TYLKO W VIVIE!. Ta jedna lekcja od Madzi zmieniła jego podejście. Bagi szczerze o sukcesie i rzeczy, która przeraża go bardziej niż porażka
Nie mówi o tym często. Za energią, pewnością siebie i sukcesem kryje się coś znacznie bardziej kruchego. Mikołaj Bagiński odsłania kulisy życia, w którym nie wszystko jest tak idealne, jak mogłoby się wydawać.

Mikołaj Bagiński w wywiadzie dla magazynu VIVA! opowiada o podejściu do konkurencji, pracy zespołowej i swojej codzienności. Przyznaje też, że mimo sukcesów towarzyszą mu realne obawy dotyczące przyszłości i życia prywatnego.
Mikołaj Bagiński o konkurencji: „Nie zachwycam się, tylko doceniam”
[...]
Masz dużo wrogów?
Na pewno są ludzie, którzy mi źle życzą. A ja staram się każdemu życzyć dobrze, nawet konkurencji. Madzia, z którą tańczyłem, nauczyła mnie, żeby tak robić, bo jak życzysz dobrze temu, kto tobie życzy źle, to jest to największa wygrana tej sytuacji.
A właśnie… co z konkurencją?
Potrafię przyjść na spotkanie z ludźmi z mojego zespołu i powiedzieć, że ktoś coś ekstra zrobił. Często wtedy słyszę, dlaczego ja się zachwycam tym, co robi konkurencja. Ja się nie zachwycam. Ja doceniam.
Nie działasz sam, masz wokół siebie mnóstwo osób.
To dlatego, że najpierw byłem przedsiębiorcą, a dopiero później twórcą internetowym i jestem nauczony, że w biznesie tworzy się strukturę dookoła siebie. Chcę zajmować się rzeczami, w których jestem najlepszy, które kocham robić i rozumiem, że rzeczami, których nie umiem albo nie lubię robić, powinni zająć się inni. Ale nauczyłem się, że nie musimy się przyjaźnić. Nie oczekuję od współpracowników, żeby kochali mnie za to, jaki jestem prywatnie. Otaczam się osobami, które oczywiście są świetnie w tym, co robią, ale też takimi, które mają pozytywną energię.
CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE!. Mikołaj „Bagi” Bagiński o terapii, presji i opinii „tyrana”. „To mnie naprawdę boli”

Największy lęk Mikołaja Bagińskiego to sukces bez rodziny
Sam też masz pozytywną energię.
I często dostaję feedback, że praca ze mną powoduje, że ludziom się chce działać. Nie lubię narzekania, ale dopuszczam, że każdy może mieć gorszy dzień.
Sam też to pokazujesz w swoich social mediach.
Pewnie. Oczywiście nie oczekuję od Krzysztofa Ibisza, że pokaże ludziom, że ma zły dzień. Ja akurat w trosce o młodych odbiorców nie oszukuję, że zawsze jest fantastycznie. Często mówię, że miałem gorszy dzień, byłem na terapii, nie chciało mi się pójść na trening, ale dałem radę. Tak naprawdę pokazuję to, co chcę pokazać. Czułbym się niekomfortowo, gdybym był do czegoś zmuszany.
Nie bywasz tym byciem dla swoich odbiorców czasem zmęczony?
Bywam i dlatego czasem znikam na kilka dni. Ostatnio poleciałem sam na Bali.
[...]
W Twoim życiu nie ma nudy.
Nie ma. Mam zaje…e życie i jedyne, czego się obawiam, to to, że nie wykorzystam tego w stu procentach. Może się okazać, że stawianie wszystkiego na karierę spowoduje, że się zasiedzę w tym miejscu. Boję się, że pewnego dnia mogę się obudzić ze wspaniałą karierą, dużą ilością pieniędzy i kontaktów, ale bez żony i bez dzieci, będę się zastanawiał, czy jestem szczęśliwy.
Co z tym zrobisz?
Pracuję nad tym, żeby taki scenariusz się nie zrealizował.
Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska.
Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Hotelowi Bristol w Warszawie, www.hotelbristolwarsaw.pl.
