Reklama

Dziś kojarzy się z klasą, spokojem i perfekcyjną elegancją. Ale zanim Jolanta Kwaśniewska została pierwszą damą i jedną z najbardziej wpływowych kobiet życia publicznego w Polsce, przeszła bardzo konkretną szkołę charakteru – w realiach Polski lat 80. To wtedy, w świecie niedoborów i twardych negocjacji, nauczyła się, że kobieca siła nie polega na podnoszeniu głosu, lecz na pewności siebie.

W książce „Kobiece gadanie” autorstwa Beata Biały (wyd. Rebis, maj 2025) wraca do tamtych lat z rozbrajającą szczerością. I choć rozmowa dotyczy głównie godności, między wierszami wybrzmiewa historia młodej kobiety, która bardzo szybko musiała nauczyć się stawiać granice.

Jolanta Kwaśniewska w latach 80. – początki kariery zawodowej

W połowie lat 80. trafiła do szwedzko-polskiej firmy polonijnej PAAT. Zaczynała jako sekretarka, ale szybko okazało się, że ma kompetencje i temperament menedżerki. Awansowała na stanowisko dyrektora do spraw handlowych – w czasach, gdy kobieta przy stole negocjacyjnym wciąż bywała traktowana jak „dziewuszka”, a nie partner. I właśnie wtedy wydarzyła się scena, która dziś brzmi jak gotowa scena z filmu.

Podczas jednego ze spotkań handlowych – w realiach permanentnych braków towarowych – negocjowano dostawy deficytowego sprzętu, m.in. telewizorów. Mężczyźni przy stole rozmawiali ze sobą, ignorując ją lub traktując jak osobę do podania kawy. Atmosfera była gęsta od protekcjonalnych uśmiechów. Nie czekała, aż ktoś ją obsłuży. Spokojnie wstała, sama nalała sobie kawy i wróciła na miejsce. A kiedy jeden z rozmówców próbował ją zlekceważyć, jasno dała do zrozumienia, że decyzja wcale nie zapadnie ponad jej głową. To od niej – od jej podpisu, od jej zgody – zależało, czy kontrahenci dostaną zamawiany towar.

"Z radzieckiej strony zawsze pojawiał się jakiś brzuchaty pan dyrektor patrzący na mnie jak na „dziewczątko”, które przypadkiem znalazło się przy stole. Jeden z nich kiedyś powiedział nawet: „No, dziewuszka…”. Tyle że ja nie przywykłam do takiego traktowania. I dlatego miałam w sobie gotowość, by odpowiedzieć jasno: to ode mnie zależy, czy te kolorowe telewizory, które proponujecie w barterze, wjadą do Polski. Pan patrzył na mnie jak na „śliczną panienkę”, a ja nalałam kawę
sobie – nie jemu, jak zapewne się spodziewał. W ogóle uważałam, że to raczej on, mężczyzna, powinien nalać ją mnie", mówiła była pierwsza dama Beacie Biały.

Nie było krzyku. Nie było demonstracyjnego oburzenia. Była informacja podana spokojnym tonem: proszę pamiętać, że ta umowa zależy także ode mnie. Ten gest – nalanie sobie kawy i przejęcie kontroli nad rozmową – stał się symboliczną ilustracją jej stylu działania.

Czytaj też: Prawie 50 lat razem pomimo burz. Aleksander Kwaśniewski ujawnia kulisy małżeństwa. Bez tej jednej rzeczy nie daliby rady

Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024
Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024 Mateusz Stankiewicz

Od dyrektor handlowej do pierwszej damy – droga do autorytetu

W rozmowie z Beatą Biały w książce mówi: „W tamtych czasach nikt nie używał słowa „godność”, bo brzmiało zbyt górnolotnie i nie pasowało do życia dzieciaków czy młodych ludzi. Bardziej myślałam w kategoriach „nie dam sobie dmuchać w kaszę”, i to chyba najlepiej oddaje klimat tamtych lat.”

W biznesie lat 80. ta postawa była bezcenna. Kobieta musiała udowadniać swoje kompetencje częściej i mocniej niż mężczyzna. A stereotyp był prosty i krzywdzący:„Kobiety traktowano jak ładne dekoracje, nie jak partnerki do rozmowy.”

W świecie reglamentowanych towarów i nieformalnych układów nie było miejsca na naiwność. Trzeba było być czujną, merytoryczną i gotową na szybką, rzeczową ripostę.

Czytaj też: Badach szczerze o Aleksandrze i Jolancie Kwaśniewskich. "To jest szpan, nie ukrywajmy"

Jak doświadczenia z PRL przygotowały ją do roli pierwszej damy

To, co wyróżniało ją już wtedy, to sposób reagowania. Jolanta Kwaśniewska nie wdawała się w emocjonalne przepychanki. W książce podkreśla:

„Nigdy nie miałam histerycznych reakcji i zawsze zwracam na to uwagę również w fundacji – krzyk i gwałtowne emocje niczego nie załatwiają. Uważam, że im spokojniej i ciszej ktoś mówi, tym bardziej muszą się skupić osoby przy stole. To jest prawdziwa siła”.

W tamtej sali konferencyjnej, przy negocjacjach o telewizory, dokładnie to się wydarzyło. Gdy uświadomiono sobie, że „dziewuszka”, jak ją wówczas nazwano, jest kluczową osobą decyzyjną, ton rozmowy natychmiast się zmienił. Szacunek przyszedł nie dlatego, że go zażądała – lecz dlatego, że pokazała, iż na niego zasługuje.

Warszawa, lata 90. Jolanta Kwasniewska (trzecia z lewej) podczas imprezy zorganizowanej przez miesiecznik "Zwierciadlo"
Warszawa, lata 90. Jolanta Kwasniewska (trzecia z lewej) podczas imprezy zorganizowanej przez miesiecznik "Zwierciadlo" Jerzy Michalski / RSW / Forum

Fundament pod przyszłość

Lata 80. były dla niej czymś więcej niż zawodowym epizodem. To była szkoła zarządzania, komunikacji i odporności. To wtedy nauczyła się, że wygląd bywa oceniany surowiej niż kompetencje – i że nie warto pozwolić, by to on definiował rozmowę. „Tak jakby uroda miała w czymkolwiek przeszkadzać”.

Dziś, kiedy mówi o klasie i elegancji, nie ma w tym cienia sztuczności. Bo jej styl nie narodził się w blasku fleszy. Narodził się przy biurkach, w salach negocjacyjnych, w chwilach, gdy trzeba było nalać sobie kawy i spokojnie przypomnieć, kto naprawdę podejmuje decyzję.

I może właśnie dlatego, gdy wiele lat później zasiadła przy stołach o znacznie większej wadze politycznej, była już doskonale przygotowana. Wiedziała, że prawdziwa siła nie potrzebuje podniesionego głosu. Wystarczy jedno zdanie wypowiedziane we właściwym momencie.

Sprawdź też: Tego nie wiedział nikt. Była pierwsza dama Polski przed poznaniem prezydenta poważnie myślała o ślubie z innym

Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024
Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024. Fot. Mateusz Stankiewicz
Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024
Jolanta Kwaśniewska, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024 Mateusz Stankiewicz
Reklama
Reklama
Reklama