Reklama

Dziś Zoja Skubis kojarzona jest przede wszystkim z górskimi osiągnięciami i podróżami, ale za jej historią stoi także osobista tragedia. To właśnie ojciec zaszczepił w niej miłość do gór, a jego śmierć na wiele lat stała się punktem odniesienia dla wszystkiego, co wydarzyło się później. W najnowszej rozmowie młoda podróżniczka opowiedziała nie tylko o okolicznościach tamtych wydarzeń, lecz także o tym, jak zmienia się człowiek, który musi nauczyć się żyć z nieobecnością bliskiej osoby.

Kim jest Zoja Skubis? Góry były obecne w jej życiu na długo przed tragedią

Zoja Skubis należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych młodych podróżniczek i himalaistek w Polsce. Popularność zdobyła nie tylko dzięki obecności w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim za sprawą imponujących osiągnięć w górach wysokich. W 2025 roku została najmłodszą Polką, która zdobyła Mount Everest. Wcześniej zapisała się również w historii jako najmłodsza Polka na ośmiotysięczniku Manaslu.

Jej historia nie zaczęła się jednak od spektakularnych sukcesów. Miłość do gór była obecna w jej życiu od dzieciństwa. To właśnie ojciec, Wojciech Skubis, pokazał jej świat wspinaczki, trekkingów i górskich wyzwań. Był doświadczonym alpinistą, dla którego góry stanowiły ważną część życia.

W marcu 2020 roku życie rodziny Skubisów zmieniło się bezpowrotnie. Wojciech Skubis zginął podczas wyprawy w Kaukazie. Dla nastoletniej wówczas Zoi była to strata, z którą musiała nauczyć się żyć w wyjątkowo trudnym momencie dorastania.

Choć od tamtych wydarzeń minęło już kilka lat, temat ojca wciąż pozostaje ważnym elementem jej historii. Nie dlatego, że definiuje wszystkie jej sukcesy, ale dlatego, że był osobą, która miała ogromny wpływ na jej pasje, sposób myślenia i podejście do świata. To właśnie dlatego każda rozmowa o górach naturalnie prowadzi także do wspomnień o człowieku, który wprowadził ją na tę drogę.

Zoja Skubis.
Zoja Skubis. Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

„Żałoba to jest ciężar”. Zoja Skubis szczerze o stracie ojca i pytaniach, które wracają po latach

W podcaście „WojewódzkiKędzierski” Zoja Skubis wróciła do wydarzeń sprzed lat. Opowiedziała o doświadczeniu, które zna wiele osób po stracie bliskich — o próbach zrozumienia tego, co się wydarzyło, i o pytaniach, które potrafią wracać nawet po wielu latach.

Po sześciu latach od śmierci ojca mówi o tym z perspektywy osoby, która przeszła długą drogę, ale nie twierdzi, że udało jej się całkowicie zamknąć ten rozdział.

Jedne z najbardziej poruszających słów padły wtedy, gdy Zoja opowiadała o żałobie: „Mój tato zginął sześć lat temu, więc ja dalej jestem młoda, ale przez sześć lat dużo sobie wytłumaczysz w głowie i wiele zrozumiesz. [...] Ja uważam, że żałoba to jest ciężar. Śmierć kogoś bliskiego to jest taki ciężar, który niesiesz już całe życie. Tylko to nie jest tak, że on się staje lżejszy, tylko ty po prostu stajesz się silniejszy. [...] Dalej się zastanawiam nad tym, jak to by było. Czy można było tego jakoś uniknąć. Już coraz rzadziej, ale jednak”.

W tej samej rozmowie odniosła się także do okoliczności tragicznego wypadku: „[Tata] zaczął sam schodzić. Rozdzielili się z partnerem”.

Po latach nadal wraca również do refleksji o tym, jak trudno wyobrazić sobie tragedię, dopóki nie wydarzy się ona komuś bliskiemu.

„Wiesz, z wypadkami jest tak, że dopóki on się nie wydarzy, to czujesz, że coś cię nie dotyczy. Nawet jakaś hipotetyczna sytuacja. Możesz mieć z tyłu głowy, wychodząc do sklepu po mleko, że ludzie przechodzą przez pasy i giną. Ale trochę nie myślisz, że to przydarzy się tobie, bo to przydarza się innym. Więc trochę też wyrzucasz to z siebie” — mówiła.

Zoja Skubis, Warszawa, 11.10.2024.
Zoja Skubis, Warszawa, 11.10.2024. fot. Forum

„To jest moje życie, moja historia”. Dlaczego Zoja Skubis nie chce, by jej sukcesy traktowano jako hołd dla ojca?

Po śmierci Wojciecha Skubisa wielu obserwatorów zaczęło patrzeć na kolejne sukcesy jego córki przez pryzmat rodzinnej tragedii. Zdobywane szczyty, kolejne wyprawy i rekordy często interpretowano jako próbę realizowania marzeń ojca albo symboliczne kontynuowanie jego dzieła.

Sama Zoja nie zgadza się jednak z takim sposobem myślenia.

Jak przyznała w podcaście, sama przez pewien czas zastanawiała się nad tym, czy rzeczywiście istnieje taki związek między jej działalnością a historią ojca. Ostatecznie doszła jednak do własnych wniosków: „Ja sama się na początku nad tym zastanawiałam i później doszłam do wniosku, że nie. To jest po prostu moje życie, moja historia, ja to lubię. A ludzie cały czas próbowali mi wmówić, że to jest jakaś niespełniona ambicja taty i jakiś hołd. To mnie zaczęło troszeczkę później wkurzać”.

W jej opowieści nie ma próby odcięcia się od przeszłości. Jest za to coś znacznie bardziej dojrzałego — zgoda na to, że pamięć o bliskiej osobie może towarzyszyć człowiekowi każdego dnia, nie odbierając mu prawa do budowania własnej historii.

Zoja Skubis, Warszawa 24.10.2025.
Zoja Skubis, Warszawa 24.10.2025. fot. Forum

Źródło: Plejada.pl, TVN.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...