Reklama

Kamila Urzędowska, Marcin Dorociński, Maria Dębska, Marek Kondrat, Mateusz Damięcki, Agata Kulesza. To tylko garstka gwiazd, które zagrały w nowej ekranizacji słynnej powieści Bolesława Prusa. To właśnie oni reprezentowali obsadę "Lalki" podczas niedawnego spotkania, na którym zaprezentowano fragmenty filmu. Prym w rozmowach z dziennikarzami wiodła Agata Kulesza, czyli odtwórczyni roli pani Meliton. Tę postać i swoją rolę podsumowała krótko i celnie. "Nie pamiętacie tej postaci z książki? Nie szkodzi! Po filmie na pewna ją zapamiętacie" – zapewniła aktorka.

Czytaj także: TYLKO U NAS! Mamy nowe kadry z planu „Lalki”. Zdjęcia Urzędowskiej i Dorocińskiego zapierają dech, zachwycająca Kulesza

Kulesza zdradziła też, dlaczego przyjęła propozycję zagrania w "Lalce". Wymieniła kilka argumentów. "Po pierwsze - można powiedzieć, że od dziecka marzyłam, żeby jeździć dorożką z Marcinem Dorocińskim po Starym Mieście. A potem, w tych kostiumach poszliśmy na zapiekanki i było extra!" - wyznała ze śmiechem.

Drugi argument na tak wynikał z faktu, że jej postać różni się od tych, które grała dotychczas. "Pani Meliton jest o tyle świetna, że nie choruje, nie umiera i nie płacze, co w moich rolach jest dosyć rzadkie. A po trzecie - pani Meliton również nie ma imienia! Ostatnią postać bez imienia zagrałam w „Klanie”, była to urzędniczka wydziału paszportowego - powiedziała. Aktorka nie ujawniła szczegółów swojego pomysłu na postać pani Meliton. Zapewniła jednak, że zagrała ją tak, że wszyscy to zapamiętają. "Nikt nie pamięta jej z książki. Przecież ja to wiem! Ale z filmu będziecie pamiętać!" - stwierdziła tajemniczo.

Wspólne selfie i "efekt Kuleszy"

Aktorka uchyliła też rąbka tajemnicy na temat atmosfery, jaka panowała na planie "Lalki". "Ja się tak cieszę i jestem tak wdzięczna, że wzięłam udział w tej produkcji! Państwo nie macie pojęcia, jak to jest, kiedy chodzi się po miasteczku filmowym i na każdym kamperze jest kolejne nazwisko wielkiego aktora. To jest ogromna przygoda. Jeszcze z tymi dwoma nygusami – z Markiem Kondratem i Marcinem Dorocińskim. Nawet poprosiłam ich o wspólne selfie, a ja to robię bardzo rzadko, ale stwierdziłam, że to będzie historyczne zdjęcie. Jak ja bym chciała to państwu wysłać, żeby pokazać, jakie oni miny robili! Wokulski i Rzecki!" - powiedziała.

Gra Kuleszy, choć wcielała się w postać drugoplanową, miała ogromny wpływ na film. Ujawnił to reżyser Maciej Kawalski. Jak wyznał, podczas prac montażowych nad filmem narodził się nowy efekt filmowy, nazwany „efektem Kuleszy”. Na czym on polega? „Każda sekwencja filmu, w której pojawia się Agata Kulesza jest cztery razy bardziej zajebista!” - wyjaśnił.

Agata Kulesza
Agata Kulesza materiały promocyjne Gigant Films
Reklama
Reklama
Reklama