TYLKO W VIVIE! Dorota Goldpoint zdradza, czego nauczył ją ojciec. Te trzy zasady prowadzą ją przez życie
Dorota Goldpoint ubierała pierwszą damę Agatę Dudę i największe gwiazdy polskiej sceny. W rozmowie z "Vivą!" projektantka wraca do zaskakujących początków swojej drogi.

Kochają ją kobiety biznesu, dyplomacji i gwiazdy, jak Irena Santor czy Grażyna Szapołowska. Przez osiem lat na wszystkie oficjalne wydarzenia ubierała byłą pierwszą damę Agatę Dudę. Przekornie mówi: „Sama skazałam się na sukces”. Dorota Goldpoint opowiada Beacie Nowickiej o swojej drodze do kariery.
Dorota Goldpoint o kulisach sukcesu. Wywiad VIVA!
– Przez lata na wszystkie oficjalne wyjścia ubierała Pani byłą prezydentową Agatę Dudę. Kochają Panią gwiazdy: Irena Santor, Grażyna Szapołowska, Olga Bończyk, Anna Radwan, Katarzyna Żak… Była Pani skazana na sukces?
Sama „skazałam” się na sukces. Sama wybrałam życie, o którym marzyłam. Jako dziecko wyobrażałam sobie, że będę nosiła piękne kreacje gwiazd, które śpiewały w Opolu i w Sopocie. Wychowałam się na tych festiwalach. Nie lubię marchewki z groszkiem. Nie w sensie smaku, tylko rutyny, banału, przeciętności. Lubię rzeczy out of the box. Miałam siedem lat, kiedy na maszynie mamy uszyłam sobie pierwsze spodnie. Pamiętam moją stylówkę – dżinsy dzwony i futrzana czapka z lisa. Zawsze wyglądałam dość dziwacznie na tle innych dzieci w szkole. Podśmiewano się ze mnie i… inspirowano się. Gdy w drugiej klasie podstawówki przyszłam na lekcje w wielkim berecie, po paru tygodniach pół szkoły nosiło takie berety. Szyłam sobie wystrzałowe kreacje na szkolne dyskoteki, które wtedy były towarzyskim wydarzeniem. Koleżanki w napięciu czekały na to, w co się ubiorę (śmiech). Zawsze wiedziałam, czego chcę.

– Miała Pani silną osobowość.
W moim domu był „ordnung”. Tato nauczył mnie trzech zasad: „Czytaj książki i ucz się języków, otworzą ci okno na świat. Zawsze odkładaj rzeczy na miejsce, bo nawet w nocy będziesz mogła je znaleźć. I pamiętaj, kończ zaczęte sprawy”. Całe życie tego się trzymam. W liceum zamarzyłam o aktorstwie. Poszłam na egzaminy do szkoły teatralnej, ale odpadłam na trzecim etapie. Więcej nie próbowałam. Zdałam na dziennikarstwo na Uniwersytet Warszawski. Na drugim roku zaczepiła mnie koleżanka: „Kodak potrzebuje dziewczyny do reklamy”. „Ale ja jestem taka drobna, niewysoka…”. Zaczęła się śmiać: „Szukają kogoś do działu reklamy, a ty świetnie znasz angielski”. Tak zostałam pełniącą obowiązki kierownika do spraw promocji i reklamy.
[...]
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 marca.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.