Usłyszała diagnozę i świat się zatrzymał. Joanna Górska pokonała chorobę. Dziś mówi o tym bez filtrów: "Rak będzie mi towarzyszył do końca życia"
Joanna Górska po latach z niezwykłą szczerością wraca do momentu, który na zawsze zmienił jej życie. Diagnoza była początkiem trudnej, pełnej emocji walki. Dziś mówi o zdrowiu, ale też o pokorze, sile i uważności, przypominając, jak ważne jest, by nie ignorować sygnałów, które wysyła ciało.

Joanna Górska wróciła do trudnych wspomnień związanych z diagnozą, która w 2017 roku całkowicie odmieniła jej życie. Dziś mówi o zdrowiu, ale też o pokorze wobec choroby. „Ten rak zawsze już ze mną będzie... […] Natomiast nie będzie na pierwszym planie i już nie jest na pierwszym planie, ale jest daleko w tle”, mówi w poruszającym wywiadzie.
Joanna Górska o walce z choroba. Diagnoza zmieniła wszystko
To był moment, który, jak sama przyznaje, zdemolował jej dotychczasowy świat. Joanna Górska w 2017 roku usłyszała diagnozę: trójujemny rak piersi. Słowa lekarzy nie pozostawiały złudzeń, sytuacja była poważna, a choroba wymagała natychmiastowego działania.
Dziennikarka wróciła pamięcią do tej chwili w wywiadzie udzielonym w RMF FM. Przyznała, że nie była w stanie przewidzieć, co ją czeka. Wszystko wydarzyło się zupełnie niepozornie podczas urlopu, w czasie, który miał być spokojny i beztroski. To właśnie wtedy zauważyła drobną zmianę, coś, czego wcześniej nie było.
„Swojego guza miałam bardzo płytko, właściwie między piersią, a pachą i on był praktycznie pod skórą. Gdyby był w innym miejscu, ja bym go nie wybadała, bo był malutki jak ziarnko maku”, opowiadała w rozmowie z Pauliną Sawicką dla RMF FM. Po powrocie wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ledwo zdążyła rozpakować walizki, a już była w trakcie badań. Szybka reakcja i natychmiastowa diagnostyka okazały się bezcenne. „Coś mi się odpaliło w głowie: nie miałam tego. Poszłam do rodziny, zapytałam: Czujecie, czy ja tutaj coś mam? Na urlopie. I wróciliśmy z urlopu. I pamiętam wylądowaliśmy w sobotę, a we wtorek ja już byłam na USG, które pokazało, że rzeczywiście coś tam się dzieje”, relacjonowała.


Gdy po kilku latach od zakończenia leczenia sięgnęła po „żółtą teczkę” z dokumentacją medyczną czuła wiele emocji. Jak przyznała, to doświadczenie okazało się wyjątkowo trudne. To było jak otwarcie archiwum własnych emocji i doświadczeń, zapisanych nie tylko na papierze, ale i w pamięci. Wystarczyło jedno spojrzenie na pierwsze USG, obraz, którego nie widziała od bardzo, bardzo dawna, by natychmiast wróciły wspomnienia. To było zderzenie z prawdą o tym, przez co przeszła. Z ciężarem doświadczeń i świadomością ceny, jaką zapłaciła.
„Było trudne, bo jak zobaczyłam swoje pierwsze USG, na które nie patrzyłam od bardzo, bardzo dawna. Jak wyglądał ten mój guz... To nawet nie chodzi o żal ani o jakąś taką nostalgię, tylko przypomina się to, co się przeszło i ile to kosztowało. I nawet nie mówię tutaj o procesie leczenia, który był trudny i leczenie to nie jest spacerek. Tylko to, co przyniósł ten dziad, jak bardzo zdemolował mój dotychczasowy świat i ile się działo po tym, jak już tego dziada się pozbyłam”, mówiła w poruszającej rozmowie.

Joanna Górska w poruszającym wyznaniu: „Te pięć lat było taką granicą, gdzie ja odważyłam się powiedzieć: "Jestem zdrowa”
W słowach Joanny Górskiej słychać coś więcej niż tylko ulgę. To głęboka świadomość drogi, którą przeszła. Bo choć dziś mówi o sobie „jestem zdrowa”, ta deklaracja nie przyszła łatwo ani szybko. Przez długi czas nie pozwalała sobie na takie stwierdzenie. Zamiast tego wybierała ostrożność i pokorę, mówiąc o sobie jako o osobie w remisji trójujemnego, bardzo agresywnego raka piersi. To była jej rzeczywistość, pełna czujności, respektu wobec choroby i pamięci o tym, jak wiele ją kosztowała ta walka.
Dopiero moment przekroczenia symbolicznej granicy pięciu lat stał się dla niej przełomowy. To właśnie wtedy odważyła się wypowiedzieć na głos słowa, które wcześniej nie chciały przejść przez gardło: „jestem zdrowa”. I choć przyznaje, że już wcześniej otrzymywała sygnały, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, potrzebowała czasu, by naprawdę w to uwierzyć. „Rak zawsze już ze mną będzie. To nie jest tak, że jak minęła granica pięciu lat, magiczna, i ja wtedy dopiero odważyłam się powiedzieć, że jestem zdrowa. Bo do tej pory mówiłam, że jestem w remisji trójujemnego, bardzo agresywnego raka piersi. I miałam bardzo dużo pokory do tej choroby, do tego, co przeszłam i do tej drogi. Więc te pięć lat było taką granicą, gdzie ja odważyłam się powiedzieć: "Jestem zdrowa", mimo że już lata wcześniej otrzymywałam te sygnały”, opowiadała w rozmowie z RMF FM Paulinie Sawickiej. I dodawała: „To są dwie bardzo istotne kwestie, bo ten rak zawsze już ze mną będzie... rzeczywiście ten rak będzie mi towarzyszył do końca życia, natomiast nie będzie na pierwszym planie i już nie jest na pierwszym planie, ale jest daleko w tle”.
Czytaj też: Sama mierzyła się z rakiem; teraz wskazuje poważny problem. Joanna Górska mówi o kodach pocztowych
Dziś Joanna Górska spełnia się jako dziennikarka, ale nie zatrzymuje swojej historii tylko dla siebie. Za to przekuwa ją w realne działanie. Z ogromnym zaangażowaniem wspiera innych jako prezeska Fundacji Silni Sobą, która towarzyszy osobom chorującym onkologicznie na różnych etapach ich drogi. To dla niej coś więcej niż funkcja, to misja, która wyrasta z osobistego doświadczenia. Fundacja nie tylko daje wsparcie, ale też głośno mówi o tym, jak ważna jest profilaktyka zdrowotna i czujność wobec sygnałów, jakie wysyła ciało.
W jej działaniach widać autentyczność i siłę, bo za każdym słowem stoi historia, którą sama przeszła.
