Wystąpiła w Amsterdamie i rzuciła publiczność na kolana. Nie obeszło się jednak bez drobnego skandalu
Alicja Szemplińska udowadnia, że przed Eurowizją jest w absolutnie szczytowej formie. Jej występ w Amsterdamie był jednym z tych momentów, o których mówi się jeszcze długo po zejściu ze sceny. Charyzma, emocje i dopracowany wokal sprawiły, że publiczność w AFAS Live nie kryła zachwytu.

Za kulisami również nie brakowało intensywnych wrażeń. Po wcześniejszej wizycie w Londynie artystka pojawiła się na Eurovision in Concert 2026, gdzie od pierwszych chwil była w centrum uwagi. Najpierw spotkanie z mediami, później wyczekiwany występ, a na koniec bliskie spotkanie z fanami, którzy licznie pojawili się, by okazać jej wsparcie.
Alicja Szemplińska zachwyciła w Amsterdamie. „Pray” porwało publiczność
Na scenie Alicja Szemplińska pojawiła się jako czwarta, tuż po reprezentantce San Marino. Już od pierwszych dźwięków „Pray” było jasne, że to będzie coś wyjątkowego. Starannie przygotowana scenografia i mocny, pewny wokal zrobiły ogromne wrażenie na widowni, która reagowała coraz bardziej entuzjastycznie z każdą kolejną sekundą występu.
Kulminacją był finałowy moment, kiedy Alicja zaprosiła publiczność do wspólnego wykonania refrenu a cappella. Ten spontaniczny gest tylko podkręcił emocje i pokazał, jak świetny kontakt ma z odbiorcami. W sali zapanowała niemal koncertowa jedność, a energia była wręcz namacalna.
Sama artystka nie kryła wzruszenia po zejściu ze sceny. Przyznała, że to był dla niej wyjątkowy czas, pełen spotkań, inspirujących rozmów i pozytywnej energii od innych uczestników oraz fanów. Szczególnie poruszyło ją spotkanie z Polakami mieszkającymi w Amsterdamie, którzy okazali jej ogromne wsparcie. Tymczasem przed nią kolejne wyzwania: już wkrótce wraca do Londynu, by kontynuować eurowizyjną trasę i przygotowania do najważniejszego występu. „Szczerze mówiąc było świetnie! Doskonale się bawiłam, poznałam wszystkich uczestników. Dali mi bardzo dużo pozytywnej energii. Występ był super, ludzie byli świetni. Dzisiaj miałam spotkanie z polskimi fanami, którzy mieszkają w Amsterdamie i też dali mi dużo miłości, wsparcia. Żałuję, że jestem tutaj na tak krótko, chciałabym zobaczyć więcej Amsterdamu, bo jest przepiękny! Nie mogę się doczekać na kontynuację naszej eurowizyjnej przygody, już w przyszłym tygodniu w Londynie. Bardzo cieszyło mnie to, że artyści podchodzili do mnie po moim występie i mi gratulowali. Widziałam, że im się podoba piosenka i mój głos. To była też fajna szansa na to, żeby umówić się na kolaborację w Wiedniu i też w przyszłości poza Wiedniem, więc już nie mogę się doczekać i jestem bardzo wdzięczna!", wyznała wokalistka.
A ten zbliża się wielkimi krokami. Alicja Szemplińska zaprezentuje „Pray” 12 maja podczas pierwszego półfinału Eurowizji w Wiedniu, gdzie wystąpi jako czternasta. Kolejne emocje czekają 14 maja podczas drugiego półfinału, a wielki finał odbędzie się 16 maja. Wszystko wskazuje na to, że Polska reprezentantka jest gotowa, by zawalczyć o uwagę całej Europy.
CZYTAJ TEŻ: Znają się od ponad 20 lat. Połączył je kultowy program. „Nigdy się nie zdradziłyśmy”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Napięcie za kulisami. Alicja Szemplińska odpowiada dziennikarzowi
W międzyczasie Alicja Szemplińska nie zamierzała gryźć się w język. Zwłaszcza gdy ktoś podważa jej twórczość. Podczas eurowizyjnego pre-party w Amsterdamie doszło do zaskakującej, pełnej napięcia wymiany zdań, która momentalnie przyciągnęła uwagę fanów konkursu.
Wszystko wydarzyło się przy okazji wywiadu dla Wiwibloggs, czyli jednego z najważniejszych mediów śledzących Eurowizję. Rozmowa miała być standardową pogawędką o utworze „Pray”, z którym Alicja reprezentuje Polskę. Szybko jednak przerodziła się w coś znacznie bardziej osobistego. „Musimy porozmawiać o utworze „Pray”, zaczął dziennikarz.
Alicja Szemplińska nie czekała ani chwili. „O tak, musimy porozmawiać, kochanie. Słyszałam, że nie podobała ci się moja piosenka", odpowiedziała bez ogródek, wyraźnie nawiązując do wcześniejszych komentarzy Brytyjczyka. Dziennikarz próbował złagodzić sytuację, tłumacząc, że nie krytykował całego utworu, a jedynie jego fragment. „Uwielbiam zwrotki… dla mnie chodzi o rap. Podczas krajowych eliminacji to właśnie on sprawił, że coś się zepsuło", wyjaśnił.
Alicja nie zaprzeczyła, ale też nie odpuściła. Zamiast tego postawiła na pewność siebie i zaprosiła rozmówcę do ponownej oceny. Tym razem na żywo. „To osobista opowieść o tym, jak walczę z własnymi demonami i z ludźmi, którzy przez lata próbowali mnie poniżyć. Chodzi o odzyskanie swojej siły. Będziesz na tym koncercie? Mam nadzieję, że zmienisz zdanie, gdy usłyszysz te rapowe wersy na żywo", powiedziała z wyraźnym przekonaniem.
Jej słowa zrobiły wrażenie, bo dziennikarz szybko zmienił ton. "Nie mogę się doczekać! Właśnie dlatego Eurowizja jest świetna, bo wszystko się zmienia", odpowiedział entuzjastycznie.
Cała sytuacja pokazuje jedno: Alicja Szemplińska doskonale wie, jak bronić swojej wizji artystycznej i nie boi się konfrontacji. Nawet z zagranicznymi mediami. W świecie Eurowizji, gdzie opinie zmieniają się z dnia na dzień, taka pewność siebie może okazać się jej największym atutem.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: To córka postawiła ją pod ścianą. Dzięki niej Barbara Bursztynowicz zrobiła coś, na co nie miała odwagi przez 27 lat
