21 czerwca 2016 17:43
1/4
Halina Rowicka i Anna Kalczyńska
Copyright @Olga Majrowska
1/4

Anna Kalczyńska i Halina Rowicka, córka i mama, ale też najlepsze przyjaciółki. Lubią razem podróżować i rozmawiać o dzieciach. Dogadują się świetnie, między innymi dlatego, że są wobec siebie bardzo wyrozumiałe. Nie pokłóciły się nawet, gdy Ania zakochała się w pewnym Greku, choć Halinie niezbyt to się podobało.

Czy dogadują się tak dobrze, bo są do siebie podobne?
Halina Rowicka:
Ania jest mieszanką – co najlepsze wzięła z tatusia, no i trochę ze mnie.
Ania Kalczyńska: Coraz więcej osób mówi mi jednak, że jestem do ciebie, mamo, podobna.
Halina: Ale oczy masz ojca.


Ojciec Ani, aktor Krzysztof Kalczyński miał w młodości wiele adoratorek.
Ania Kalczyńska:
Wiadomo, że był łamaczem serc i silnym facetem.
Halina Rowicka: Teraz może już tylu serc nie łamie, ale czas jest dla niego łaskawy.  Nadal jest bardzo uparty. Lubi stawiać na swoim.

Czy dziennikarka miała kompleks silnego ojca?
Ania Kalczyńska:
Kompleksu nie miałam, ale to prawda, byłam bardzo nieśmiała. Wybrałam więc zawód, który tę nieśmiałość pomaga przezwyciężyć, ale zdarzają mi się sytuacje konsternacji.
Halina Rowicka: Radzisz sobie doskonale, bo ja, aktorka, nie zawsze to dostrzegam. Wprawdzie to ocena matki, ale ja jestem surowa dla swoich dzieci.

Teraz Ania ma trójkę dzieci. Jaką jest mamą?
Ania Kalczyńska: Matką zostałam po trzydziestce, ale już jako nastolatka przyrzekłam sobie, że dzieciom stworzę taki dom, by móc poświęcać im dużo czasu. Dziś wiem, jakie to trudne, muszę wszystko planować, kto kogo odbierze, zawiezie…
Halina Rowicka: Ania jest w tym perfekcyjna, jestem dla niej pełna podziwu. Przecież nawet zwykły wyjazd na weekend oznacza zapakowanie rzeczy całej trójeczki.

Dziennikarstwo podobnie jak aktorstwo jest zawodem wymagającym dużego poświęcenia. Wiele dziennikarek nie decyduje się na dzieci.
Ania Kalczyńska:
W TVN24, gdzie pracowałam, wiele moich koleżanek do dziś nie zdecydowało się na macierzyństwo, a gdy już zachodziły w ciążę, to szybko po porodzie wracały. Zazdrościły Marcie Kuligowskiej, której jedną ciążą udało się powiększyć rodzinę o dwoje dzieci. Ten zawód wymaga ofiar, życie prywatne schodzi na plan dalszy.
Halina Rowicka: Ja też byłam wiecznie rozdarta pomiędzy domem a teatrem. Nie było telefonów komórkowych, nie mogłam więc niczym zdalnie sterować. Trudno zrezygnować z pasjonującego zawodu, nawet dla własnych dzieci.

 

Polecamy też: Anna Kalczyńska z mamą Haliną Rowicką. Co mówią o sobie, czy się kłócą, czy słuchają swoich rad?

Jak wyglądało dzieciństwo Anny Kalczyńskiej? Co ją zniechęciło do zawodu aktorki? Co Halina Rowicka sądzi o mężu Ani?  Wszystko to  i wiele więcej Ania i Halina zdradziły dziennikarce Krystynie Pytlakowskiej. Zapraszamy do przeczytania najciekawszych fragmentów wywiadu z najnowszej VIVY! i obejrzenia eleganckich, pełnych rodzinnej czułości zdjęć autorstwa Olgi Majrowskiej.

2/4
Halina Rowicka i Anna Kalczyńska
Copyright @Olga Majrowska
2/4

Anna Kalczyńska zdradziła w VIVIE!, że gdy jej dzieci były małe, zarywała noce. Jej mama Halina miała podobne doświadczenia. Czy Ania była trudnym dzieckiem?
Halina Rowicka: Gdy się czegoś domagałaś, potrafiłaś płakać i tupać. Tylko że ja byłam na to odporna.
Ania Kalczyńska: Rzeczywiście kładłam się na ulicy, gdy czegoś chciałam.
Halina Rowicka: I zostawialiśmy cię w tym stanie. Zobaczyłam ciebie w twojej córce Krysi, która skłócona z bratem z płaczem położyła się na trawniku.
Ania Kalczyńska: Ja swoje dzieciństwo wspominam cudownie. Dostaliśmy od was mnóstwo miłości. No i te nasze wakacje w Gąskach koło Mielna, wczasy w eremach kamedulskich w Wigrach. I książki, które nam czytaliście. To nie były zwykłe bajeczki, tylko na przykład „Archipelag GUŁag”, „Dzienniki” Gombrowicza czy wspomnienia o Witkacym. Ludzie, z którymi się przyjaźniliście: Wojtek Siemion, Janusz Tylman, Andrzej Malec, Marzena Trybała, Sławka Łozińska.
Halina Rowicka: To były wasze ciocie i wujkowie. Potem w okresie dojrzewania byłaś bardzo niezależna. Przypominasz sobie, jak byłyśmy w Paryżu?
Ania Kalczyńska: No pewnie, miałam 17 lat i za chwilę maturę.
Halina Rowicka: Pojechałyśmy do Francji, chciałam pokazać ci taki Paryż, który na mnie wywarł największe wrażenie. Marzyłam, żebyśmy pobiegały po muzeach i wystawach.
Ania Kalczyńska: A ja chciałam oglądać Paryż i chłonąć jego atmosferę. Ogromne wrażenie robiła na mnie jego architektura, bulwary nad Sekwaną, bukiniści, klimaty Place du Tertre. Dla mamy Paryż był i jest stolicą sztuki. Ubłagałam mamę, żeby odwiedzić grób Jima Morrisona na cmentarzu Père-Lachaise.
Halina Rowicka: Rozmijałyśmy się w swoich zainteresowaniach, zależało mi, żeby z tego wyjazdu pozostało jej jak najwięcej wrażeń artystycznych.

 

Polecamy też: Anna Kalczyńska pochwaliła się prezentem od 6-letniego syna: "Będę go nosić całe życie"! Prawda, że uroczy?

3/4
Halina Rowicka i Anna Kalczyńska
Copyright @Olga Majrowska
3/4

Anna Kalczyńska w odróżnieniu od mamy, Haliny Rowickiej, nie zdecydowała się na studia artystyczne.
Ania Kalczyńska: Pewne było, że ich nie wybiorę. Byłam rozczarowana zawodem aktorskim. Przyglądałam się wam i miałam pewność, że to zawód niezwykle zmienny i trudny, w którym często towarzyskie sympatie są ważniejsze od talentu.
Halina Rowicka: Zwłaszcza dzisiaj talent ma mniejsze znaczenie. Masz rację, że to zawód chimeryczny.
Ania Kalczyńska: Mogę ci pozazdrościć,  że pracowałaś z wielkimi aktorami, jak Holoubek czy Hanuszkiewicz. Opowiadałaś mi różne anegdoty jeszcze sprzed mojego urodzenia. Jak ta o Norze…
Halina Rowicka: Na czwartym roku była zasada: każda studentka musi zagrać rolę dyplomową. Ja zagrałam na otwarcie Teatru Małego Ismenę w „Antygonie”. Przyszła cała Warszawka i wszyscy wielcy. Między innymi był też Gustaw Holoubek, którego zaproszono do wyreżyserowania z naszym rokiem kolejnej sztuki. Wybrał „Norę”. Byłam zła, że zagrałam tę Ismenę, uważałam że straciłam szansę na rolę w „Norze”. W podnieceniu czekaliśmy na ogłoszenie obsady i nagle słyszę: „Halina Rowicka – Nora”. To była absolutna rewolucja. Koledzy pisali petycje, protesty, pod którymi i ja się z bólem serca podpisałam.

Przeciwko czemu protestowano?
Halina Rowicka: Przeciwko niesprawiedliwości, bo na czwartym roku każdy powinien zagrać rolę. Do mnie los uśmiechnął się podwójnie, chociaż miałam poczucie krzywdy koleżanek. Holoubek pozostał nieugięty: tę rolę miałam zagrać ja.
Ania Kalczyńska: Ale tą Norą odniosłaś wielki sukces. Nie dziw się jednak, że ja nigdy nie brałam pod uwagę zawodu aktorki. Trudno byłoby poradzić sobie psychicznie z przymusowymi przerwami w pracy, rywalizacją, zarobkami niewartymi takich stresów.
Halina Rowicka: To były inne czasy. Przede wszystkim pieniądz nie miał dla nas żadnego znaczenia, a negocjacje finansowe były sprawą wstydliwą.
Ania Kalczyńska: Wszyscy mieliście małe mieszkanka, a takich zawodów jak menedżer w ogóle nie było.
Halina Rowicka: Pewnie sobie nie przypominasz, jak mieszkaliśmy na 36 metrach, w jednej sypialni z nami, drugi pokój był salonem, w którym czekaliśmy, aż zaśniecie. A wy wtedy wyprawialiście różne harce. Pewnego razu pękła podczas nich parasolka, a ty dramatycznym tonem powtarzałaś, płacząc: „Moja parasolka, moja nieszczęsna parasolka”. Jakby się świat zawalił.
Ania Kalczyńska: Buntowałam Filipa, ponieważ odizolowaliście nas od życia towarzyskiego. W proteście cały pokój wysmarowaliśmy kredkami.
Halina Rowicka: Sukienki szyłyśmy sobie same. Dla mnie Artur Barciś robił na drutach przepiękne kreacje. Ja też dziergałam, a Zosię Kucównę pamiętam zawsze z szydełkiem w ręku.


Polecamy też: Anna Kalczyńska pokazała prywatne ZDJĘCIA swojej rodziny: "Radość i duma"

4/4
Halina Rowicka i Anna Kalczyńska
Copyright @Olga Majrowska
4/4

– Jako córka znanych rodziców chciałaś od losu czegoś więcej niż inni?
Ania Kalczyńska: Nie miałam żadnej ulgowej taryfy. Poza tym nie wiem, czy moi szefowie kojarzyli, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa.
Halina Rowicka: Sama wydeptywałaś swoje ścieżki. Do „Pegaza” trafiłaś, gdy byłaś jeszcze studentką.
Ania Kalczyńska: A potem do telewizji Polonia, a stamtąd do TVN, kiedy jeszcze mało kto o niej coś wiedział.
Halina Rowicka: Ja się nie wtrącałam.

– Miałyście sobie kiedyś coś za złe?
Halina Rowicka: Były konflikty dnia codziennego i są nadal, kiedy Anka zapomina zadzwonić.
Ania Kalczyńska: Ale ty dzwonisz do mnie. Na szczęście jakiejś poważnej kłótni między nami nie było. Nawet kiedy zakochałam się w Greku.

– Często się zakochiwałaś?
Ania Kalczyńska: Często i zróżnicowanie. Mama tym Grekiem była przerażona, bała się, że wyjadę do Aten.
Halina Rowicka: Nie prosiłam cię jednak, żebyś z nim zerwała, bo każdy musi sam przeżyć swoje życie.

– Dobrze trafiłaś z tym swoim Maciejem Maciejowskim?
Halina Rowicka: Oj, tak.
Ania Kalczyńska: Ale gdy Maciek się oświadczył, bardzo to przeżyłaś. Przyszedł z kwiatami, a ty powiedziałaś: „Pamiętaj, że będziesz miał wyjątkową żonę”.
Halina Rowicka: A nie miałam racji?
Ania Kalczyńska: Miałaś, tylko on cały czas potem zastanawiał się, czy na pewno podjął dobrą decyzję. Wczoraj obchodziliśmy dziewiątą rocznicę ślubu.
Halina Rowicka: I Maciek też wszedł z pękiem herbacianych róż. Uważam, że mam fajne dzieci, a one wybrały sobie dobrych partnerów.

 

Polecamy też: Odważne zdjęcie Anny Kalczyńskiej na Instagramie. Pokazała, jak karmiła córkę piersią! Fani zachwyceni!

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Aktorka żyje eko, chce zmieniać i chronić świat! „Nabrudziliśmy, musimy posprzątać, to nasz obowiązek. Albo zginiemy”, mówi MAJA OSTASZEWSKA. Antropolożka, wykładowczyni. Jak być matką, uczyła się od… szympansów - JANE GOODALL. TOMASZ MICHNIEWICZ: „W masowym wydaniu turystyka jest niszczycielską siłą, za co biorę częściową odpowiedzialność”, mówi. A także: słoni jest coraz mniej, coraz częściej rodzą się bez słoniowych ciosów. Czy można im skutecznie pomóc? W świecie zwierząt: Ferenstein-Kraśko, Sarapata, Zgrabczyńska, Olbrychscy, Tuszyńska, Urbańska, Jemioł, Dowbor… Zwierzęta są dla nich jak rodzina.