Reklama

20 maja 2019 roku Niki Lauda zmarł w wieku 70 lat w Zurychu. Choć od jego odejścia minęło już siedem lat, dla wielu kibiców nadal pozostaje jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci w historii Formuły 1. Nie był typowym sportowym idolem. Nie próbował nikogo oczarowywać uśmiechem ani medialnym wizerunkiem. Zamiast tego imponował chłodnym umysłem, brutalną szczerością i niezwykłą konsekwencją. Potrafił powiedzieć Enzo Ferrariemu, że jego samochód jest beznadziejny, a chwilę później udowodnić, jak uczynić go mistrzowską konstrukcją.

Niki Lauda — dzieciństwo w cieniu wielkich oczekiwań

Niki Lauda, a właściwie Andreas Nikolaus Lauda, urodził się 22 lutego 1949 roku w Wiedniu w zamożnej rodzinie przedsiębiorców. Jego ojciec i dziadek byli wpływowymi biznesmenami, dlatego rodzina miała wobec niego jasno określone oczekiwania. Motorsport zupełnie do nich nie pasował.

Dla bliskich wyścigi były niebezpieczną fanaberią, która mogła zniszczyć rodzinne nazwisko. Sam Lauda po latach wspominał, że usłyszał od dziadka, iż nazwisko Lauda powinno trafiać „na pierwsze strony gazet biznesowych, a nie na sportowe”. Konflikt szybko doprowadził do zerwania relacji i odcięcia go od finansowego wsparcia.

Młody Austriak nie zamierzał jednak rezygnować. Brał kredyty, zadłużał się i sam finansował kolejne etapy kariery. Już wtedy imponował determinacją, która później stała się jego znakiem rozpoznawczym. Nie miał w sobie romantycznej lekkości Jamesa Hunta. Był kalkulujący, dokładny i obsesyjnie skupiony na celu.

Ferrari pokochało go za perfekcję

Pierwsze lata w Formule 1 nie były spektakularne. Lauda startował dla March i BRM, ale jego talent dostrzegł sam Enzo Ferrari. Właściciel legendarnego zespołu szukał kierowcy, który nie tylko będzie szybki, lecz także pomoże odbudować konkurencyjność Ferrari.

Ich pierwsze spotkanie przeszło do historii. Lauda nie próbował przypodobać się włoskiemu magnatowi. Był bezpośredni i szczery. Kiedy testował samochód Ferrari z 1973 roku, miał powiedzieć:

„Ten samochód to gó*no”.

Ku zaskoczeniu wielu osób Enzo Ferrari nie obraził się na młodego kierowcę. Wręcz przeciwnie — docenił jego szczerość i techniczne wyczucie. Dał mu szansę, a Lauda szybko ją wykorzystał.

W 1975 roku zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata Formuły 1. Ferrari wróciło na szczyt po latach kryzysu, a Austriak stał się bohaterem włoskich kibiców. W świecie pełnym wielkich ego wyróżniał się profesjonalizmem. Analizował każdy detal samochodu, rozmawiał z mechanikami godzinami i obsesyjnie szukał przewagi nad rywalami.

Czytaj też: Mało kto wiedział, że żoną Szpakowskiego jest znana aktorka. Są razem od ponad 30 lat

Niki Lauda, 1973 r.
Niki Lauda, 1973 r. McCarthy/Express/Hulton Archive/Getty Images

Nürburgring — dzień, który niemal odebrał mu życie

1 sierpnia 1976 roku podczas Grand Prix Niemiec doszło do tragedii, która zmieniła historię Formuły 1. Lauda od początku ostrzegał, że legendarny Nürburgring jest zbyt niebezpieczny. Organizatorzy nie zapewniali odpowiedniego zabezpieczenia toru, ale większość kierowców zagłosowała za rozegraniem wyścigu.

Na drugim okrążeniu Ferrari Laudy wypadło z trasy i stanęło w płomieniach. Kierowca został uwięziony we wraku. Miał poważnie poparzoną twarz, uszkodzone płuca i przez chwilę balansował między życiem a śmiercią. Lekarze nie dawali mu większych szans.

Po latach Arturo Merzario, który wyciągał Laudę z płonącego samochodu, wspominał dramat tamtych chwil:

„Próbowałem raz, potem drugi raz, ale nie mogłem odpiąć pasów bezpieczeństwa. Na szczęście Niki stracił przytomność i jego ciało się rozluźniło. Wtedy udało mi się go uwolnić”.

Lauda otrzymał ostatnie namaszczenie. Zapadł w śpiączkę. Wielu było przekonanych, że już nigdy nie wróci do normalnego życia.

Powrót po 42 dniach, który do dziś wydaje się niemożliwy

Najbardziej niezwykłe w historii Laudy wydarzyło się później. Zaledwie sześć tygodni po wypadku wrócił do ścigania podczas Grand Prix Włoch.

Jego rany nadal krwawiły. Nosił bandaże, cierpiał z bólu i miał ogromne problemy z oddychaniem. W świecie sportu do dziś ten powrót uznawany jest za jeden z najbardziej niewiarygodnych aktów determinacji.

Lauda nie lubił jednak patosu. Kiedy dziennikarze pytali go, czy poparzona twarz przeszkadza mu w jeździe, odpowiedział chłodno:

„Nie naciskam gazu głową”.

Dopiero po latach przyznał, że rzeczywistość wyglądała inaczej. Był przerażony i nie miał pewności, czy jeszcze kiedykolwiek będzie potrafił ścigać się tak jak dawniej.

Czytaj również: To było jego najskrytsze marzenie. Dziś te słowa Jacka Magiery łamią serce. Trudno nie uronić łez

James Hunt i decyzja, która podzieliła świat

Sezon 1976 przeszedł do historii także dzięki rywalizacji Laudy z Jamesem Huntem. Obaj byli swoimi przeciwieństwami. Hunt żył impulsywnie, kochał imprezy i chaos. Lauda był uporządkowany, zdyscyplinowany i chłodny.

O mistrzostwie świata zdecydowało Grand Prix Japonii. Warunki były katastrofalne — ulewny deszcz praktycznie uniemożliwiał widoczność. Po dwóch okrążeniach Lauda zjechał do boksu i wycofał się z wyścigu.

Wielu uznało to za tchórzostwo. On widział to inaczej. Po doświadczeniach z Nürburgringu wiedział już, gdzie przebiega granica między odwagą a bezsensownym ryzykiem.

Tytuł zdobył James Hunt, wygrywając jednym punktem. Lauda stracił mistrzostwo, ale zachował własne zasady.

Niki Lauda z Austrii (1949-2019) za kierownicą bolidu #8 Marlboro McLaren International Team McLaren MP4/1C Ford Cosworth DFV V8 podczas treningu przed Grand Prix Formuły 1 Toyoty w Long Beach, 26 marca 1983 roku, na torze ulicznym Long Beach w Long Beach w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych.
Niki Lauda z Austrii (1949-2019) za kierownicą bolidu #8 Marlboro McLaren International Team McLaren MP4/1C Ford Cosworth DFV V8 podczas treningu przed Grand Prix Formuły 1 Toyoty w Long Beach, 26 marca 1983 roku, na torze ulicznym Long Beach w Long Beach w Kaliforni Fot. Ercole Colombo/Studio Colombo/Getty Images

Życie prywatne Niki Laudy — rodzina była jego azylem

Choć przez lata uchodził za chłodnego i zdystansowanego, prywatnie bardzo chronił swoich bliskich. W 1976 roku ożenił się z Marlene Knaus, z którą doczekał się dwóch synów — Mathiasa i Lukasa. Ich małżeństwo zakończyło się rozwodem po kilkunastu latach.

Później związał się z Birgit Wetzinger, stewardesą Austrian Airlines. To właśnie ona oddała mu nerkę, kiedy stan zdrowia Laudy gwałtownie się pogorszył. Para doczekała się bliźniąt.

Bliscy byli dla niego niezwykle ważni, szczególnie w ostatnich latach życia, kiedy coraz częściej zmagał się z problemami zdrowotnymi będącymi konsekwencją wypadku z 1976 roku.

Lauda Air — kiedy mistrz Formuły 1 zamienił tor na kokpit

Latanie było jego drugą wielką obsesją. Fascynacja zaczęła się w latach 70., kiedy po raz pierwszy usiadł za sterami niewielkiej Cessny.

W autobiografii wspominał:

„Najważniejsze było to, że latać chciałem. W szkole nigdy nie rozumiałem, po co mam się uczyć. Latanie mnie natomiast interesowało”.

Zdobywał kolejne licencje pilota i z czasem założył własne linie lotnicze Lauda Air. Dla wielu osób był to szalony pomysł, ale Lauda po raz kolejny udowodnił, że najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy inni w niego wątpią.

Nie miał łatwo. Austrian Airlines próbowały blokować rozwój jego firmy, dochodziło do konfliktów politycznych i wojny cenowej. Mimo to Lauda konsekwentnie rozwijał biznes.

W autobiografii pisał:

„Powiedziałem sobie, że skoro w Austrii tak to działa, to się temu przeciwstawię”.

Niki Lauda do końca pozostał częścią Formuły 1

Po zakończeniu kariery kierowcy nie odciął się od motorsportu. Pracował dla Ferrari, Jaguara i Mercedesa. To właśnie jako współwłaściciel oraz przewodniczący rady nadzorczej Mercedesa uczestniczył w budowie zespołu, który zdominował Formułę 1 po 2014 roku.

Był jednym z ludzi, którzy przekonali Lewisa Hamiltona do przejścia z McLarena do Mercedesa. Ta decyzja zmieniła historię współczesnej F1.

Niki Lauda zdobył trzy tytuły mistrza świata, wygrał 25 wyścigów Grand Prix i stał się jedną z największych ikon motorsportu. Jednak jego historia zawsze była czymś więcej niż opowieścią o sporcie.

To historia człowieka, który przeżył piekło, nauczył się żyć z bólem i do końca robił wszystko po swojemu.

Czytaj też: To ona zrobiła pierwszy krok, doczekali się dwójki dzieci. Niezwykła historia miłości Jacka Magiery porusza dziś całą Polskę

Niki Lauda, 1978 r.
Niki Lauda, 1978 r. Fot. Bettmann / Contributor/ Getty Images

Źródła: onet.pl, Youtube.pl @F1 na wstecznym

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...