Uciekły z domu w dniu 18. urodzin, potem wywołały skandal na całą Warszawę. Najsłynniejsze bliźniaczki PRL-u żyły inaczej niż wszyscy
Alicja i Bożena Wahl były jednymi z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego świata sztuki XX wieku. Malarki, rysowniczki, skandalistki, bywalczynie warszawskiej bohemy i kobiety, które przez dekady fascynowały swoim talentem oraz niezwykłą więzią. Ich historia wraca dziś za sprawą animowanego filmu „Maluję swój autoportret, a wychodzi mi moja siostra”, pokazywanego na festiwalu Millennium Docs Against Gravity. To opowieść o siostrzeństwie, sztuce i emocjach, których nie dało się rozdzielić.

Pierwsze wrażenie robiły natychmiast. Rozpoznawalne fryzury, kolorowe stroje, wyraziste spojrzenia i atmosfera tajemnicy, która im towarzyszyła. W PRL-owskiej Warszawie Alicja i Bożena Wahl wyglądały jak bohaterki z innego świata. „Kolorowe, egzotyczne motyle” — pisał o nich Jerzy Żurek. I rzeczywiście, trudno było przejść obok nich obojętnie. Ich życie stało się osobnym artystycznym kosmosem, w którym sztuka mieszała się z miłością, buntem, codziennością i skandalem.
Alicja i Bożena Wahl przyszły na świat w cieniu wojny i rodzinnych dramatów
Alicja i Bożena Wahl urodziły się 12 października 1932 roku w Warszawie jako córki Jana Wahla i Janiny Wróbel. Miały także siostrę Jolantę. Ich dzieciństwo zostało brutalnie przerwane przez II wojnę światową. Ojciec walczył w kampanii wrześniowej, później znalazł się w armii generała Andersa i już nigdy nie wrócił do Polski. Rodzinę utrzymywała matka, o której po latach mówiono, że była kobietą bardzo surową.
To właśnie z domu rodzinnego siostry postanowiły uciec dokładnie w dniu swoich osiemnastych urodzin. Według rodzinnych opowieści czekały ze spakowanymi walizkami do północy. Ta decyzja miała symboliczny wymiar — od początku chciały żyć po swojemu, poza ograniczeniami i oczekiwaniami.
Ich relacja była wyjątkowa i trudna jednocześnie. Alicja zapisała kiedyś w dzienniku: „Bo żeby nas zobaczyć, trzeba zobaczyć jedność”. Właśnie ta jedność stała się później fundamentem ich sztuki.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Akademia Sztuk Pięknych i skandal, o którym mówiła Warszawa
Po wyprowadzce siostry rozpoczęły studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Eugeniusza Eibischa. Dyplomy obroniły w 1958 roku i bardzo szybko zwróciły na siebie uwagę środowiska artystycznego.
Nie tylko talentem.
Do historii przeszła opowieść o studenckiej zabawie, na której zamiast założyć przygotowane kostiumy, pojawiły się… nagie, z ubraniami namalowanymi bezpośrednio na ciałach. W realiach PRL-u taki gest wywołał ogromne poruszenie i natychmiast przypiął im łatkę skandalistek.
Jerzy Żurek wspominał po latach w swojej książce Alicja. Bożena. Ja. Siostry Wahl i bohema PRL-u.:
„Na pierwszy rzut oka prawie identyczne, co samo w sobie wzbudzało sensację. Obie urodziwe, inteligentne, nieduże. Dość krzykliwe i ekscentrycznie jak na owe czasy ubrane, w rozkloszowanych kolorowych spódnicach i mocno wydekoltowanych bluzkach, szokowały na ulicach Warszawy”.
To właśnie wtedy zaczęła rodzić się legenda sióstr Wahl — kobiet wyprzedzających epokę i żyjących według własnych zasad.
Alicja i Bożena Wahl stworzyły własny język sztuki
Pierwszym wielkim sukcesem bliźniaczek była wystawa ceramiki w Galerii Krzywe Koło w 1961 roku. Później ich prace trafiały do galerii w Berlinie, Paryżu, Sztokholmie i Nowym Jorku. Zachwycał się nimi nawet Zdzisław Beksiński.
Choć próbowały różnych technik, największą sławę przyniosły im rysunki i malarstwo. Tworzyły świat pełen kobiecych postaci, autoportretów i niepokojących emocji. Ich kreska była podobna, momentami niemal nierozróżnialna.
Jerzy Żurek pisał:
„Na których żyły własnym życiem ni to realistyczne, ni to odrealnione postacie, głównie kobiece, często niepokojąco seksualne i niepokojąco podobne do samych autorek”.
Alicja mówiła z kolei w wywiadzie dla tygodnika "Polityka":
„W gruncie rzeczy malujemy dla siebie. Ona dla mnie, ja — dla niej. I po prostu uzupełniamy się”.
To zdanie najlepiej oddaje charakter ich twórczości. Siostry funkcjonowały jak artystyczny organizm, którego nie dało się rozdzielić.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jerzy Żurek dla Alicji Wahl wywrócił swoje życie do góry nogami
Jerzy Żurek poznał Alicję Wahl, gdy miała 46 lat. Był wtedy młodym pisarzem, miał żonę i kilkuletnie dziecko. Ich relacja bardzo szybko przerodziła się w wielką miłość.
„Kiedy ją poznałem, miała czterdzieści sześć lat, a urodę i wigor dwudziestolatki” — wspominał.
Dla tego uczucia zdecydował się zostawić dotychczasowe życie. W książce „Alicja. Bożena. Ja. Siostry Wahl i bohema PRL-u” opisywał emocjonalny chaos tamtych lat:
„Szybko zakochałem się — po uszy — w drugiej siostrze. I po uszy wpadłem w gęstwinę moralnych dylematów”.
Razem współtworzyli później Galerię Sztuki Alicji i Bożeny Wahl na warszawskim Żoliborzu. Było to jedno z najważniejszych miejsc artystycznych tamtych czasów. Pokazywano tam prace m.in. Beksińskiego, Lebensteina, Witkacego czy Starowieyskiego.
Żurek opisywał też codzienność życia z Alicją — pełną rozmów, sztuki, herbat pitąch o poranku i nieustannego ruchu.
„Po drugiej stronie była czułość i niekończąca się gadanina wszystkich ze wszystkimi, spacery po Żoliborzu, wybieranie desek na podłogę w galerii, przenoszenie obrazów i tek z rysunkami”.
Relacja sióstr Wahl była jednocześnie piękna i toksyczna
Alicja i Bożena były sobie najbliższe, ale ich więź bywała trudna. W dziennikach Alicji bardzo często pojawiały się emocje związane z siostrą — miłość, zazdrość, zależność i lęk przed rozdzieleniem.
Jerzy Żurek wspominał pewną scenę z Bożeną:
„Nie myśl sobie, że my tylko takie wesołe i zgodne jesteśmy. My potrafimy być straszne”.
To napięcie było obecne również w ich sztuce. Portretowały siebie nawzajem, mieszały własne twarze i emocje, tworząc obrazy o niezwykłej intensywności.
Dziś właśnie ten aspekt ich historii najmocniej wybrzmiewa w filmie „Maluję swój autoportret, a wychodzi mi moja siostra” autorstwa Heleny Stańczyk — prawnuczki Alicji Wahl. Animacja oparta na dziennikach i rysunkach sióstr pokazuje ich relację od najbardziej intymnej strony.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Ostatnie lata Alicji i Bożeny Wahl wyglądały zupełnie inaczej
Z czasem drogi sióstr zaczęły się rozchodzić. Alicja zmagała się z problemami zdrowotnymi i ostatnie lata życia spędziła w domu opieki. Zmarła 19 października 2020 roku w wieku 88 lat.
Bożena wyprowadziła się z Warszawy do Boguszyc koło Rawy Mazowieckiej. Tam poświęciła się pomocy bezdomnym zwierzętom. Media wielokrotnie opisywały jej życie wśród psów i kotów, a sama artystka podkreślała, że właśnie tam odnalazła sens.
„Jestem spełnionym, szczęśliwym człowiekiem. Prowadzę życie takie, jakie chcę” — mówiła.
Bożena Wahl zmarła w marcu 2025 roku. Razem z Alicją pozostawiły po sobie ogromne archiwum obrazów, rysunków, dzienników i wspomnień. Dziś ich historię przypominają wystawy, książki, Fundacja im. Alicji i Bożeny Wahl oraz film Heleny Stańczyk, dzięki któremu kolejne pokolenie odkrywa niezwykły świat słynnych bliźniaczek.
Czytaj również: Nie żyje Bożena Wahl, wybitna malarka i pionierka rynku sztuki w Polsce. Miała 92 lata


Źródła: plejada.pl, vogue.pl, viva.pl