Urodził się w Egipcie, później tworzył muzykę po angielsku. Nie wszyscy pamiętają początki kariery Taco Hemingwaya
Nie lubi błysku fleszy, rzadko udziela wywiadów i konsekwentnie chroni prywatność. Mimo to Taco Hemingway od lat pozostaje jednym z najważniejszych artystów w Polsce. Jak Filip Szcześniak, chłopak wychowany między Egiptem, Chinami i Warszawą, stworzył muzykę, z którą utożsamiają się miliony słuchaczy?

Taco Hemingway od lat pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych i jednocześnie najważniejszych artystów młodego pokolenia. Urodzony w Egipcie, wychowany między kulturami, z warszawskiej codzienności stworzył własny muzyczny świat. Jak chłopak o pseudonimie wymyślonym podczas gry w FIFA stał się głosem całego pokolenia i pierwszym raperem, który wyprzedał Stadion Narodowy?
Egipt, Chiny i Polska. Tak wyglądało dzieciństwo i młodość Taco Hemingwaya
Naprawdę nazywa się Filip Szcześniak, ale dziś mało kto jeszcze używa tego nazwiska. Dla fanów od lat jest po prostu Taco Hemingwayem. Artystą, który z miejskiej melancholii zrobił swój znak rozpoznawczy, a z codziennych obserwacji stworzył najbardziej autentyczną kronikę życia młodych Polaków. Co ciekawe, pseudonim wymyślił jeszcze zanim na dobre wszedł do świata muzyki. Powstał podczas jednej z rozgrywek FIFA i miał być jedynie internetowym nickiem. Został jednak z nim na zawsze.
Jego historia od początku była daleka od schematu typowego polskiego rapera. Urodził się 29 lipca 1990 roku w Egipcie, gdzie mieszkali wówczas jego rodzice. Później rodzina przeniosła się do Chin. W domu funkcjonowały dwa języki: z mamą i siostrą rozmawiał po angielsku, z ojcem po polsku. Ta kulturowa mieszanka wyraźnie odcisnęła się później na jego twórczości, pełnej zagranicznych inspiracji, ale jednocześnie bardzo lokalnej i mocno osadzonej w warszawskiej codzienności.
Po powrocie do Polski ukończył renomowane warszawskie liceum im. Mikołaja Kopernika, które umożliwiało zdanie matury międzynarodowej. Studiował kulturoznawstwo w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, a część studiów spędził w Londynie. Zanim jednak stał się jednym z najważniejszych głosów polskiej muzyki, pracował w agencji reklamowej i jako tłumacz. Już wtedy zdradzał talent do obserwowania rzeczywistości i opowiadania historii.
Mało kto pamięta, że kilka lat przed muzycznym przełomem stworzył internetowy viral z Hitlerem z filmu „Upadek”, który desperacko szukał w Warszawie imprezy electro po pożarze legendarnej Jadłodajni Filozoficznej. Nagranie błyskawicznie rozeszło się po sieci. Jeszcze bardziej zaskakuje fakt, że Taco do dziś aktywnie zagląda na Genius.com, gdzie komentuje własne teksty i tłumaczy fanom ukryte konteksty swoich utworów.
CZYTAJ TEŻ: Taco Hemingway dokonał niemożliwego. Takiego sukcesu nie odniósł dotąd żaden polski artysta

Taco Hemingway i Warszawa. Jak miasto stało się bohaterem jego muzyki
Początki jego muzycznej drogi były jednak zupełnie inne niż wszystko, z czym dziś jest kojarzony. Najpierw próbował rapować po angielsku pod szyldem Young Hems. Projekt przeszedł bez większego echa. Dopiero wydany pod koniec 2014 roku „Trójkąt warszawski” okazał się momentem przełomowym. Siedem utworów opowiadających o zagubionych, zakochanych i zmęczonych ludziach w mieście natychmiast trafiło do słuchaczy. Warszawa widziana przez Taco nie była pocztówkowa, była nocna, chaotyczna, pełna papierosowego dymu, taksówek i emocjonalnych katastrof.
Kilka miesięcy później pojawiła się „Umowa o dzieło”. Krytycy początkowo zarzucali mu zbyt wyraźne inspiracje Drake’iem i niedoskonałości techniczne, ale publiczność była już po jego stronie. „Następna stacja”, opowieść o drugiej linii warszawskiego metra, szturmem zdobywała Listę Przebojów Trójki. Dla wielu był to pierwszy moment, gdy polski hip-hop wszedł do mainstreamu bez kompleksów.
Taco Hemingway bardzo świadomie budował swoją pozycję. Najpierw udostępniał muzykę za darmo w internecie, dopiero później wydawał ją fizycznie. Gdy „Umowa o dzieło” i wznowiony „Trójkąt warszawski” trafiły do sprzedaży, oba wydawnictwa błyskawicznie znalazły się w czołówce listy OLiS. Ten sukces otworzył mu drzwi do współpracy z legendarną wytwórnią Asfalt Records.
W jego twórczości od początku było coś, czego wcześniej w polskim rapie brakowało, subtelność. Taco nie budował wizerunku twardziela. Był raczej miejskim obserwatorem, trochę romantykiem, trochę cynikiem, który z wyjątkową lekkością opowiadał o samotności, imprezach, aspiracjach i zmęczeniu współczesnym życiem. Tworzył bohaterów, z którymi łatwo było się utożsamić: wiecznie spóźnionych, zagubionych, szukających miłości i pieniędzy.
Ogromną rolę w jego sukcesie odegrał także Maciej Ruszecki, znany jako Rumak. Producent i dawny szkolny kolega Taco. To właśnie razem pakowali pierwsze płyty i wysyłali je fanom pocztą. Ich kariera rozwijała się błyskawicznie. Darmowe koncerty nad Wisłą szybko zamieniły się w wyprzedane sale koncertowe i największe festiwale w Polsce.


Taco Hemingway. Raper, który od lat zachwyca Polaków
Rok 2015 był dla Taco Hemingwaya prawdziwą eksplozją popularności. Open’er Festival, Tauron Nowa Muzyka, Up To Date czy krakowski Live Festival tylko umocniły jego pozycję. Jeszcze przed końcem wakacji bez problemu wyprzedał warszawskie Palladium.
Po dobrze przyjętym minialbumie „Wosk” przyszedł czas na pierwszy pełnoprawny album, „Marmur”. Płyta zdobyła status złotej i przyniosła nominację do Fryderyka. Prawdziwy triumf nastąpił jednak rok później za sprawą „Szprycera”, który przyniósł mu statuetkę za Album Roku Hip-Hop.
W 2018 roku Taco Hemingway połączył siły z Quebonafide. Projekt Taconafide okazał się jednym z największych wydarzeń w historii polskiego rapu. Singiel „Tamagotchi” był absolutnym fenomenem, a album „Soma 0,5 mg” sprzedał się w imponującym nakładzie i pokrył poczwórną platyną. Ich wspólny koncert na Open’erze przeszedł do historii jako jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń festiwalu.
Coraz częściej Taco zabierał też głos w sprawach społecznych. Na albumie „Pocztówka z WWA, lato ’19” poruszał temat kryzysu uchodźczego, napięć politycznych czy sytuacji osób LGBT w Polsce. Zaangażował się również w akcję profrekwencyjną Olśnienie.eu.
Jednym z największych momentów jego kariery była współpraca z Dawidem Podsiadło. Wspólny koncert na Stadionie Narodowym w Warszawie wyprzedał się błyskawicznie, a Taco i Dawid zapisali się w historii jako pierwsi polscy artyści, którzy zgromadzili tam tak ogromną publiczność. W tym samym czasie tygodnik „Wprost” umieścił ich w rankingu najbardziej wpływowych Polek i Polaków.
Podczas pandemii COVID-19 Taco Hemingway dołączył do akcji #hot16challenge2 i przekazał 100 tysięcy złotych na wsparcie szpitali walczących z koronawirusem. W 2020 roku razem z duetem PRO8L3M założył wytwórnię 2020. Chwilę później wydał „Polskie tango”, czyli utwór, który stał się jednym z najgłośniejszych muzycznych komentarzy politycznych ostatnich lat i pobił rekord odtworzeń Spotify w Polsce. W tym okresie wokalista wydał dwa alubumy „Jarmark" oraz „Europa".
Przez kolejne lata Taco skupiał się przede wszystkim na wspieraniu młodych artystów. Gdy w 2023 roku wrócił z albumem „1-800-Oświecenie”, ponownie udowodnił, że wciąż potrafi definiować emocje całego pokolenia. Trasę zakończył historycznym, solowym koncertem na Stadionie Narodowym. Niedługo później przekroczył także granicę dwóch miliardów odtworzeń w serwisie Spotify.
W grudniu 2025 roku Taco bez zapowiedzi wypuścił album „Latarnie wszędzie dawno zgasły”. Wielu fanów uznało go za symboliczny powrót do klimatu „Trójkąta warszawskiego”, nostalgicznego, intymnego i pełnego warszawskich obrazów. Historia opowiedziana jest jednak z perspektywy rudej dziewczyny.
I może właśnie dlatego Taco Hemingway od lat pozostaje tak ważny. Nigdy nie próbował być celebrytą. Rzadko udziela wywiadów, nie epatuje życiem prywatnym, nie buduje wokół siebie skandali. Zamiast tego konsekwentnie tworzy opowieść o współczesności. Trochę smutną, trochę ironiczną, ale zawsze boleśnie prawdziwą.

