To on wcieli się w legendarnego „Orła z Wisły”. Wszyscy zachwycają się młodym talentem. Kim jest Bartłomiej Deklewa?
Przed Bartłomiejem Deklewą otwiera się przełomowy etap kariery. Po licznych sukcesach podejmuje wyzwanie, które może zmienić wszystko – wcieli się w Adama Małysza. To nie tylko rola, ale odpowiedzialność związana z historią, którą zna cała Polska. Kim jest aktor, o którym dziś mówią wszyscy?

Bartłomiej Deklewa jako Adam Małysz – ta informacja wywołała ogromne poruszenie. 26-letni aktor wcieli się w postać legendy polskich skoków narciarskich. Wyrazisty i charyzmatyczny talent ma przed sobą jedno z największych wyzwań w karierze. Co już wiadomo o samym aktorze?
Bartłomiej Deklewa jako Adam Małysz – rola legendy polskich skoków
Adam Małysz to legenda polskich skoków narciarskich. Właśnie ogłoszono, że powstanie film fabularny o wybitnym sportowcu. Produkcja cofnie widzów do czasu, gdy nazwisko Małysz nie było jeszcze synonimem narodowej euforii i biało-czerwonych uniesień. To opowieść o drodze – tej najtrudniejszej, bo prowadzącej pod górę. O młodym chłopaku z Wisły, który, zanim wzbił się w powietrze, musiał zmierzyć się z ciężarem oczekiwań, chwilami zwątpienia i presją, która nie kończyła się wraz z zejściem ze skoczni.
Informacja, że w jego postać wcieli się Bartłomiej Deklewa, natychmiast przyciągnęła uwagę mediów. I wszyscy zadają sobie pytanie: kim jest 26-letni talent, któremu powierzono rolę jednej z najbardziej rozpoznawalnych ikon polskiego sportu?


Kim jest Bartłomiej Deklewa? 26-letni talent
Ma 26 lat i już teraz przyciąga uwagę swoją sceniczną energią. O Bartłomieju Deklewie mówi się jako o jednym z najbardziej wyrazistych młodych aktorów swojego pokolenia. To właśnie on stanie przed wyjątkowym wyzwaniem – zagra Adama Małysza, postać, która na trwałe zapisała się w historii polskiego sportu.
Bartłomiej Deklewa jest absolwentem Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. Skąd wzięła się potrzeba, by pójść właśnie tą drogą? By, zamiast bezpiecznych wyborów wybrać scenę, emocje i nieustanne wystawianie się na ocenę? W jednym z wywiadów Bartłomiej Deklewa wraca pamięcią do początku – do chwil zaskakująco prostych i niewinnych. To wtedy, przy recytowaniu wierszy i podczas udziału w szkolnych spektaklach teatralnych, coś zaczęło w nim kiełkować. Uczęszczał na zajęcia w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pierwsze wyjścia na scenę, pierwsze brawa, pierwsze tremy – małe momenty, które z czasem ułożyły się w świadomą decyzję. Od szkolnej sali po profesjonalne deski teatru – ta droga zaczęła się właśnie tam, od słów wypowiadanych z przejęciem i dziecięcej fascynacji sceną.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Rodzice z zainteresowaniem przyglądali się jego pasji i zawsze go wspierali. „Równolegle od najmłodszych lat chodziłem do kina z babcią i kino stało się dla mnie czymś bardzo bliskim, niemal drugim domem. Pewnie dlatego, że kojarzy mi się z dzieciństwem i poczuciem bezpieczeństwa. W liceum spotkałem też wyjątkowego nauczyciela, który prowadził dyskusyjną grupę filmową. Pokazywał nam znakomite filmy i uczył o nich rozmawiać. Wtedy ta pasja zaczęła się naprawdę rozwijać i podjąłem decyzję, że chcę zdawać do szkoły aktorskiej”, opowiadał w jednym z wywiadów [cytat za ExpressIlustrowany.pl].
Bartłomiej Deklewa nie ucieka od trudnych pytań. Przyznaje, że był w jego życiu moment długiej, intensywnej refleksji nad sensem aktorstwa. Nad tym, czy scena i kamera to coś więcej niż blask fleszy. „Ja jednak szukałem głębszego powodu. I dziś widzę aktorstwo jako możliwość spotkania z drugim człowiekiem. Lubię filmy, po których wychodzi się z kina i chce się do kogoś zadzwonić albo wyjść na spacer w ciszy. Równie ważne są też filmy, które po prostu dają rozrywkę i poprawiają nastrój. Dopiero niedawno zrozumiałem, że na scenie mogę być w pełni sobą”, dodawał [cytat za ExpressIlustrowany.pl].
Dziś wkracza do pierwszej ligi z rozmachem i magnetyzmem, którego nie sposób przeoczyć – gotowy grać va banque i sięgać po role, o których inni dopiero marzą.

Wyrazisty i charyzmatyczny aktor swojego pokolenia
Jest wyrazisty, charakterystyczny i pełen pasji. Popularność przyszła wraz z serialem Netfliksa „Absolutni debiutanci”. Kreacja Niko okazała się dla Bartłomieja Deklewy momentem przełomowym, a także przyniosła nominację na Warsaw SerialCon. Od tej chwili nazwisko Deklewy zaczęło coraz częściej pojawiać się w branżowych rozmowach i medialnych zestawieniach młodych talentów. Mogliśmy go podziwiać także w produkcjach: „Światłoczuła”, „Idź pod prąd” czy „13 dni do wakacji”. Pojawi się także w filmie „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, która przyniosła mu nominację do Polskich Nagród Filmowych (kategoria dla najlepszej głównej roli męskiej).
Jak podkreśla, lubi charakterystyczne postaci. „Chciałbym grać postaci charakterystyczne i chciałbym tego więcej! Gram osobę, którą nie jestem. To bardzo ciekawe doświadczenie”, mówił w rozmowie z Trójką Polskim Radiem. Mało kto wie, że w „Nie ma duchów…” 26-latek stanął przed kamerą razem ze swoim przyjacielem Tymoteuszem Rożynkiem, którego fani polskiego rapu doskonale znają jako Szczyla. To spotkanie nie było przypadkiem ani jednorazową współpracą dwóch nazwisk z plakatu.

Ich historia zaczęła się znacznie wcześniej – jeszcze w liceum w Gdyni. Zanim pojawiły się kamery, sceny i muzyczne festiwale, była szkolna codzienność i wspólne marzenia. Dziś ich drogi artystyczne przecinają się na profesjonalnym planie, ale fundament tej relacji pozostaje ten sam – przyjaźń zbudowana lata temu, zanim przyszła rozpoznawalność.
Przed Bartłomiejem Deklewą zupełnie nowy rozdział. Po serialowych i filmowych rolach przychodzi moment próby, który może zdefiniować jego karierę na nowo. Wcielenie się w postać Adama Małysza to wyzwanie innego kalibru – mierzenie się z żywą legendą i oczekiwaniami widzów, którzy tę historię znają i pamiętają.
To już nie tylko rola. To odpowiedzialność. I kolejny krok na drodze, która z roku na rok prowadzi go coraz wyżej.

Źródło: offcamera.pl, Express Ilustrowany, Radiowa Trójka