Reklama

Mikołaj „Bagi” Bagiński już jako 16-latek zaczął zarabiać własne pieniądze i budować swój biznes. Choć jego decyzje budziły sprzeciw, nie zrezygnował z własnej drogi. Praca w pizzerii, sprzedaż ubrań i rozwój aplikacji to tylko część historii, która pokazuje jego konsekwencję i podejście do życia.

Mikołaj Bagiński: początki biznesu w wieku 16 lat

[...]

Wymyśliłeś sobie, że tak Twoje życie będzie wyglądało, czy wyszło przypadkiem?

Sam początek wyszedł przypadkiem. Zaczynałem jako 16-letni Mikołaj, który uważał się za przedsiębiorcę.

Jak wygląda biznes rozkręcany przez 16-latka?

Zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze i powiedziałem rodzicom, że nie muszę już chodzić do szkoły.

Jestem matką nastolatki…

Nie kręci cię taka opcja (śmiech)? Moich rodziców też nie kręciła. Tata uznał, że przede wszystkim powinienem poznać wartość pieniądza, i kazał mi iść pracować do pizzerii. Byłem tam przez krótką chwilę. Szybko zrozumiałem, jaka jest realna wartość pieniądza. Dużo więcej wyciągałem ze swojego biznesu. Miałem więc kasę, ale jej nie roztrwaniałem. Dalej chodziłem w dziurawych Vansach i porozwalanych vintage’owych koszulkach. Znajomi się ze mnie śmiali, że sprzedaję ubrania, bo na tym polegał wtedy mój biznes, a tak wyglądam. Mówiłem im, że to jest właśnie najfajniejsze, że można zarabiać dobry hajs i wcale się z tym nie obnosić.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE!. Renata Przemyk pierwszy raz o ukochanym i wspólnym życiu. Dopiero przy nim nauczyła się cieszyć codziennością

Mikołaj Bagi Bagiński, VIVA 7/2026
Mikołaj Bagi Bagiński, VIVA 7/2026 Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Praca w pizzerii i pierwsza lekcja wartości pieniądza

Rodzice odpuścili?

Cisnęli mnie, żebym chodził do szkoły. Ale ja cały czas słyszałem od nich, że są ze mnie dumni, że mi kibicują. Chyba że wracałem ze szkoły z jedynką… wtedy było gorzej. Na szczęście w moim liceum byli wyrozumiali nauczyciele. A ja potrafiłem się spóźnić dwie lekcje, bo musiałem rano popracować nad swoją aplikacją. Więc na pewno zawdzięczam najwięcej rodzicom, trochę też szkole, że mogłem liczyć na wyrozumiałość, ale co by nie było, dużo zawdzięczam sobie. Przez to, że jestem blisko siebie, wszystko analizuję, rozpisuję…

Co dla Ciebie znaczy być blisko siebie?

U mnie w domu dużo się rozmawiało o emocjach. Dlatego dzisiaj umiem przeanalizować, jakie emocje towarzyszą mi w danym momencie, na przykład w „Tańcu z Gwiazdami”. Zastanawiałem się, co mi emocjonalnie dał udział w programie, czy było to dla mnie dobre doświadczenie. Cały czas kwestionuję, pytam. Jak mi coś przestaje sprawiać frajdę w życiu zawodowym, albo w ogóle w życiu, które się łączy z pracą, to przychodzę, mówię, jak jest i że trzeba coś zmienić. Jak mi coś nie sprawia frajdy, to nie jestem na sto procent. Są dwie wersje Bagiego. Jedna właśnie taka. Wtedy przychodzę, wychodzę i się nie angażuję. Nie lubię jej. A drugi Bagi, który turbo jara się daną rzeczą, jest obecny w tym na 350 procent.

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Hotelowi Bristol w Warszawie. www.hotelbristolwarsaw.pl.

Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 9 kwietnia.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE!. Bagi był jeszcze dzieckiem, gdy jego siostra walczyła o życie w USA. Ten moment zmienił go raz na zawsze

Mikołaj Bagi Bagiński, VIVA 7/2026
Mikołaj Bagi Bagiński, VIVA 7/2026 Bartek Wieczorek/Visual Crafters
Reklama
Reklama
Reklama