Zagrał Jezusa w "Pasji" i zapłacił niewyobrażalną cenę. Nikt nie miał pojęcia o tym, przez co przeszedł
Rola Jezusa w „Pasji” okazała się dla Jamesa Caviezela skrajnie wyniszczająca. Aktor nie tylko ciężko chorował na planie, ale także został trzykrotnie porażony piorunem.

Rola Jezusa w „Pasji” Mela Gibsona przyniosła Jamesowi Caviezelowi ogromną rozpoznawalność, ale także niewyobrażalne cierpienie. Aktor zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, a podczas zdjęć został trzykrotnie porażony piorunem. Kulisy tej produkcji pokazują, jak wysoką cenę zapłacił za jedną z najbardziej wymagających ról w historii kina.
James Caviezel i „Pasja” – rola, która miała zmienić wszystko
James Caviezel był już rozpoznawalnym aktorem, gdy otrzymał propozycję zagrania Jezusa w filmie „Pasja” Mela Gibsona. Na swoim koncie miał role w takich produkcjach jak „Oczy anioła”, „G.I. Jane” czy „Cienka czerwona linia”.
Mimo ostrzeżeń reżysera, że udział w filmie może zniszczyć jego karierę, aktor zdecydował się przyjąć rolę. Jak podkreślał, kierował się wiarą i przekonaniem, że jest to dla niego ważna decyzja.
Codziennie podczas pracy na planie spowiadał się i przyjmował komunię, traktując rolę nie tylko jako wyzwanie aktorskie, ale również duchowe doświadczenie.

Dramat na planie „Pasji” – piorun, choroby i poważne urazy
Praca nad „Pasją” okazała się dla Jamesa Caviezela niezwykle wyniszczająca. Aktor zmagał się z licznymi problemami zdrowotnymi, które pojawiły się w trakcie zdjęć.
Jak sam relacjonował:
„Makijaż spalił mi skórę. Miałem też zapalenie płuc. Zostałem trzykrotnie porażony piorunem, rozświetlając się jak choinka i ostatecznie przeszedłem dwie operacje serca”.
Do jednego z najbardziej dramatycznych momentów doszło podczas kręcenia sceny ukrzyżowania oraz kazania na górze. W trakcie jednej z ostatnich scen piorun uderzył w krzyż, na którym znajdował się aktor.
Według jego relacji, w chwili uderzenia wokół zapadła cisza, a jego ciało rozświetliło się na oczach około 250 osób obecnych na planie. Wydarzenie to wywołało ogromny szok wśród świadków.
Oprócz tego Caviezel zmagał się z hipotermią oraz zwichniętym ramieniem, co dodatkowo pogłębiało trudności związane z realizacją filmu.
Kariera po „Pasji” – niespodziewany zwrot
Choć „Pasja” odniosła ogromny sukces finansowy, zarabiając ponad 600 mln dol. i zdobywając trzy nominacje do Oscara, nie przełożyło się to na rozwój kariery aktora.
James Caviezel przyznał, że po zakończeniu pracy nad filmem oferty ról przestały napływać. Rola Jezusa, która miała być przełomem, stała się punktem zwrotnym – jednak nie w sposób, jakiego się spodziewano.
To właśnie po tym filmie jego kariera wyraźnie wyhamowała.
James Caviezel dziś – aktywizm i kontrowersje
W kolejnych latach James Caviezel skupił się nie tylko na aktorstwie, ale także na działalności społecznej. Jest praktykującym katolikiem i otwarcie mówi o swoich przekonaniach.
Aktor angażuje się w działania związane z pomocą ofiarom handlu ludźmi oraz wyraża swoje poglądy polityczne i religijne. Publicznie deklarował m.in. wsparcie dla Donalda Trumpa.
Jego wypowiedzi oraz zaangażowanie w różne inicjatywy sprawiają, że budzi skrajne emocje i często określany jest jako postać kontrowersyjna.

Nowe projekty aktora – co dalej po „Sound of Freedom”?
W 2024 r. James Caviezel pojawił się w filmie „Sound of Freedom. Dźwięk wolności”, który porusza temat handlu dziećmi. W produkcji wcielił się w postać byłego agenta ratującego porwane dzieci w Kolumbii.
Aktor podkreślał, że film miał trudną drogę na ekrany i powstał mimo licznych przeszkód. W jego ocenie produkcja może przyczynić się do zwrócenia uwagi na problem handlu dziećmi.
W 2026 r. planowana jest premiera filmu „ZERO A.D.”, w którym Caviezel wciela się w postać króla Heroda. Produkcja zapowiadana jest jako epicka opowieść o władzy, przeznaczeniu i walce dobra ze złem.
Źródło: Plejada