TYLKO W VIVIE! Mąż Ewy Gawryluk wspomina pierwsze spotkanie z jej córką. "To było bardzo stresujące"
Choć różnią się niemal we wszystkim, stworzyli związek oparty na szczerości i wzajemnym wsparciu. W rozmowie zdradzają, jak wygląda ich codzienność i który moment w relacji był dla nich prawdziwym sprawdzianem.

Ewa Gawryluk i jej mąż Piotr Domaniecki w szczerej rozmowie opowiadają o tym, jak naprawdę wygląda ich związek. Aktorka przyznaje, że są jak ogień i woda, ale właśnie dzięki temu świetnie się uzupełniają. W wywiadzie dla magazynu "Viva!", który przeprowadziła Katarzyna Piątkowska, wracają też do ważnego momentu w swojej relacji – pierwszego spotkania Piotra z córką aktorki, Marysią.
Ewa i Piotr o ważnym etapie swojego związku. Chodziło o jej córkę. Wywiad VIVA!
[...]
– Jesteście jak ogień i woda?
Piotr: Różnimy się w wielu sprawach. Nawet inne rzeczy lubimy oglądać. Ja kocham stare filmy, Ewa woli „Bridgertonów”.
Ewa: Jestem małomówna, w przeciwieństwie do Piotrka (śmiech). Sama słyszysz. Potrafi mówić bez przerwy. Mnie czasem wystarczą dwa zdania i już mam załatwioną sprawę. Za to Piotr… ma zawsze dużo do powiedzenia. Gdy w nocy wracam ze spektaklu, zawsze na mnie czeka. I gdy ja marzę o przyłożeniu głowy do poduszki, on zaczyna swoją serię pytań. Czasem mnie to wkurza, bo jestem zmęczona i wszystko zdążyłam mu opowiedzieć przez telefon.
– To nieduży koszt za bezwarunkową miłość.
Ewa: To prawda. Ale czasem wolałabym, żeby pomilczał (śmiech). Nie mówi tylko wtedy, gdy ogląda mecz.
Piotr: Byłem trenerem bramkarzy w Legii, a piłka to moja pasja.

– A Ewy?
Ewa: Na początku znajomości, kiedy chciałam się podlizać, oglądałam razem z nim. Ale przestałam (śmiech).
Piotr: Za to ja nie oglądam polskich seriali. I nie będę oglądał, dopóki moja żona nie będzie w nich więcej grała (śmiech).
Ewa: Wiesz, Piotr jest trenerem z prawdziwego zdarzenia. Coachem. I dla zawodników, i dla mnie.
Piotr: Bywam bardzo zasadniczy i wymagający.
Ewa: Ale jesteś sprawiedliwy i dlatego dzieciaki cię uwielbiają. Piotr ma talent pedagogiczny.
– Wykorzystał to podczas pierwszego spotkania z Twoją córką Marysią?
Piotr: To było dla mnie bardzo stresujące spotkanie. Marysia ma przecież prawo do własnego osądu całej sytuacji. Nie miałem wpływu na to, co myśli o nowym związku swojej mamy, mogłem się tylko postarać, żeby wypaść jak najlepiej. Mogę powiedzieć, że się lubimy.
Ewa: Marysia wyprowadziła się z domu, jak miała 18 lat, bo chciała mieszkać sama. Od wielu lat jest samodzielna. Gdy pojawia się nowy partner jednego z rodziców… to nigdy nie jest proste. Ale gdy dziecko jest dorosłe, prowadzi własne życie, chyba jest trochę łatwiej. Niestety rzadko się widujemy, bo mnie nie ma w weekendy, a w tygodniu każdy ma swoje sprawy, pracę, życie.
[...]
- SPRAWDŹ: Nie zakochał się w aktorce. W Ewie Gawryluk zobaczył coś znacznie ważniejszego. Dziś są małżeństwem
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 marca.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.