TYLKO W VIVIE!. Córka Tomasza Włosoka „wzięła ślub” w przedszkolu… Jego reakcja mówi wszystko
Tomasz Włosok w rozmowie z Beatą Nowicką dla magazynu VIVA! odsłania kulisy swojej kariery i życia prywatnego. Aktor opowiada o pierwszych porażkach, przełomowych rolach oraz o tym, jak strach zamienia w siłę. Nie brakuje też osobistych wyznań o miłości, ojcostwie i potrzebie równowagi.

Pierwszy casting zakończył się porażką, ale to właśnie on zmienił wszystko. Tomasz Włosok wraca do momentów, które ukształtowały jego życie. W tle pojawia się strach, ryzyko i decyzje, które na zawsze odmieniły jego drogę. Zarówno zawodową, jak i prywatną.
[...]
Zdefiniuj szczęście.
Trafiasz na casting, na którym zaiskrzy. Moim pierwszym castingiem był „Zły” Xawerego Żuławskiego. Byłem na drugim roku. Dałem ciała, bo straszliwie zżerał mnie stres, nawet Xawcio przyznał, że pierwszą scenę zawaliłem. A jednak spośród setek twarzy Marta Kownacka, reżyserka obsady, zapamiętała właśnie mnie i zaprosiła na zdjęcia do serialu „Bodo”. Wtedy się udało, dostałem rolę. Więc… szczęście. Początkowo moje role sprowadzały się do grania miłego chłopca z sąsiedztwa, a jednak Maciek Kawulski zobaczył we mnie potencjał do zagrania skomplikowanego, nieobliczalnego gangstera. Miał odwagę zaryzykować i dać mi tę szansę. Byłem podekscytowany, a jednocześnie bałem się, że temu nie podołam. Często moją pierwszą reakcją na wyzwanie jest strach. Z czasem przekuwam go w ekscytację. Lubię boksować się z przeciwnościami. To dla mnie sposób na niepoddawanie się – nie ma w tym agresji, raczej upór.
Wspaniale boksowałeś w filmie „Kulej” Xawerego Żuławskiego. Kolejna znakomita rola! Po tym filmie zrobiłeś sobie przerwę?
Przy „Kuleju” byłem w trybie szalenie intensywnej pracy, dużo czasu spędzałem poza domem. Mamy z Malwiną umowę, że po każdym planie mam dwa tygodnie na to, żeby wyjść z roli i dojść do siebie. Tym razem zrobiłem sobie prawie roczną przerwę dla higieny psychicznej. Mówię „prawie”, bo w międzyczasie dostałem propozycję z kategorii nie do odrzucenia, więc ją przyjąłem. Ale potrzebowałem odpocząć. Pobyć w domu. Bardzo lubię pracować i bardzo lubię być w domu. Lubię codzienność, rutynę zwykłego dnia. To mi daje poczucie bezpieczeństwa. Dobrze mi ta przerwa zrobiła. W nowy projekt wszedłem ze świeżą, gotową do działania głową.
[...] Oboje z Malwiną byliście bardzo młodzi, kiedy się poznaliście. To był skok do basenu z zamkniętymi oczami? Wiedziałeś, na co się rzucasz?
Wątpię, żeby ktokolwiek to wiedział w wieku dwudziestu paru lat… A jednak wskoczyliśmy do tej głębokiej wody. Dość szybko zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy układać wspólne życie. Życie to sinusoida, weryfikuje nas cały czas. Kiedy się poznaliśmy, byliśmy inni, niż jesteśmy dzisiaj. Wiele musieliśmy nauczyć się od siebie. I o sobie. Oboje ciężko pracowaliśmy nad zbudowaniem wzajemnego zaufania. Nikt tak dobrze mnie nie zna i nie rozumie jak Malwina. Jest moim najlepszym przyjacielem, wyrozumiałym, potrafi ustawić mnie do pionu. Oboje wykonujemy ten sam zawód. W związku to może być sekretna broń albo… niewybuch. Był taki moment, kiedy zawodowo żyliśmy na przeciwstawnych biegunach. Ja miałem nadmiar pracy, a Malwina cierpiała na deficyt pracy. Bywało, że mieliśmy problem ze zrozumieniem siebie. To była przeszkoda, którą musieliśmy razem przejść, docierając się. Związek to jeden organizm, ale tworzą go dwie osoby, każ da ma swoje marzenia, emocje. Dbamy o nie. Nie wyobrażam sobie życia z nikim innym. To jest dla mnie miłość.

Kibicujesz jej?
Zawsze, bardzo. Zrobiła teraz krótki metraż „Waga idealna” z Kasią Warzechą. To film, który będzie krążył festiwalowo, o relacji ze sztuczną inteligencją, walce z kompleksami. Bohaterka kupuje inteligentną wagę. Urządzenie – zamiast jedynie mierzyć kilogramy – zaczyna komentować jej wybory i wpływać na jej codzienne decyzje. Malwa jest świetna. Trzymam mocno kciuki.
[...]
Macie [przyp.red. "Tomasz Włosok i jego partnerka] cudowną, sześcioletnią córkę. Kolekcjonujesz pytania Jagody, które zbijają Cię z pantałyku?
Jagoda ma bardzo silny charakter. Jest typem lidera. Gdy coś jej nie pasuje, walczy o swoje. Ostatnio, gdy zabrakło jej argumentów, zaczęła wołać: „Przecież to jest absurd!”. Malwina na to: „Ale kto cię w ogóle nauczył takich słów?! Przecież to jakiś absurd…” (śmiech). Wieczorem, przed zaśnięciem zawsze czytamy książki i rozmawiamy o tym, jak nam minął dzień. Kilka dni temu skończyliśmy czytać „Małego Księcia”, pytam, jak było w przedszkolu, rozmawiamy sobie i nagle, z czapy, Jagoda mówi: „No i wiesz, tato, dzisiaj wzięłam ślub z tym moim kolegą. Fajnie było”. „Zaraz, ale jak to wzięłaś ślub?!”. „No, normalnie, tato. Wzięliśmy ślub, całowaliśmy się, a potem chodziliśmy za rękę” (śmiech). Bomba spadła. Byłem kompletnie zdezorientowany. Zacząłem gorączkowo myśleć, co ja teraz mam powiedzieć?! Ignorować czy pójść w ciekawość?
Wybrałeś…
…ciekawość. Chciałem się dowiedzieć, co dla niej znaczy ten chłopiec, do którego bije jej serduszko. Usłyszałem, że ma piękne kręcone blond włosy. Próbowałem tłumaczyć, że w miłości nie tylko o wygląd chodzi… No, ale całe przedszkole żyje przygodami Biedronki i Czarnego Kota. To dziewczyna i chłopak z jednej klasy wybrani na superbohaterów. Mają się ku sobie, ale cały czas się mijają. Nie wiedzą o swoim alternatywnym istnieniu. Oczywiście Czarny Kot też ma długie blond włosy (śmiech). Wczoraj Jagoda wróciła do domu z dylematem. Otóż kolega chce obciąć włosy i ona nie jest pewna, czy nadal będzie się jej podobał. Wywiązała się kolejna dyskusja. Jagoda jest Wagą, będzie wiecznie w miłościach. Kiedy moja córka pojawiła się na świecie, coś chemicznie zmieniło się w mojej głowie. Poczułem, że inaczej odbieram rzeczywistość. Zmieniła się perspektywa. Kiedy mówi do mnie „tato”, czuję odpowiedzialność, ale wszystko się porządkuje. Najpierw jest ona, potem reszta. Chciałbym dać córce poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie wolność, która pozwoli jej odkrywać sens swojego życia.
Rozmawiała: Beata Nowicka. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który dostępny będzie w sprzedaży od 26 marca.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tylko w VIVIE: Tomasz Włosok bez filtrów o związku. „To była przeszkoda, którą musieliśmy razem przejść”

