Ona pomogła mu zrobić karierę, on napisał o niej jeden ze swoich najpiękniejszych wierszy. Agnieszkę Osiecką i Wojciecha Młynarskiego łączyła niezwykła więź
Kiedy się poznali, Osiecka była już królową polskiej piosenki, a Młynarski - studentem z ambicjami artystycznymi. I to właśnie ona dostrzegła, że ten "chudy chłopczyna" ma wielki talent i pomogła mu go rozwinąć. Tak zrodziła się przyjaźń i sojusz, który trwała przez lata i przyniósł polskiej muzyce wiele niezapomnianych przebojów.

Była starsza od niego o pięć lat. Niewiele – ale wystarczająco, by stać się przewodniczką. Agnieszka Osiecka robiła na nim ogromne wrażenie. Wspominał, że wyglądała jak panienka z dobrego domu, a jednocześnie miała w sobie coś ekscentrycznego, nieprzewidywalnego. „Wariatka w najlepszym sensie” – poetka, artystka, żywioł. Wojciech Młynarski powtarzał po latach, że to ona go wylansowała, „wprowadziła na branżowe salony”. Uważał ją za swoją mentorkę. Ona z kolei podziwiała jego talent i obdarzyła niezwykłą dedykacją: „Dla Wojtka, który mnie gonił i przegonił”. Mówiła o nim: „moja zwycięska konkurencja”.
Czytaj również: Miłość z rodzinnym dramatem w tle. Historia Wojciecha Młynarskiego i Adrianny Godlewskiej
Ich relacja była czymś więcej niż artystycznym sojuszem. To była więź dwojga ludzi obdarzonych nieprzeciętną wrażliwością – i zmagających się z własnymi demonami. Ona zmagała się z uzależnieniem od alkoholu, mawiając przy tym, że szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu. On walczył z chorobą dwubiegunową. Byli ikonami polskiej piosenki literackiej – i jednocześnie ludźmi kruchymi.
Osiecka o Młynarskim: Zjawił się chudy, ambitny chłopczyna
Poznali się na początku lat 60. w warszawskim klubie Hybrydy. Wojciech Młynarski miał 21 lat, studiował polonistykę, grał w brydża, słuchał jazzu i prowadził kabaret „Radosna gęba stabilizacji”. Już tworzył, ale nie był znany, w przeciwieństwie do Osieckiej, która miała już na koncie choćby głośną piosenkę „Okularnicy” – portret polskich inteligentów, którzy „wiążą koniec z końcem za te marne dwa tysiące”. Uznana poetka była jedną z pierwszych osób, które dostrzegły, że ten młody chłopak ma talent. Jak wspominał Młynarski, uwielbiała pomagać młodym twórcom, „otwierać im furteczki”. Zaprosiła go do współpracy w Radiowym Studiu Piosenki – legendarnej redakcji, w której nagrywały przyszłe gwiazdy: Maryla Rodowicz, Ewa Bem, Marek Grechuta czy Magda Umer.
Zobacz także: Gdy odszedł, zdradziła sekret ich relacji. Mało kto wiedział, że byli ze sobą tak blisko. Z jej ust padły piękne słowa
Młynarski nie tylko pisał i nagrywał. Zastępował Osiecką, gdy wyjeżdżała, prowadził konsultacje, wygłaszał „pogadanki” dla młodych autorów. Ich zawodowa relacja szybko zamieniła się w przyjaźń na długie lata. Osiecka pisał o nim tak w 1967 roku: „Piosenki swoje wykonuje Młynarski sam i jest w tej roli nieoceniony. Właściwie dopiero piosenka połączona z tym sposobem wykonywania daje w sumie zjawisko […] całkowicie odrębne i indywidualne. Patrząc na śpiewającego Młynarskiego nie mamy wątpliwości, że śpiewa od siebie. (...) Młynarski jest wysoki, chudy, zgarbiony. Razem z tymi jakby sztucznymi gestami stanowi sylwetkę niezapomnianą. Jeden z naszych
reżyserów filmowych powiedział o Młynarskim, że "jest gotowym elementem scenograficznym", jak czytamy w nowej książce Romana Dziewońskiego "Wojciech Młynarski. Mamy taką sytuację".
Opole, triumfy i twórcza zazdrość
W 1964 roku podczas festiwalu w Opolu triumfowała przewrotna piosenka „Z kim tak ci będzie źle, jak ze mną”, wykonywana przez Kalinę Jędrusik. Jej współautorem był Wojciech Młynarski. Na festiwal piosenkę wybrała Agnieszka Osiecka. Z tą piosenką wiąże się anegdota, która powtarzano sobie w latach 60. A było tak: otóż pewnego dnia Agnieszka Osiecka, Kalina Jędrusik i Wojciech Młynarski siedzieli wspólnie nad piosenką „Z kim tak Ci będzie źle, jak ze mną”. Nagle Kalina Jędrusik zaprotestowała: „Proszę pana, ja tego nie zaśpiewam. Dama tak nie mówi” Chodziło o wers: „Kto będzie zdrowie miał i nerwy na takie ścierwo jak ty”. Młynarski trochę się speszył. „Proszę pani, jak dama się zezłości, to jeszcze gorszych słów używa”, zaoponował. Wtedy Kalina Jędrusik odwróciła się do Osieckiej i powiedziała: „No widzisz, kurwa, on nic nie rozumie”.
Zobacz także: Osiecka chciała, by ten hit zaśpiewała pierwsza skandalistka PRLu. Porywa do dzisiaj
Na tym samym festiwalu Osiecka odbierała nagrodę za piękną balladę „Nim wstanie dzień”. Gratulowali sobie nawzajem. Nie zazdrościli sobie sukcesów – zazdrościli pomysłów. „To zazdrość twórcza” – wspominał Młynarski. Myślał o jej tekstach, o takich piosenkach, jak „Okularnicy”, czy „Kochankowie z ulicy Kamiennej” i pytał: „Kurcze, czemu to nie moje?”, opowiadał w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla dwutygodnika "Viva".
Spotykali się jeszcze wielokrotnie, m.in. w 1977 roku w Opolu podczas koncertu „Nas Troje/Nastroje” z udziałem Jonasza Kofty. Łączyła ich inteligencja, błyskotliwość, dystans do świata – i lojalność. On uwielbiał ją jako rozmówczynie, podziwiał jej umiejętność łagodzenia sporów, delikatność. Osiecka podkreślała jego wierność przyjaciołom i tradycji, fenomenalną pamięć i „dobre, choć rogate serce”.
Wiersz o samotności poetki, którą wszyscy kochali
Kiedy Agnieszka Osiecka odeszła w1997 roku , Młynarski napisał wiersz „Poetka znikła w oddali”. Bardzo przejmujący. Zadał w nim pytanie, które musiało go dręczyć od dawna:
„Skoro tak Ją kochali,
tak bezgranicznie, tak mocno,
czemu w co drugim Jej wierszu
taka straszliwa samotność?”
W kilku strofach zawarł paradoks jej życia: dowcipna, uwielbiana, otoczona ludźmi – a w środku „zziębnięta i samotna”. Ich historia nie jest romansem ani legendą o niespełnionej miłości. To opowieść o wzajemnym zachwycie, twórczej rywalizacji, lojalności i czułości ukrytej pod ironią. O dwojgu artystach, którzy na scenie byli silni i błyskotliwi, a prywatnie – pełni niepokoju. Młynarski mówił, że go wylansowała. A kiedy odeszła, oddał jej coś najcenniejszego: słowa, w których zobaczył jej prawdę.
Więcej historii o Wojciechu Młynarskim znajdziecie w jego nowej biografii, którą napisał Roman Dziewoński, syn Edwarda Dziewońskiego – aktora, twórcę słynnego kabaretu „Dudek”. Książka pt. „Wojciech Młynarski. Taką mamy sytuację” ukaże się 6 marca, wydana przez oficynę „Lira”, Warszawa, 2026 rok.
