TYLKO W VIVIE! opowiedział o trudnej przeszłości. Tomasz Włosok o przełomie, który wszystko zmienił
Tomasz Włosok w szczerym wywiadzie opowiada o roli Dawida, czyli młodego studenta, który po śmierci ojca zaczyna produkować dopalacze. Historia, która miała być drogą do sukcesu, szybko zamienia się w opowieść o władzy, pieniądzach i dramatycznych konsekwencjach. Aktor nie ukrywa, że to opowieść o odpowiedzialności i cienkiej granicy między dobrem a złem.

Jedna decyzja może zmienić wszystko. Młody chłopak, szybkie pieniądze i świat, który nagle staje u jego stóp. Tomasz Włosok odsłania kulisy historii, w której granica między sukcesem a upadkiem zaciera się z każdą chwilą. To opowieść o wyborach, które mają swoją cenę. Czasem najwyższą.
Tomasz Włosok o roli Dawida w filmie „Król dopalaczy"
Porozmawiajmy o odpowiedzialności. Dawid, Twój bohater, to zwykły, sympatyczny student. Śmierć ojca i pozostawione długi sprawiły, że wpada na pomysł produkcji dopalaczy, legalnej „zabawki” dla tysięcy młodych ludzi. Pomysł chwyta. Dawid niemal z dnia na dzień stał się królem życia...
Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z Patem, reżyserem, studiował jeszcze w Szkole Wajdy. Miał pomysł i chciał nakręcić scenę na potrzeby zajęć. To była scena, w której wiozę swoim samochodem nieprzytomną dziewczynę, nie wiem – żyje czy nie żyje, próbuję dowieźć ją do szpitala, ale ostatecznie porzucam po drodze, bo pali mi się grunt pod nogami. Lecę ratować biznes, poświęcając czyjeś życie. To był punkt wyjścia tej historii. Kiedy powstawał scenariusz, od początku bazował na chęci opowiedzenia o konsekwencjach czynów. O odpowiedzialności. O determinacji, która czasami prowadzi w głąb mroku. Dawid to chłopak, który chciał czegoś więcej. Chciał wyrwać się ze świata, w którym żył. Tylko że źle zainwestował. Takie postaci jak Dawid są wyjątkowo niebezpieczne – dzięki swojej błyskotliwości i urokowi wydaje się fajnym kumplem, ale zadając się z nim, można wejść na drogę, z której nie ma powrotu. Jego historia to między innymi opowieść o tym, jak łatwo rodzi się zło.

Lubisz go?
Nie. Przez chwilę nim byłem, więc starałem się go zrozumieć. Dla mnie to jest najważniejsze w budowaniu postaci. Nie oceniać, nie usprawiedliwiać, nie piętnować. Tylko zrozumieć, dlaczego ktoś tak postępuje. Kiedy realizowaliśmy zdjęcia, próbowałem ogarnąć mechanizmy jego postępowania i amok, w który wpadł. Nagle świat leżał u jego stóp. Miał pieniądze, piękne kobiety, silne układy. I grupę wpatrzonych w niego ludzi. Był podziwiany, głaskany, popularny. Uwielbiał to uczucie. I ja go w pewnym sensie rozumiem. Władza i hajs to mieszanka uzależniająca. Problem w tym, że wszystko zdobył, czyniąc zło. Stawką było ludzkie życie. Mógł swoją energię zainwestować w inny sposób, nie krzywdząc młodych ludzi, ale nawet nie spróbował tej innej drogi poszukać.
Tomasz Włosok o życiowych zmianach
Zdjęcia zakończyliście ponad cztery lata temu. Świętowałeś trzydziestkę. Byłeś na innym etapie życia.
Dziś mam 35 lat i lepiej rozumiem skalę i konsekwencje zła, o którym opowiadamy. Widzę proces, który zachodzi w człowieku i doprowadza do takiego upadku. Swojego i innych. Sobie można wykopać grób, ale innym? Kilka ostatnich lat to był czas przewartościowań w moim życiu. Mam perspektywę bycia ojcem, bycia odpowiedzialnym za czyjeś życie. Kiedy zaczęły się pierwsze zdjęcia, Jagoda miała roczek, dziś ma sześć lat. Jest malutkim człowiekiem, który wkrótce będzie zmagać się z własnymi problemami, z własnymi marzeniami, kompleksami i ambicjami. Jak potoczą się jej losy? Kogo spotka na swojej drodze? Nie wiem tego. Dlatego chciałem, żeby Dawid miał świadomość wyrządzonego zła, mam nadzieję, że to wybrzmiewa w filmie.
Wybrzmiewa. W młodości kusiły Cię jakieś zakazane substancje?
W moim najbliższym otoczeniu nikt nie używał narkotyków czy dopalaczy. Na imprezach byłem bardziej obserwatorem, widziałem, jak szybko zmieniają chemię mózgu. Natomiast my dość szybko zaczęliśmy pić alkohol. Myślę, że wszystkie używki spełniają tę samą funkcję – próbują oszukać rzeczywistość. Tworzą iluzję. Powodów, dla których po nie sięgamy, jest wiele. Czasami próbujemy odciąć się od złych wspomnień, wyciszyć emocje, zagłuszyć myśli, wypełnić pustkę. To kwestia charakteru, osobowości. Alkohol sprawiał, że czułem się odważny, we własnych oczach byłem ciekawszym człowiekiem. Kiedy przestałem pić, miałem poczucie, że coś traciłem, że staję się mniej… interesujący, żeby nie powiedzieć nudny. Dopiero po czasie zrozumiałem, że nie potrzebuję takiego „dopingu”. I że bez niego też jestem w porządku.
[...]
Rozmawiała: Beata Nowicka.
