Reklama

Jego przebój „Kobiety są gorące” śpiewała cała Polska. A on po całej Polsce koncertował. Hipis popu. Szczery, dowcipny, otwarty. Norbi, jak na spowiedzi, opowiada Beacie Nowickiej o 17 latach uzależnienia od hazardu. O swoich wzlotach i upadkach. I miłości żony Marzeny, bez której, jak mówi: „Byłbym dziś żulem na dnie dna piekła”.

Od koncertu do kasyna – kulisy 17 lat uzależnienia Norbiego od hazardu. Magazyn VIVA!

– Przeczytałam Twoją książkę. Gotowy scenariusz na komedię romantyczną z elementem dramatu… Zafundowałeś sobie 17 lat uzależnienia. Ile najwięcej wygrałeś?

Za jednym rzutem około 70 tysięcy. Na jednym posiedzeniu 150 tysięcy. W ciągu tamtych trzech miesięcy wygrałem 500 tysięcy. Myślisz sobie: Ja pier…ę, pół miliona…?! Jestem królem życia! Nagle, po andrzejkach, w ciągu jednego dnia tracisz 300 tysięcy. Trochę się denerwujesz, ale wiesz, że 200 tysięcy jeszcze zostało. Spoko, nie ma problemu, zaraz się odegram. I faktycznie, znowu wygrywasz 50 tysięcy. A potem passa się odwraca. Na koniec grudnia z 500 tysięcy, które wygrałem, zostało mi… 10 tysięcy. Mało tego. Powinienem mieć jeszcze drugie 500 tysięcy, które zarobiłem, koncertując w sezonie letnim, ale one też się rozpłynęły. Mam 10 koła i siedzę w mieszkaniu kumpla nad knajpą w Olsztynie, dał mi kawałek dachu nad głową. Nie miałem nic, byłem sam. Płaczę wewnętrznie, ale… mija miesiąc i znowu mam pieniądze. Na tym polegał cholerny problem. Hazard nie zniszczył mnie w sensie zawodowym. Nie było przerwy w dostawie prądu. Nie było przerwy w dostawie pieniędzy, bo telefon cały czas dzwonił. Jechałem na koncert, grałem, zarabiałem.

Norbi, VIVA! 4/2026
Norbi, VIVA! 4/2026 fot. Dawid Grzelak

– Ale i tak pożyczałeś od lichwiarzy.

Znałem lichwiarzy w każdym mieście: Warszawie, Trójmieście, Poznaniu, Krakowie. Chętnie mi pożyczali, bo byłem osobą publiczną, wiedzieli, że nigdzie im nie ucieknę. Wystarczyło przyjść za scenę po koncercie…

– Próbowałeś zerwać z nałogiem? Pytam, bo w międzyczasie klęskę poniosło Twoje drugie małżeństwo.

Oczywiście, że próbowałem. Miałem nawet przerwy w graniu: miesiąc, dwa, raz nawet pół roku. No i co z tego? Byłem na paru spotkaniach AA, ale mi się nie podobało. Byłem u jakiegoś psychologa. Raz, drugi, piąty. Dopiero teraz wiem, dlaczego wtedy mi się nie udało. Mówiłem, że chcę, ale wcale nie chciałem, na tym to polega. Choćby żona była nie wiadomo jak wspaniała, psycholog nie wiadomo jak cudowny, a ośrodek nie wiadomo jak zaj…y, jeśli nie jesteś gotowy, to nie ma opcji, żeby się udało. Ja byłem niedojrzały. Mówiłem, że chcę, bo wiedziałem, że tego się ode mnie oczekuje, ale nie chciałem. Moje życie toczyło się od koncertu do kasyna, od kasyna do koncertu. Świadkami mojego upadku byli tylko krupierzy.

Zobacz też: Dorota Szelągowska po porodzie nie mogła patrzeć w lustro. "Długo siebie nienawidziłam"

Norbi, VIVA! 4/2026
Norbi, VIVA! 4/2026 fot. Dawid Grzelak

[...]

Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 lutego.

Reklama
Reklama
Reklama