W Polsce była wielką gwiazdą porównywaną do Brigitte Bardot. Ale Halina Kowalska mogła zrobić też karierę w Stanach. Po latach żałowała, że odrzuciła propozycję z Broadwayu
Nie żyje wielka gwiazda polskiego kina. Wiadomość o odejściu Haliny Kowalskiej przekazała dziś Fundacja Artystów Weteranów Scen Polskich. Aktorka ostatnie lata życia spędziła w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, nie grała już w filmach i nie udzielała się w mediach. Ale w czasach PRL była jedną z najpopularniejszych gwiazd ekranu. Sławę przyniosły jej role w kultowych komediach Stanisława Barei. Jej talent i urodę doceniono też za granicą. Mało kto wie, że chciał ją zaangażować jeden z teatrów w Stanach Zjednoczonych.

Była jedną z najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych aktorek PRL-u. Na ekranie zachwycała w kultowych komediach i filmach artystycznych. Reżyserzy cenili nie tylko jej talent, ale też niezwykłą urodę, która sprawiła, że Kowalska szybko zyskała miano "polskiej Brigitte Bardot". Choć widzowie widzieli w niej gwiazdę, ona sama marzyła przede wszystkim o spokojnym życiu i macierzyństwie. Los postawił przed nią szansę, by zabłysnąć na Broadwayu, lecz decyzja, którą wtedy podjęła, na zawsze zmieniła jej przyszłość.
Droga Haliny Kowalskiej od Brzezin do wielkiego ekranu
Halina Kowalska urodziła się 27 lipca 1941 r. w Brzezinach koło Łodzi. Od najmłodszych lat chętnie występowała w szkolnych przedstawieniach i recytowała. Na Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi dostała się za drugim razem – podczas pierwszego egzaminu komisja uznała, że nadaje się wyłącznie do ról dziecięcych. Przełomowy moment nadszedł, gdy przygotowywała się do drugiego podejścia z pomocą przyszłego męża, Włodzimierza Nowaka.
Już na studiach wyróżniała się talentem. Po trzecim roku została aktorką teatru w Kaliszu, gdzie zagrała wiele różnorodnych ról. W 1967 r. przeniosła się do Warszawy, przyjmując propozycję pracy w Teatrze Komedia od Wojciecha Siemiona.
Filmowe sukcesy i wizerunek polskiej Brigitte Bardot
Jej ekranowy debiut w filmie „Nie lubię poniedziałku” z 1971 r. przyniósł jej ogromną popularność. Rola kokieteryjnej sprzedawczyni Marianny sprawiła, że prasa zaczęła porównywać ją do Brigitte Bardot, a zdjęcia Kowalskiej pojawiały się na okładkach najpopularniejszych magazynów.
Grała u Wojciecha Jerzego Hasa w „Sanatorium pod klepsydrą”, odrzuciła jednak rolę Lucy Zuckerowej w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy, obawiając się nadmiaru scen rozbieranych. Choć znajomi uznali to za błąd, aktorka podkreślała, że nie lubiła ról o zbyt erotycznym charakterze.

Propozycja z Broadwayu – szansa, której nie wykorzystała
Podczas pobytu w USA, gdzie pojechała z zespołem teatralnym, zwrócił na nią uwagę dyrektor jednego z teatrów na Broadwayu. Oferował natychmiastowy angaż i podpisanie umowy. Kowalska, nie znając angielskiego i nie potrafiąc podjąć decyzji na miejscu, odmówiła. Po latach przyznała, że żałuje tej decyzji i często zastanawia się, jak mogłoby potoczyć się jej życie, gdyby wtedy zaryzykowała.
Zobacz także: To występ, który uczynił ją legendą PRL-u. Zobacz dziś za darmo kultową komedię Machulskiego!
Życie prywatne, małżeństwo i niespełnione marzenie o macierzyństwie
Włodzimierz Nowak był nie tylko jej mężem, ale i wielkim wsparciem w karierze. Małżeństwo nie doczekało się jednak dzieci, co dla aktorki było źródłem żalu. Choć przez 35 lat niemal nie schodziła ze sceny, w późniejszych latach zaczęła odmawiać ról, które nie były zgodne z jej artystycznymi przekonaniami.
Ostatnie lata w Skolimowie i walka z długami po mężu
Po zakończeniu kariery Kowalska wraz z mężem zamieszkała w Domu Artysty Weterana w Skolimowie. W marcu 2022 r. Włodzimierz Nowak zmarł, pozostawiając żonie dług w wysokości 30 tys. zł, zaciągnięty w parabanku. Aktorka wyznała, że całą emeryturę przeznacza na opłaty związane z pobytem w Skolimowie i nie jest w stanie spłacić zobowiązania. Publicznie poprosiła fanów o pomoc, podkreślając, że sama sobie nie poradzi.
Czytaj też: Halina Kowalska została z długami po mężu. Aktorka ze Skolimowa wystosowała poruszający apel

Źródło: viva.pl