Reklama

Żółte papierowe żonkile, które w niedzielę 19 kwietnia będą rozdawać wolontariuszki i wolontariusze Muzeum POLIN, mają wyjątkowe znaczenie. Są symbolem pamięci o powstaniu w getcie warszawskim od 14 lat, czyli od początku istnienia akcji organizowanej przez Muzeum POLIN. Warto jednak pamiętać, że ten niepozorny kwiat jest wyrazem hołdu dla ofiar zrywu w warszawskim od wielu lat. Zaczęło się od Marka Edelmana, jednego z przywódców powstania. To co roku w rocznicę wybuchu powstania składał pod Pomnikiem Bohaterów Getta bukiet żonkili. Wybrał ten kwiat nieprzypadkowo - jego kształt przypomina Gwiazdę Dawida.

"Jeśli zabraknie pamięci, kto przypomni o bohaterach tamtych dni i o tych, którzy zginęli za wolność?"

Światków tych dramatycznych wydarzeń sprzed 83 lat jest już niewielu. Ci, którzy przeżyli powstanie, zostawili jednak wiele wspomnień. I to właśnie świadectwa ocalonych są w tym roku motywem przewodnim akcji Żonkile. Tegoroczna edycja ma też nowych ambasadorów: dziennikarza Mariusza Szczygła, aktorki Kamilę Urzędowską i Julię Kamińską, artystę Dominika Więcka oraz Krystynę Budnicką, która przeżyła powstanie i jest jednym z nielicznych już świadków zagłady warszawskiego getta.

Gdy wybuchło powstanie, miała 11 lat. Nazywała się wtedy Hena Kuczer. Przetrwała dzięki temu, że jej starsi bracia zbudowali schron pod piwnicami domu na przy ul. Zamenhofa 56/Muranowskiej 44. Takich schronów wybudowano w getcie setki, miały być kryjówką podczas kolejnej akcji wywożenia Żydów do obozów zagłady. W trakcie powstania to właśnie w nich chronili się cywile. Bunkier zbudowany przez braci Heny miał doprowadzoną bieżącą wodę i prąd, a co najważniejsze, był połączony tunelem z kanałami miejskimi. To okazało się kluczowe. Gdy powstanie upadało, Hena kanałami wydostała się z getta. Była jedyną z całej rodziny, która przeżyła wojnę. Jej dwaj bracia Boruch i Szaja zostali złapani przez Niemców i wywiezieni do obozu w Treblince. Rodzice i siostra Perla zginęli podczas ucieczki kanałami. Bracia Izaak i Chaim zostali zamordowani w kryjówce, a Rafał, który walczył w powstaniu, został zabity, mimo że przedostał się na aryjską stronę. Zabili go gestapowcy po donosie od polskiego konfidenta.

Krystyna Budnicka w swoim mieszkaniu, kwiecień 2018 r.
Krystyna Budnicka w swoim mieszkaniu, kwiecień 2018 r. Fot. Anna Liminowicz/Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Hena z getta wyszła pod koniec września razem z najmłodszym bratem Jehudą i bratową Anką, która się nimi opiekowała. Cała trójka znalazła schronienie po "aryjskiej". Radość nie trwała długo. Jehuda wkrótce zachorował wskutek zakażenia zakażenia wodą z kanałów. Hena i jej bratowa zostały same. Obie przeżyły w ukryciu aż do upadku Powstania Warszawskiego, kiedy to trafiły do Pruszkowa. Tu bratowa oddała Henę do domu dziecka prowadzonego przez siostry zakonne. Właśnie tu zmieniono jej imię na Krystyna. W domu dziecka mieszkała aż do zdania matury. Po wojnie Krystyna Budnicka skończyła pedagogikę specjalną na KUL-u. Po studiach wróciła do Warszawy i pracowała jako nauczycielka z dziećmi chorymi i niepełnosprawnymi. Na emeryturze poświęciła się pielęgnowaniu pamięci o Zagładzie. "Osoby, które pamiętają tamte czasy i je przeżyły, odchodzą. Zostaje tylko pamięć. To ją należy pielęgnować, rozwijać i przekazywać młodszemu pokoleniu. Bo jeśli zabraknie pamięci, kto przypomni o bohaterach tamtych dni i o tych, którzy zginęli za wolność? Dziś to my dajemy świadectwo" - mówi w swoim świadectwie nagranym dla Muzeum POLIN.

Walka bez szans na zwycięstwo

Wszystkie powstania w historii polski miały ten sam cel - pokonać zaborcę lub okupanta i odzyskać niepodległość. Powstanie w getcie było pod tym względem wyjątkowe. Przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej, największej organizacji zbrojnej w getcie, nie łudzili się, że pokonają Niemców. Wiedzieli, że zginą, ale nie chcieli ginąć w obozach zagłady. "Ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Więc podporządkowaliśmy się tej umowie. Było nas wtedy w ŻOB-ie już tylko dwustu dwudziestu. Czy to w ogóle można nazwać
powstaniem? Chodziło przecież o to, żeby się dać zarżnąć, kiedy po nas z kolei przyszli. […] Chodziło tylko o wybór sposobu umierania” - mówił Marek Edelman w książce "Zdążyć przed Panem Bogiem".

On i inni przywódcy ŻOB wiedzieli, że Niemcy, którzy od 1942 roku wywozili Żydów z getta do obozu zagłady w Treblince, zamordują wszystkich. Gdy na początku 1943 roku zapadła decyzja o "ostatecznej likwidacji" getta, bojownicy postanowili walczyć. Do pierwszego wystąpienia zbrojnego doszło już 18 stycznia 1943 roku, kiedy Niemcy weszli do getta, by wywieźć do obozu zagłady 8000 Żydów. Ten zryw szybko zdławiono.

Kolejne walki wybuchły 19 kwietnia 1943 roku, kiedy 850 żołnierzy Waffen-SS wkroczyło na teren getta. Na czele powstania stanął Mordechaj Anielewicz z Żydowskiej Organizacji Bojowej. Pierwsze starcie okazało się sukcesem, ale tego samego dnia, po południu przybyły liczniejsze i silniej uzbrojone oddziały niemieckie. Czym dysponowali powstańcy? Żydowska Organizacja Bojowa miała 50 pistoletów. Z kolei Żydowski Związek Wojskowy dysponował prawdopodobnie jednym karabinem maszynowym i kilkoma pistoletami. Niemcy przeciwstawili im ponad 2 tysiące żołnierzy. Przeciwko powstańcom użyte zostały czołgi oraz artyleria. Bojownicy prowadzili bój z wojskami niemieckimi przez blisko miesiąc, do 16 maja. Najcięższe walki toczyły się w rejonie ulicy Zamenhoffa oraz na placu Muranowskim. Niemcy posuwali się w głąb getta, zrównując z ziemią dom po domu.

Zagłada getta

8 maja w schronie przy ulicy Miłej 18 samobójstwo popełnił przywódca powstania Mordechaj Anielewicz wraz z grupą kilkudziesięciu żołnierzy ŻOB. 12 maja popełnił samobójstwo Szmul Zygielbojm, członek Rady Narodowej RP w Londynie. 16 maja 1943 generał SS Jurgen Stroop osobiście wysadził w powietrze Wielką Synagogę, pokazując w ten sposób że zdławił powstanie. Według niego w czasie powstania zabito (w getcie bądź w obozach zagłady) ponad pięćdziesiąt tysięcy Żydów, ale liczba poległych z pewnością jest większa. Sam Stroop w 1952 roku zawisł na szubienicy, skazany na śmierć wyrokiem polskiego sądu. Powstanie w getcie warszawskim było pierwszym polskim powstaniem przeciw hitlerowskim okupantom. Niektórzy z bojowników, w tym Marek Edelman i Icchak Cukierman rok później brali udział w powstaniu warszawskim.

Reklama
Reklama
Reklama