Reklama

50. urodziny to nie tylko moment podsumowań, ale i odważnego spojrzenia w głąb siebie. Natalia Kukulska – artystka, która dorastała na oczach publiczności – dziś wraca do swoich początków, by lepiej zrozumieć, kim jest jako kobieta, matka i twórczyni. W rozmowie z Beatą Nowicką dla magazybu VIIVA! opowiada o dzieciństwie naznaczonym stratą, o pierwszych muzycznych marzeniach i o drodze do dojrzałości, która wciąż ją zaskakuje. To szczera, pełna refleksji podróż przez emocje, wspomnienia i kolejne odsłony samej siebie.

Natalia Kukulska: 50 lat życia, muzyki i nieustannego odkrywania siebie. Wywiad VIVA!

Każdy z nas składa się z genów, pamięci przodków i wy chowania. Jesteśmy też sumą wszystkich wersji samych siebie. Niedawno święto wała Pani 50. urodziny. Kogo widzi Pani w lustrze?

Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, podjęłam się wyzwania artystyczno-filozoficznego w postaci trasy jubileuszowej, którą zatytułowałam „Czy ona jest taka jak ja”. Traktuję to jako rodzaj autolustracji. Konfrontacji z przeszłością, z moimi doświadczeniami, ale też jako próbę zrozumienia, kim jestem dzisiaj. Ile jest we mnie tej 10-letniej czy 20-letniej Na talii? Na koncertach wrócę do piosenek, których dawno nie śpiewałam… Od tych dziecięcych poprzez te z lat 90., piosenki filmowe, takie jak „Zakochani”, „Ani słowa” czy „Wierność jest nudna”, a nawet utwory z „Czułych strun”. Przekrojowo i różnorodnie, sentymentalnie, ale też z dystansem, gdyż moje życie jest niezwykle barwne, intensywne. Będzie sporo archiwalnych wspomnień. Oglądając swoje zdjęcia przy okazji urodzin, pomyślałam, że w tych 50 latach zmieściłabym nie jedno życie! Z jednej strony coraz lepiej znam swoje potrze by, wiem, co mi służy, a co nie. A jednocześnie cały czas sama siebie zaskakuję. Sokrates ma wiał: „Wiem, że nic nie wiem”. Im człowiek dojrzalszy, tym bardziej świadomy, że życie ma o wiele więcej barw i odcieni, niż nam się wydawało.

– W 1986 roku ukazuje się pierwsza płyta, zatytułowana „Natalia”. Obok przebojów „Co powie tata” i „Puszek Okruszek” 10-letnia Natalka śpiewa o „Małej, smutnej królewnie, której rozbawić nigdy nie mógł nikt”. Symboliczne.

Przywołała pani piosenkę, która została napisana na moją prośbę. Wujek Lech Konopiński zapytał, o czym chciałabym śpiewać. Opowiedziałam mu wtedy, że na wakacjach w Ustce wymyśliłyśmy z koleżankami przedstawienie o królewnie, która miała wszystko, ale była nieszczęśliwa. Tata król przychylał jej nieba, czarodzieje próbowali ją odczarować, a ona wciąż była smutna. Któregoś dnia jeden z nich podarował jej lusterko. (Natalia nuci – przypis redakcji). „Spotkała się królewna z czarodziejem, który lustra złożył do jej stóp. Co królewna spojrzy na nie, to się śmie je. Więc ze szczęścia płacze stary król. (…) Mała, piękna królewna jest radośniejsza od słonecznych snów”. Niesamowite jest to, że w wieku 10 lat zrozumiałam, czy może raczej poczułam, że szczęścia trzeba poszukać w sobie. Metafora tej piosenki jest całkiem niegłupia. Sama to wymyśliłam.

Natalia Kukulska, Viva! 6/2026
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026 Fot. Zuza Krajewska

– To też dobra metafora Pani dzieciństwa: podskórny smutek i radość.

Brak mamy był ogromną wyrwą w sercu. Nikt mi wprost nie powiedział, że moja mama zginęła. Dziś wiemy, jak rozmawiać z dziećmi o śmierci rodzica, 45 lat temu był to temat tabu. Cmentarz, na który chodziliśmy, długo był dla mnie „ogródkiem”, którym opiekowaliśmy się niby na prośbę mamy. Sama odkryłam prawdę. Dwa lata po jej śmierci przez przypadek zobaczyłam w telewizji program wspomnieniowy o mamie. Puszczano jej piosenki i pokazano szczątki samolotu po katastrofie. Podobno wyszłam bez słowa do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Nikt o tym ze mną nie porozmawiał. Po prostu nie umieli. Więc ja też to przemilczałam. Nigdy świadomie nie przepracowałam straty mamy, ale uważam, że moje dzieciństwo pomimo tej straty było niezwykle barwne, ciepłe – babcia z tatą dali mi mnóstwo miłości – a dzięki muzyce i śpiewaniu było również wyjątkowe. Nie każde dziecko wchodzi do studia i nagrywa płytę! W szarej, peerelowskiej rzeczywistości to był wspaniały, kolorowy świat.

– Dekadę później wydaje Pani pierwszy dorosły album „Światło”, a po roku znakomity „Puls”. Nagle przed 20-latką otwiera się świat… Jaka była tamta młodziutka artystka?

Niecierpliwa. Głodna doświadczeń i doznań. Kochałam życie, wszystkie możliwości, które mi oferowało. Miałam duży apetyt również dlatego, że tata zatrzymał mnie w dziecięcym śpiewaniu. Powiedział: „Nie będziemy nagrywać żadnych piosenek. Te raz jest czas szkoły, nauki i skupienia”. W liceum pokochałam filozofię, zdałam na filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. By łam ciekawa świata, chłonęłam wszystko. Ale… od dnia, kiedy usłyszałam: „Teraz nie będziesz śpiewać”, niecierpliwie czekałam, aż do tego wrócę. Wiedziałam, że ten moment nadejdzie. W domu cały czas śpiewałam, wymyśla łam piosenki, wyobrażałam sobie stroje, rozkład muzyków na scenie. W liceum zapisałam się na lekcje gitary i już na drugich zajęciach wylądowaliśmy z młodym nauczycielem Grzesiem Klocem w restauracji na pizzy, omawiając muzykę, którą chciałabym robić, oraz skład przyszłego zespołu (śmiech). Tak się zaczęło. Byłam bardzo ambitna. Od początku chciałam wszystko robić na moich zasadach, pracować z rówieśnikami. Tatę trochę odsunęłam na dalszy plan. Uważałam, że nie zna się na tym, co powinno się grać i jak (śmiech). Czułam się wizjonerką.

[...]


Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 marca.

Natalia Kukulska, okładka VIVA!
Natalia Kukulska, okładka VIVA! Zuza Krajewska

***

Zapraszamy na jubileuszową trasę artystki:

mat. pras
mat. pras mat. pras

Co jeszcze w VIVIE! 6/2026?

  • Tomasz Włosok. Jeden z najbardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia mówi: "Czuję się dojrzalszy"
Tomasz Włosok, Viva! 6/2026
Tomasz Włosok, Viva! 6/2026 Fot. Aleksandra Zaborowska
  • O tym się mówi. Joanna Pacuła podbiła Hollywood i usunęła się w cień. Dlaczego?
  • Kamil Sipowicz. W poetyckiej rozmowie o magicznym Roztoczu, Korze i ich zwierzętach.
Kamil Sipowicz, Viva! 6/2026
Kamil Sipowicz, Viva! 6/2026 Fot. Rafał Masłow
  • Extra. Jak to się stało, że po 300 latach od ukrzyżowania Chrystusa Święta Helena znalazła narzędzia Jego męki?
  • Podróże. "Wracałem do Etiopii coraz bardziej inny. A ona wciąż nowe objawiała mi twarze...", pisze Marcin Kydryński
  • Reklama
    Reklama
    Reklama