Zostawiła syna i wyjechała do USA. Po latach Wojciech Jeżowski wyznał: „Marzyłem o mamie bardziej zwyczajnej”. Dziś mówi do niej po imieniu
Majka Jeżowska nigdy nie ukrywała, że macierzyństwo i kariera nie zawsze szły w parze. Gdy wyjechała do Stanów Zjednoczonych, planowała zostać zaledwie kilka tygodni. Los zdecydował inaczej – za oceanem spędziła 12 lat. Najboleśniejszą konsekwencją tej decyzji była rozłąka z synem, który po latach szczerze opowiedział o tym, czego najbardziej brakowało mu w dzieciństwie.

Jedną z bohaterek najnowszego numeru magazynu „PANI” jest Majka Jeżowska. Artystka w szczerej rozmowie wraca do najważniejszych momentów swojego życia – opowiada o dzieciństwie, miłościach, wieloletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych oraz trudnych wyborach, które przyszło jej podejmować jako matce. Szczególnie poruszający jest wątek relacji z synem Wojciechem, który po latach otwarcie mówi o tym, jak wspomina dzieciństwo u boku jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich piosenkarek.
Wyjazd, który zmienił wszystko
Na początku nic nie zapowiadało, że krótki wyjazd stanie się jednym z najważniejszych rozdziałów w życiu Majki Jeżowskiej. Artystka miała już za sobą pierwsze sukcesy, zdobywała nagrody i budowała swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej. Do Stanów Zjednoczonych poleciała z zamiarem pozostania tam przez osiem tygodni.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. W Polsce trwał stan wojenny, a zawodowa przyszłość była niepewna. Pobyt za oceanem wydłużył się do 12 lat. Dla piosenkarki oznaczało to konieczność rozpoczęcia życia od nowa, ale również niezwykle trudną rozłąkę z dzieckiem.


Narodziny syna zmieniły jej priorytety
Majka Jeżowska wielokrotnie podkreślała, że pojawienie się Wojtka na świecie całkowicie odmieniło jej spojrzenie na życie.
– „Kiedy urodził się Wojtek, przestałam myśleć tylko o sobie. Nagle najważniejsze stało się jego dobro” – wspominała.
Paradoksalnie właśnie wtedy musiała podjąć decyzję, która do dziś pozostaje jedną z najtrudniejszych w jej życiu. Przez pierwsze dwa lata pobytu w USA nie widziała syna.
Artystka nie ukrywa, że przez lata towarzyszyły jej ogromne wyrzuty sumienia. Wiedziała, że ominęły ją pierwsze kroki, pierwsze słowa i wiele codziennych chwil, których nie da się już odzyskać.
Zobacz też: Nagrała dla niego swój największy hit, dziś łączy ich wyjątkowa więź. Kim jest syn Majki Jeżowskiej?
Wojciech Jeżowski: „Marzyłem o mamie bardziej zwyczajnej”
Dziś Wojciech Jeżowski mówi o tamtym czasie bez pretensji, ale z dużą szczerością. Przyznaje, że jako dziecko tęsknił za czymś, co dla wielu rodzin jest codziennością.
– „Dziecko potrzebuje stabilności, rytuałów” – mówi.
Choć cała Polska znała jego mamę z telewizji i koncertów, on czasami chciał, żeby była po prostu obecna w domu.
– „Marzyłem o mamie bardziej zwyczajnej. Takiej, która codziennie wraca do domu i nie wyjeżdża na koncerty” – wspomina.
Jednocześnie podkreśla, że Majka Jeżowska zawsze starała się, by wspólnie spędzany czas był wyjątkowy.
– „Zawsze próbowała, żeby było coś ekstra, żeby było nieprzeciętne. Może zamiast kotleta spróbujemy sushi? Może pojedziemy do Legolandu?” – opowiada.
Historia jednej z najsłynniejszych piosenek Majki Jeżowskiej
Po powrocie do Polski artystka chciała odbudować więź z synem. Wtedy trafiła na tekst Agnieszki Osieckiej „A ja wolę moją mamę”, który pokazał jej Jan Borkowski.
Jeżowska od razu wiedziała, że chce go zaśpiewać.
Jak sama przyznała, piosenkę nagrała właśnie z myślą o Wojtku. Sama skomponowała muzykę, a aranżację przygotował Jan Borysewicz. Utwór szybko stał się jednym z największych przebojów w jej karierze i do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych piosenek dla dzieci w Polsce.
Szczególnego znaczenia nabiera również teledysk. Chłopcem biegnącym do Majki Jeżowskiej jest właśnie jej syn.

Dlaczego nie mówi do niej „mamo”?
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów ich relacji jest sposób, w jaki Wojciech zwraca się do swojej mamy. Nie używa słowa „mamo”. Mówi do niej po prostu: „Majka”.
Jak wyjaśnia, wszystko zaczęło się podczas koncertów.
– „Jeździłem z nią na koncerty i kiedy trzeba było coś szybko zakomunikować w tłumie, wołanie »mamo« powodowało, że kilkadziesiąt kobiet się odwracało. Więc musiałem coś zmienić i stąd zacząłem mówić »Majka«” – tłumaczy.
To, co miało być praktycznym rozwiązaniem, z czasem stało się naturalnym elementem ich codzienności.
Dziś patrzą na tamte lata z innej perspektywy
Choć dzieciństwo Wojciecha Jeżowskiego naznaczyła rozłąka z mamą, oboje podkreślają, że udało im się zbudować silną relację. Syn artystki wspomina, że lata spędzone między Polską a Stanami Zjednoczonymi nauczyły go otwartości i odwagi.
– „Szkoła w Stanach, do której chodziłem, nauczyła mnie innej kultury, odwagi, otwartości. Dało mi tę wolność, żeby pójść za swoimi marzeniami i pomysłami” – mówi.
Historia Majki Jeżowskiej pokazuje, że za sukcesem scenicznym często kryją się bardzo trudne wybory. Sama artystka nie ukrywa, że rozłąka z synem była doświadczeniem, które pozostawiło w niej ślad. Dziś jednak ich relacja opiera się na bliskości, szczerości i wzajemnym zrozumieniu, a słynna piosenka „A ja wolę moją mamę” zyskała dzięki temu jeszcze bardziej osobisty wymiar.
Zobacz też: Doświadczała przemocy w związku; uciekła za ocean, by ratować siebie i syna. Majka Jeżowska bez tabu

