Wychowywała się z sześcioma siostrami, dziś z dumą wraca do swoich korzeni. Katarzyna Herman poruszająco wspomina dzieciństwo
Katarzyna Herman wróciła wspomnieniami do dzieciństwa na Podlasiu i opowiedziała o dorastaniu u boku sześciu sióstr. Aktorka zdradziła też, czym dziś zajmuje się każda z nich. Tak potoczyły się ich losy.

Katarzyna Herman rzadko tak otwarcie mówi o swojej przeszłości. Tym razem aktorka wróciła wspomnieniami do rodzinnego Podlasia i opowiedziała o domu pełnym kobiet, codzienności u boku sześciu sióstr oraz dzieciństwie w Supraślu pod Białymstokiem. Z dumą opowiada o sowich korzeniach.
Katarzyna Herman dzieciństwo spędziła na Podlasiu
Katarzyna Herman pochodzi z Podlasia i – jak sama przyznała – to właśnie tam są jej korzenie. Aktorka wychowywała się w Supraślu tuż pod Białymstokiem. W rozmowie wspominała, że miejsce, z którego pochodzi, wciąż pozostaje dla niej niezwykle ważne.
Gwiazda podkreśliła, że jej dzieciństwo było mocno związane z naturą, lokalną społecznością i życiem rodzinnym. Choć dziś od lat mieszka w Warszawie, emocjonalnie nadal wraca do rodzinnych stron. Podlasie zajmuje w jej życiu szczególne miejsce i pozostaje przestrzenią pełną wspomnień. „Jesteśmy teraz w Supraślu. To jest miejscowość tuż pod Białymstokiem, w której ja mieszkałam przez jakiś czas. Za pierwsze takie zarobione większe pieniądze rodzice, którzy wtedy już skończyli studia chyba w Białymstoku, sprawili sobie domek w Supraślu. Jest tutaj sielsko, Supraśl jest uzdrowiskiem, ma bardzo fajny mikroklimat”, mówiła w rozmowie z Dzień Dobry TVN.
Aktorka nie ukrywa, że Supraśl był miejscem, w którym budowała swoje pierwsze doświadczenia i relacje. To właśnie tam dorastała w dużej rodzinie, która – jak można wywnioskować z jej opowieści – wymagała doskonałej organizacji każdego dnia.
Czytaj też: Zdobyła się na szczere wyznanie. "Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym to wszystko inaczej"
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Dorastała u boku sześciu sióstr. „To było trochę jak w garnizonie”
Największe emocje wzbudziły jednak wspomnienia dotyczące domu rodzinnego. Katarzyna Herman opowiedziała, że dorastała u boku sześciu sióstr. Taka codzienność oznaczała ogromną liczbę obowiązków, ale również wyjątkową atmosferę.
Aktorka porównała funkcjonowanie dużej rodziny do życia „trochę jak w garnizonie”. Przy tak licznej grupie domowników wszystko musiało być dobrze zorganizowane. Nie było miejsca na chaos czy przypadek. Jednocześnie z jej słów wyłania się obraz domu pełnego energii, emocji i silnych więzi. To właśnie rodzinne doświadczenia miały ogromny wpływ na jej charakter i sposób patrzenia na świat.
„Z siostrą miałyśmy jedno piętrowe łóżko, w drugim pokoju były dwa piętrowe łóżka. W pewnym momencie było trochę jak w garnizonie. Żeby się zamknąć, pouczyć albo na przykład pograć na instrumencie, bo prawie każda z moich sióstr grała, no to Julka, która grała na wiolonczeli, zamykała się w ubikacji. To było karkołomne organizowanie zadań”, opowiadała w rozmowie z Dzień Dobry TVN.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Trzeba przyznać — losy kobiet z rodziny Herman robią ogromne wrażenie. Każda z sióstr wybrała zupełnie inną drogę życiową. Są wśród nich lekarze, architektki, trenerki jogi i właścicielki biznesów. Część mieszka za granicą, inne związały swoje życie z Warszawą lub północą Polski. Jedno jest pewne — w tej rodzinie nie ma miejsca na przeciętność.
„Dwie mieszkają za granicą, jedna pracuje w firmie farmaceutycznej w Kopenhadze, a druga się rehabilituje i jest np. trenerką jogi w Stanach Zjednoczonych. Emila jest architektem i mieszka pod Olsztynem, Ola jest lekarzem i mieszka w Warszawie, Julka prowadzi piekarnię na Żoliborzu w Warszawie, a Marta zajmuje się tatą i chyba jest najbardziej zajęta”, mówiła w Dzień Dobry TVN.

W wieku 9 lat zaczęła naukę baletu
Katarzyna Herman zdradziła również, że mając 9 lat rozpoczęła naukę baletu. Ten etap życia wiązał się już z Warszawą i zupełnie nową codziennością.
Szkoła baletowa wymagała dyscypliny i ogromnego zaangażowania. Dla młodej dziewczynki była to wielka zmiana, ale też początek drogi, która ostatecznie zaprowadziła ją do świata sztuki i aktorstwa. Choć później wybrała inną ścieżkę artystyczną, doświadczenia z tamtego okresu miały znaczący wpływ na jej rozwój. „Pojechałam do szkoły baletowej w Warszawie. Trwało to bardzo krótko, wybuchł stan wojenny, zresztą pewnie i tak bym za duża urosła. Potem, gdy wróciłam do Białegostoku, to rzeczywiście chodziłam tutaj do ogniska baletowego, byłam tam pierwszą solistką”, zwierzała się.
Czytaj też Ma dwójkę dzieci, jej słowa o macierzyństwie nie pozostawiają złudzeń. Tego żałuje najbardziej
Katarzyna Herman nie zapomina o swoich korzeniach
Katarzyna Herman zbudowała wielką karierę i na co dzień mieszka w stolicy. Ale dziś nadal z ogromnym sentymentem mówi o Podlasiu. W jej wypowiedziach wyraźnie słychać przywiązanie do rodzinnych stron oraz ludzi, wśród których dorastała. A we wspomnieniach wyraźnie przebija sentyment do tamtych lat. „To jest piękny region i bardzo jest mi bliskie podejście Kornela Filipowicza "moja piękna, dumna prowincja". Białystok się często obraża, bo to jest miasto akademickie, duże, ale wydaje mi się, że to jest nasza siła, korzenie”, dodawała.
Aktorka podkreśliła, że miejsce pochodzenia jest ważną częścią jej tożsamości. Wspomnienia dzieciństwa, domu pełnego sióstr i życia w Supraślu pozostają dla niej niezwykle żywe.
To właśnie dlatego jej najnowsze wyznanie wzbudziło tak duże zainteresowanie. Fani mogli zobaczyć Katarzynę Herman z zupełnie innej strony – nie jako gwiazdę ekranu, ale dziewczynę z Podlasia, która nigdy nie zapomniała, skąd pochodzi.
