Anna Kalczyńska, Halina Rowicka, Viva! 1/2021
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters
TYLKO W VIVIE!

Anna Kalczyńska poruszająco o tacie: „Uczył mnie odwagi i kochał mnie bezwarunkowo”

Jak dziennikarka wspomina dzieciństwo?

Krystyna Pytlakowska 13 stycznia 2021 06:45
Anna Kalczyńska, Halina Rowicka, Viva! 1/2021
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Anna Kalczyńska jest cenioną dziennikarką i cieszy się ogromną sympatią widzów. Czy nigdy nie myślała o tym, by spróbować swoich sił jako aktorka? Wychowywała się w artystycznym domu. Ale rodzice - aktorzy, nie chcieli dla niej takiej przyszłości. Halina Rowicka i Krzysztof Kalczyński zaszczepili w córce miłość do sztuki, ale przede wszystkim dali jej niesamowite wsparcie. To właśnie im zawdzięcza to, kim dziś jest. Co Anna Kalczyńska i mama, Halina Rowicka zdradziły Krystynie Pytlakowskiej w nowym wywiadzie?

Anna Kalczyńska o dzieciństwie 

Byłaś pierwszym dzieckiem?

Anna: Tak, chociaż nie mogę przyznać, że jakoś mnie wyróżniano. Rodzicom udało się rozłożyć swoją miłość sprawiedliwie. Jest piękna historia związana z moimi narodzinami. Miałam być wymarzonym synem. To były lata, kiedy jeszcze nie przeprowadzano wszystkich badań prenatalnych. Kwiecień 1976, szpital przy placu Starynkiewicza – urodziłam się w nocy i wtedy tata dowiedział się, że już ma dziecko. Ale cały czas nie wiedział, czy to córka, czy syn.
Halina: Był z kolegą, Bartkiem. Zaparkowali przed szpitalem i nabierali odwagi, żeby pójść do strażnika zadać mu to ważne pytanie. W końcu Krzysztof powiedział, że idzie.
Anna: Zapytał o Halinę Rowicką-Kalczyńską i czy to córka, czy syn. Strażnik spojrzał na tatę, a widząc bardzo przejętego mężczyznę, wiedział, że wszyscy czekają na pierworodnego syna. Oświadczył więc, że to syn. A tata przez cały wieczór opijał z teatrem pojawienie się na świecie małego Piotrusia. Tak więc Piotrusiem byłam przez jeden dzień.
Halina: Powiedział potem, że chyba za duży napiwek dał portierowi, który chciał go dowartościować, wprowadzając w błąd, że ma syna.

A jak wspominasz dzieciństwo pomiędzy dwojgiem artystów?

Anna: Było absolutnie cudowne. To były takie czasy, że brakowało wszystkiego, a jednak nie brakowało nam niczego. Mieliśmy mamę, tatę pracujących i spełnionych zawodowo.
Halina: Mieszkaliśmy przy Łowickiej, niedaleko telewizji, więc miałam blisko do pracy. Po próbach w teatrze jechało się na próby do telewizji i nagrania. Często bardzo wielu kolegów lądowało potem u nas. I wszystko wydawało się takie proste.
Anna: Były dwie babcie. Jedna na wsi, druga w mieszkaniu na Powiślu. Jedna mieszczańska, druga zabierająca nas w pole na sianokosy. No i była cudowna opiekunka, pani Wala, tak nam oddana, jakbyśmy byli jej drugą rodziną.

Halinko, rozmawiałaś z Krzysztofem o wychowaniu Ani?

Halina: Nie. Nie bardzo chcieliśmy wpisywać ją w nasz zawód – zdawaliśmy sobie sprawę, że nie jest łatwy. Niesie ze sobą wiele wyrzeczeń i problemów.
Anna: A jednak rodzicom wiele się udało. Wyjechałam do cioci Ali, do Belgii, i tam zetknęłam się z językiem francuskim. Potem więc w Warszawie poszłam do szkoły francuskiej, równocześnie ucząc się gry na pianinie w szkole muzycznej.
Halina: Krzysztof był muzykiem, grał na wiolonczeli i fortepianie, skończył Wyższą Szkołę Muzyczną jako reżyser dźwięku. Pewnie stąd u Ani zainteresowanie muzyką. A my cieszyliśmy się, że poszerza horyzonty i że jest wrażliwa na sztukę.
Anna: To tata zaprowadził mnie na egzamin do szkoły muzycznej, to z tatą pierwszy raz weszłam do szkoły pełnej obcokrajowców. Tata uczył mnie odwagi i kochał mnie bezwarunkowo.

 Był zazdrosny o Twoich chłopaków?

Anna: Nie. Zawsze się cieszył nowo poznaną osobą. Był bardzo kontaktowy i lubił kontakty z młodymi ludźmi. Gdy zaprosiłam kiedyś kolegów ze studiów, takie międzynarodowe grono, tata przyniósł albumy i pokazywał im zdjęcia, jak występował na Bałkanach.
Halina: Ja też jestem bardzo blisko z przyjaciółmi Ani. Spędzam z nimi część wakacji, jeżdżę z nimi na nartach. Kiedy Ania i Maciek byli w Zakopanem, zadzwonili, że właśnie przyjechał ich przyjaciel Adam. A ja na to, że może jednak bym do nich dojechała w takim razie.
Ania: Mama ma młodą duszę.
Halina: Trzeba się odmładzać. Krzysztof też miał coś z takiej naiwności dziecka. Był już starszym panem, ale nigdy nie widziałam w nim staruszka. Dla mnie pozostał młody, z młodą osobowością.
Anna: Tata zmarł na fizyczność, która nie pasowała do jego umysłu.
Halina: Umarł w biegu. Wprawdzie chorował przez te ostatnie dwa miesiące, ale nie leżał w łóżku. Pamiętam, jak na ostatnim obiedzie rodzinnym siedzieliśmy wszyscy
przy stole, łącznie z dziećmi Filipa i Ani, a Krzysztof jadł z apetytem. Przygotowałam mu wtedy wątróbki z drobiu, które bardzo lubił.

Nie powiesz mi, Halinko, że lubisz gotować!

Halina: Z czasem mi się to pojawiło. Teraz gotuję głównie dla dzieci Filipa. A podczas tamtego obiadu Krzysztof pierwszy wstał od stołu, przysiadł koło mnie z kompotem, którym się zachłysnął. Wezwaliśmy więc pogotowie. Przyjechało i spytali, czy znieść go na noszach, a Krzysztof na to, że zejdzie sam. Był o 14 lat ode mnie starszy, ale ja nigdy tej różnicy nie czułam. Byliśmy partnerami. Zaraził mnie pasją pływania i innymi sportami.
Anna: To jest też w naszych genach. Pływanie w morzu, bieganie, Marysia i Filip startują w triathlonie i runmageddonie.

To przejęłaś od ojca. A co od mamy?

Anna: Mnóstwo. Miłość do książek, wrażliwość na słowo. Właściwie wszystko. Delikatność, czułość, zainteresowanie światem. Życzliwość, gościnność, towarzyskość.
Halina: Ja po mojej mamie mam pracowitość, choć nie jestem jakimś tytanem pracy.
Anna: A ja o tobie zawsze mówiłam, że jesteś siłaczką. Praca zawsze była dla ciebie na pierwszym miejscu. Pomogłaś mi wymyślić siebie w roli matki pracującej, czyli osoby, dla której rodzina jest na pierwszym miejscu, ale która dba o swoją zawodową ścieżkę. Dzięki tobie wiem, jakie to ważne, by to wyważyć.

A jednak nie chciała, żebyś była aktorką.

Anna: Nie chciała, ale ja też nie chciałam. Natomiast pamiętam, jak kiedyś dostałam ofertę dodatkowej pracy i myślałam, by ją odrzucić, bo przecież sobie nie poradzę: telewizja, nowy projekt, a przecież dom, rodzina. A mama mówi: „To oczywiste, że sobie poradzisz. Dasz radę, wszystko się poukłada”. Mama tak właśnie podchodzi do życia. Uważa, że jeśli odpowiednio poukładamy klocki, to wszystko się uda.
Halina: Gdy patrzę na Anię, mówię z zachwytem: „Ona to ogarnie”.
Anna: A ja mówię mamie, że to pomoc najbliższych i trochę szczęścia.

Cały wywiad w nowym wydaniu VIVY!. Magazyn jest dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 14 stycznia, a także w formie e-wydania na stronie hitsalonik.pl.  

Anna Kalczyńska, Halina Rowicka, Viva! 1/2021 okładka
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.