiwany, poszukiwana” czy „Abel, twój brat”. Z czasem wybrał zupełnie inną drogę, jednak nie porzucił świata mediów. Został dziennikarzem. Pracował dla „Newsweeka”, „Machiny”, „Przekroju”. Jego kariera kwitła, jednak w życiu prywatnym nie miał kolorowo. Musiał walczyć z wielką przeszkodą. Przed siedmioma laty musiał pożegnać ukochaną córeczkę Marysię. W dniu śmierci dziewczyna miała zaledwie 21 lat. Dziennikarz długo nie mógł poradzić sobie ze stratą własnej pociechy. W wywiadzie dla VIVY! przyznał, że sam był już gotowy, aby odejść z tego świata. „Jeżeli śmierć miałaby przyjść, to byłem na nią gotów”, stwierdził…

Filip Łobodziński o śmierci córki Marysi 

Pomimo sporej popularności i zawodowego spełnienia, los okrutnie doświadczył Filipa Łobodzińskiego. Niewyobrażalnym ciosem dla dziennikarza była śmierć własnej córki. Dokładnie, 1 października 2015 roku dziewczyna zmarła po długiej walce z chorobą. Wszystko zaczęło się od wielomiesięcznych bólów głowy. Po wizycie w szpitalu, lekarze stwierdzili, że to glejak. Rokowania nie pozostawały zbyt dużo nadziei. Rozpoczęła się natychmiastowa walka o życie Marysi. Niestety, dziewczyny nie udało się uratować...

W 2021 roku Filip Łobodziński udzielił wywiadu magazynowi VIVA!, w którym opowiedział o swojej tragedii, cierpieniu i bólu, jaki towarzyszył mu po starcie ukochanej córki. W poruszającej rozmowie z Krystyną Pytlakowską przyznał także co by zmienił, gdyby darowano mu drugie życie. 

Długo namawiałam Cię na wywiad.

Bo bardzo nie lubię osobistych wywiadów. O książkach, muzyce – tak, ale takie intymne niespecjalnie. Ale nie mam przy tym założeń, że o tym będę rozmawiał, a o tamtym nie. Są wywiady, które same się toczą, jak w konfesjonale.

Jak ten sprzed trzech lat o śmierci Twojej córki? Bo jeżeli już się zdecydujesz na rozmowę, to pewnie potrzebujesz spowiedzi?

Może tak i liczę na to, że mnie to jakoś oczyści. Potem okazuje się, że popadam w jeszcze cięższą depresję i muszę się udać na psychoterapię.

Marysia umarła pięć lat temu.

Prawie sześć, 1 października 2015, a ja przez pierwsze dwa lata byłem ukryty za celofanem. Może dlatego, że dzień po pogrzebie poszedłem do nowej pracy i tam czekało mnie mnóstwo nowych obowiązków.

Mówisz o pracy w NIK? Dotąd tam jesteś?

Tak.

ZOBACZ TEŻ: Jennifer Aniston szczerze o bezdzietności. Jej słowa chwytają za serce

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021

Przedtem byłeś dziennikarzem?

Tak, pracowałem w „Newsweeku”, „Machinie”, „Przekroju”. Ale gdy mnie wyrzucono z „Newsweeka”, okazało się, że nie ma już dla mnie miejsca w mediach papierowych. Zrobił to naczelny, który, kiedy oczyścił teren, sam został usunięty. I naczelnym został Lis. Przyniósł do „Newsweeka” połowę „Wprostu”. A ja miałem wrażenie, że zostałem w innym formacie. Praca w NIK na dwa lata mnie wygłuszyła. Ale potem brak Marysi uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. I choć miałem nadzieję, że się z tym uporam, pandemia dołożyła swoje. W styczniu już nie wytrzymywałem sam ze sobą.

Myśli samobójcze?

Nie, ale jeżeli śmierć miałaby przyjść, to byłem na nią gotów. Miałem takie dominujące dwa uczucia: dławiący gardło smutek i chęć położenia się spać, by obudzić się za długi czas. Dlatego zacząłem korzystać z psychoterapii i farmakoterapii.

Bierzesz leki?

Teraz nic nie biorę, choć nadal żyję w mroku.

Zostałeś więc śmiercią otoczony. Musiałeś znaleźć w sobie siłę, żeby się z tym wszystkim pogodzić.

Nie jestem z niczym pogodzony. Wciąż tkwi we mnie bunt, głównie jeśli chodzi o Marysię. Mój psychoterapeuta powiedział: „Pan właściwie nie wie, czemu zaufać w swojej przeszłości”.

A trzeba koniecznie czemuś ufać?

Tak, w takim sensie, żeby wiedzieć, skąd się jest i jakie się ma dziedzictwo. A w moim życiu zdarzyły się różne niefajne rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o ojca. Ale o tym dowiaduję się dopiero teraz, bo nie miał za życia odwagi, by na pewne ważne sprawy ze mną pogadać. I teraz jest spory bałagan, również prawny.

(...)

Gdyby Twoja młodsza córka nie zachorowała i nie umarła, byłbyś bardziej radosny?

Na pewno byłbym w lepszym nastroju, choć poglądy na temat ludzkości miałem już ukształtowane wcześniej. Ale przynajmniej miałbym motywację do życia. I partnerkę, bo wspólnie planowaliśmy przełożyć książkę i nawet przełożyliśmy dwa akapity. A teraz siadam do przekładu tej książki sam.

(...)

No i będziesz bliżej Marysi.

Ja cały czas jestem blisko niej. Chciałbym tylko nauczyć się myśleć o Marysi wyłącznie z uśmiechem, bo ona naprawdę była zjawiskowa. Jej ogromne zdjęcie wisi u nas w przedpokoju i nawet moja żona, która przecież nie była matką Marysi, jest w nim zakochana. Patrząc na nie, płacze. To zdjęcie zrobione na ślubie mojej starszej córki na rok przed śmiercią Marysi. Ma tam krótkie włosy, które jej odrastają po chemii. W telefonie mam też zdjęcie Marysi, ma 15 lat, gdzie pozuje jako Pola Negri.

Wiedziała, że odchodzi?

Tak, miała 21 lat, Internet i doskonale znała rokowania. Była niezwykle dzielna, heroiczna. Sama podczas nawrotu choroby zabrała się za przekład sztuki Giraudoux, tak jakby miała potrzebę zostawienia czegoś po sobie. Jeszcze parę tygodni przed śmiercią starała się żartować, choć właściwie tylko leżała, z trudem wstając do toalety. Nigdy nie byłem pewien, kiedy używa ironii, a kiedy mówi poważnie.

Ironią operują ludzi wybitnie inteligentni. Powiedziała Ci coś, co zostanie w Tobie do końca Twojego życia?

Chyba nie myślała o tym, żeby przekazać mi jakieś przesłanie. Raczej opowiadała o sobie. Albo pytała, kiedy pojedziemy do Berlina. 

Dziś Filip Łobodziński obchodzi 63. urodziny. Życzymy mu wszystkiego najlepszego.  

SPRAWDŹ TEŻ: Kiedy zwątpiła w miłość, pojawił się on. Oto historia Małgorzaty Kożuchowskiej i Bartłomieja Wróblewskiego 

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Fot. Antoni Zamachowski

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.