W latach 90. znali ją wszyscy Polacy, potem nagle zniknęła z TV. Czym dziś zajmuje się gwiazda „Koła Fortuny”? Spore zaskoczenie
Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej telewizji. Dla milionów widzów pozostaje niezapomnianą hostessą „Koła Fortuny”, ale sama podkreśla, że był to jedynie jeden z etapów jej życia. Dziś Magda Masny wybiera ciszę zamiast blasku fleszy. Jak dziś wygląda jej codzienność?

Choć widzowie do dziś pamiętają ją przede wszystkim z „Koła Fortuny”, sama od dawna podkreśla, że telewizja była tylko jednym z rozdziałów jej życia. Za telewizyjnym wizerunkiem kryje się kobieta o wielu pasjach, która przeszła przez trudne doświadczenia i świadomie ułożyła swoje życie na nowo. W szczerej rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd przyznała, że nie chce już rozmawiać wyłącznie o „Kole Fortuny”, bo – jak mówi – „życie składa się z wielu epizodów”. Dziś największą radość odnajduje w rodzinie, podróżach i życiu blisko natury.
„Nie lubię miałkich rozmów. Szkoda mi czasu na rozmowy krótkie, powierzchowne i tak naprawdę o niczym” – powiedziała Magda Masny.
Magda Masny trafiła do „Koła Fortuny” przez przypadek
Magda Masny urodziła się 29 czerwca 1969 roku w Gdyni. Dzieciństwo spędziła między Gdynią a Warszawą i do dziś z ogromnym sentymentem wspomina lata nad morzem. Opowiada, że jako kilkuletnia dziewczynka mogła sama chodzić na plażę, a wakacje często spędzała z mamą na jachcie zacumowanym w gdyńskiej marinie.
Choć dziś trudno w to uwierzyć, telewizja wcale nie była jej życiowym planem. Studiowała polonistykę i chciała zostać nauczycielką. Wszystko zmienił krótki epizod modelingowy. Zdjęcia młodej Magdy trafiły do producentów „Koła Fortuny” za sprawą fotografa Marka Czudowskiego.
Jak później wspominała, usłyszała, że przypomina hostessę z amerykańskiej wersji programu.
„Na moją korzyść zadziałał też uśmiech i nogi.”
Casting zakończył się sukcesem, choć sama nie spodziewała się, że ten przypadek odmieni całe jej życie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Sześć lat w „Kole Fortuny” wystarczyło, by zapisać się w historii telewizji
W 1992 roku rozpoczęła pracę jako hostessa „Koła Fortuny”. Przez sześć lat – z krótką przerwą na urlop macierzyński – odsłaniała litery, wręczała nagrody i towarzyszyła Wojciechowi Pijanowskiemu.
Sama nigdy nie próbowała przypisywać sobie większej roli.
„Ja nawet nie byłam prezenterką, ja byłam hostesą. Taka była moja rola.”
To właśnie wtedy narodziło się kultowe zdanie „Magda, pocałuj pana”, które przeszło do historii polskiej telewizji. Dziś Masny patrzy na tamten okres z dużym spokojem. Podkreśla, że w realiach początku lat 90. nikt nie odbierał takich sytuacji w sposób, w jaki bywają oceniane obecnie.
Jednocześnie zaznacza, że kobiety mają do zaoferowania znacznie więcej niż tylko atrakcyjny wygląd.
„Nie mam nic przeciwko temu, żeby kobiety pokazywały, że mają piękne ciało. Ale mamy też piękne umysły, piękne serca i mnóstwo umiejętności.”

Popularność otwierała drzwi… ale czasem je również zamykała
Dzięki „Kole Fortuny” Magda Masny stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w Polsce. Z czasem okazało się jednak, że ogromna popularność nie zawsze pomagała.
„Czasami wręcz odwrotnie. Czasami zamyka te drzwi.”
Jak wspomina, próbując znaleźć pracę poza telewizją, często słyszała: „Nas na panią nie stać”. Pracodawcy zakładali, że gwiazda telewizji nie będzie zainteresowana zwyczajnym etatem. Tymczasem ona od dawna marzyła o normalnym życiu.
Nie ukrywa także, że przez lata media sprowadzały ją wyłącznie do roli „królowej samogłosek i spółgłosek”, rzadko pytając o jej zainteresowania, rodzinę czy codzienność.
Czytaj też: Zrewolucjonizował polskie teleturnieje, prowadził Koło Fortuny. Co dziś robi Wojciech Pijanowski?
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby TikTok i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Po telewizji wróciła do swoich polonistycznych korzeni
Po zakończeniu telewizyjnej kariery Magda Masny nie przestała pracować. Prowadziła kwiaciarnię w Sopocie, organizowała wydarzenia, związała się z branżą public relations, a dziś zajmuje się przede wszystkim copywritingiem.
Jak sama mówi, w pewnym sensie wróciła do swoich korzeni.
„Dziś zajmuję się przede wszystkim słowem pisanym. Można więc powiedzieć, że wróciłam do korzeni – z zawodu i z wykształcenia jestem polonistką.”
Pisze teksty do internetu, przygotowuje materiały wymagające szczegółowego researchu i podkreśla, że właśnie taka praca daje jej satysfakcję.
Ma za sobą również krótki epizod polityczny. W 2005 roku kandydowała do Sejmu, a cztery lata później do Parlamentu Europejskiego. Ostatecznie nie zdobyła mandatu i skupiła się na życiu zawodowym poza polityką.
Rodzina zawsze była dla niej najważniejsza
Prywatnie Magda Masny od ponad czterdziestu lat jest związana z mężem Piotrem, którego poznała jeszcze w liceum.
„Znamy się 40 lat.”
Ich relacja przetrwała okres największej popularności, wychowanie trojga dzieci oraz życiowe kryzysy. Sama uważa, że sekretem udanego małżeństwa jest cierpliwość, rozmowa i umiejętność wychodzenia z najtrudniejszych momentów.
Para doczekała się trojga dzieci – Jana, Poli i Brunona. Najstarszy syn jest ratownikiem medycznym, córka wciąż szuka swojej zawodowej drogi, a najmłodszy syn dopiero wkracza w dorosłość. Kilka lat temu Magda Masny została również babcią. O wnuku Jeremim mówi z ogromną czułością i przyznaje, że ta relacja daje jej zupełnie nowy wymiar szczęścia.
Od ponad dwóch dekad jej domem jest także Sopot – miasto, które przez wiele lat kojarzyło jej się z ciszą, spokojem i piękną architekturą.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Coraz częściej myśli o wyprowadzce z Sopotu
Choć Sopot przez lata był miejscem, w którym budowała rodzinne życie, dziś Magda Masny coraz otwarciej mówi o rozczarowaniu zmianami zachodzącymi w mieście.
Zaledwie dwa tygodnie temu opublikowała poruszający wpis na Instagramie, w którym przyznała, że coraz trudniej odnajduje tam dawny klimat.
„Kiedy zamieszkałam w Sopocie, uwielbiałam jego spokój, urodę starych ulic i kamienic. (...) Tak naprawdę miasta, które pokochałam 20 lat temu, po prostu już nie ma.”
We wpisie zwróciła uwagę na trwające od lat remonty, wszechobecny hałas, kurz i – jej zdaniem – utratę charakteru miasta. Nie ukrywa, że coraz poważniej myśli o wyprowadzce.
„Kiedyś myślałam, że spędzę tu całe życie, dziś wiem, że decyzja o wyprowadzce jest bliżej, niż sądziłam.”
To słowa, które dobrze korespondują z jej wcześniejszymi wypowiedziami o potrzebie życia bliżej natury.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Pożar mieszkania był jednym z najtrudniejszych momentów jej życia
To właśnie podczas rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd Magda Masny po raz pierwszy tak szeroko opowiedziała o tragedii, która odcisnęła na niej ogromne piętno.
Kilka lat temu jej mieszkanie doszczętnie spłonęło. Razem z rodziną została ewakuowana w środku nocy przez okno przy pomocy strażackiego podnośnika. Ogień zniszczył niemal cały dorobek życia.
„Masz coś, a potem tego nie masz. Najważniejsze jest to, co masz w sobie i życie.”
Po pożarze przez długi czas zmagała się z traumą. Budziła się w nocy z krzykiem, korzystała z pomocy psychologicznej, a zapach dymu do tej pory wywołuje u niej lęk.
Dziś mówi o tym z dużym spokojem, ale nie ukrywa, że to doświadczenie całkowicie zmieniło jej spojrzenie na rzeczy materialne i codzienność.
Czytaj też: Czarowała uśmiechem jako pierwsza hostessa w „Kole Fortuny”. Jak dziś wygląda Magda Masny?
Ogród stał się jej drugim domem
Pandemia okazała się dla Magdy Masny początkiem nowego rozdziału. Postanowiła zagospodarować ziemię na Warmii, którą posiadała od lat. Z czasem powstały tam warzywniki, sady i kolejne ogrody.
Z uśmiechem opowiada, że potrafi robić warkocze z cebuli, wykopywać ziemniaki, a nawet – jak sama żartuje – ma niemal „czarny pas” w rozrzucaniu obornika.
To właśnie tam odnajduje spokój, którego zaczęło jej brakować w mieście.
„Lubię patrzeć, jak coś wzrasta. To daje mi poczucie sprawczości.”
Nie wyklucza, że właśnie tam spędzi kolejne lata swojego życia.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Rammstein, Stasiuk i podróże. Mało kto znał tę stronę Magdy Masny
Jednym z największych zaskoczeń dla fanów okazało się wyznanie, że od lat jest wielką fanką zespołu Rammstein.
„Jeżdżę za nimi na koncerty. Śpiewam i wrzeszczę.”
Uwielbia również twórczość Andrzeja Stasiuka oraz podróże poza utartymi szlakami. Zamiast popularnych kurortów wybiera prowincjonalną Czarnogórę, Mołdawię czy Albanię. Nie interesują jej tłumy ani najbardziej znane zabytki.
Znacznie bardziej fascynują ją ukryte podwórka, stare drewniane domy, zapach lip i zwykła codzienność mieszkańców.
Jak sama mówi, najbardziej lubi po prostu… chłonąć świat.
Magda Masny nie tęskni za telewizją
Choć od czasu do czasu pojawiają się propozycje powrotu na ekran, nie planuje wracać do dawnego życia.
„Nie lubię powierzchowności. Nie lubię miałkich rozmów.”
Z rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem wyłania się obraz kobiety, która nie goni za popularnością. Z ogromną wdzięcznością wspomina „Koło Fortuny” i widzów, którzy do dziś ją rozpoznają, ale dziś największą wartością są dla niej codzienność, rodzina i spokój.
Zapytana o marzenia odpowiedziała krótko:
„Marzę o spokoju, podróżach i o tym, żeby mój ogród był coraz piękniejszy.”
Patrząc na jej dzisiejsze życie, trudno oprzeć się wrażeniu, że po latach naprawdę odnalazła swoje miejsce. Być może już wkrótce będzie ono jeszcze bliżej natury niż Sopotu, z którym przez ponad dwie dekady była tak mocno związana.
