Reklama

Zanim na dobre zdefiniowała swój muzyczny język i zaskoczyła publiczność albumem „Sexi Flexi”, była już mamą i kobietą, która odważnie podążała za intuicją. W rozmowie z Beatą Nowicką dla VIVY! Natalia Kukulska odsłania kulisy tamtych lat – opowiada o miłości do Michała Dąbrówki, sile macierzyństwa i artystycznych decyzjach, które przyniosły jej zarówno nowe możliwości, jak i pierwsze zawodowe rozczarowania.

Natalia Kukulska o łączeniu macierzyństwa z karierą muzyczną. Wywiad VIVA!

– „Już nie chodzę spać. Każdą z chwil przeżyć chcę jeszcze raz” – komentarz z Pani piosenki. Zanim ukaże się rewolucyjny album „Sexi Flexi”, w wieku 24 lat zostaje Pani mamą.

Jasio był moim świadomym wyborem. Zapragnęłam dziecka, co więcej, syna. Może dusza usiadła mi na ramieniu: „Chcę już być w twoim świecie, jestem ci potrzebny”. Zakochałam się w Michale, z którym graliśmy razem. To uczucie przyszło po dwóch latach, ale z taką intensywnością, że pragnęłam owocu tej miłości. Wiedziałam, że zdefiniuje moje dalsze życie. To był w pewnym sensie trudny moment. Dziewczyny w moim wieku często chodziły z różnymi chłopakami. Ja od 15. roku życia do 22. byłam związana z jednym, z którym dorastaliśmy razem. Wszyscy byli mocno przywiązani do nas jako pary i „wiedzieli lepiej” ode mnie, jaką decyzję powinnam podjąć. A ja postawiłam wszystko na jedną kartę. Tak jak w piosence „Czułe struny”: „Strzałę amora precyzyjnie wbił wcale nie ślepy los”.

– Macierzyństwo dla młodej artystki było…?

Nowością i ogromną radością. Wszystko miałam ogarnięte. Babcia Halinka mieszkała z nami, mama Michała też bardzo nam pomagała. Mieliśmy pomoc niani Mai, która najpierw była w moim fanklubie. Kiedy wychodziłam na scenę, prosiłam, by potrzymała Jasia, i w ten sposób stała się nianią na cały etat. Z Jasiem się nie rozstawałam. Zabierałam go wszędzie, na wszystkie trasy, koncerty, nagrania. Kiedy się urodził, w Studio S4 nagrywaliśmy płytę „Tobie”, woziłam go w nosidełku, stawiałam na stole, a my z Leszkiem Kamińskim na grywaliśmy. Jasio dał mi i mężowi mnóstwo miłości. Był bezproblemowy, otwarty na ludzi, zawsze uśmiechnięty. Patrzył na mnie i wzdychał: „Aaaa, piękna, piękna…” (śmiech). Nigdy tego nie zapomnę! Był naszym promyczkiem. Mieliśmy z mężem wtedy złoty czas, jeśli chodzi o nasze uczucie. Życie jak w bajce.

Czytaj też: „W tych 50 latach zmieściłabym niejedno życie”. Wyjątkowe wyznanie Natalii Kukulskiej na 50. urodziny. Tylko w VIVIE!

– Tak brzmi… Pewnie dlatego album „Sexi Flexi” okazał się rewolucją.

Spędziliśmy z Michałem kilka miesięcy w prestiżowym Musicians Institute w Los Angeles, po powrocie zmieniłam podejście do śpiewania, otworzyłam się na pisanie tekstów, zaczęłam współpracę z Bartkiem Królikiem. Płyta „Sexi Flexi” była odważna muzycznie, świeża, z zabawą for mą. Pokazała mnie jako bardziej świadomą, kreatywną artystkę. Ci, którzy uważali mnie za „pro dukt popowy”, trochę inaczej na mnie spojrzeli. Płyta miała artystyczny sznyt, była stylistycznie wysmakowana. Dała mi nową publiczność, choć jednocześnie straciłam część starej. Tych, którzy nie rozumieli tej muzyki. Pierwszy sygnał, że pewne artystyczne decyzje mogą wiązać się ze stratą. Wzbudzają sympatię jednych, ale rozczarowanie innych. To była ważna lekcja. Miałam poczucie, że się rozwijam, idę dalej na swoich zasadach.

– Ma Pani wtedy 31 lat, na świecie była już dwuletnia Ania.

Mam nagrania wideo z próby w naszej piwnicy, na których Ja sio z Anią cały czas tańczą. Dzieci znały wszystkie moje piosenki na pamięć. Najważniejsze dla nich były dwie płyty: „Sexi Flexi” i „CoMix”, który stworzyliśmy z Michałem w naszym domu. To był zresztą sprawdzian, czy umie my ze sobą pracować. Na scenie każdy jest skupiony na swojej roli. Mamy oddzielne garderoby. Michał jest z muzykami, ja sama. Niby razem, ale osobno. Każdy z nas zanurzony w trochę innym świecie. Często po takich dniach koncertowych tęsknimy za sobą. Przy płycie „CoMix”, którą sygnowaliśmy Kukulska – Dąbrówka, musiałam być szefową. Żandarmem od deadline’u, który mówi: „Idziemy dalej. Kończy my. Nie szukamy innego czy lepszego brzmienia. Bo zawsze będzie”. Michał uwielbia proces, a ja w procesie lubię świadomość, że do czegoś prowadzi. Lubię stawiać kropkę. Lubię metę. Myślę, że dlatego udało mi się nagrać tyle płyt.

[...]


Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 marca.

Czytaj też: Tylko w VIVIE: Tomasz Włosok bez filtrów o związku. „To była przeszkoda, którą musieliśmy razem przejść”

Natalia Kukulska, Viva! 6/2026
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026 Fot. Zuza Krajewska
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026 Fot. Zuza Krajewska

***

Zapraszamy na jubileuszową trasę artystki:

mat. pras
mat. pras mat. pras
Reklama
Reklama
Reklama