Tak wyglądały powroty Ryszarda Kapuścińskiego do domu. Córka zapamiętała jeden niezwykły rytuał
Ryszard Kapuściński przez większość życia był w drodze – jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej relacjonował wydarzenia z Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. Jak wyglądała relacja z córką, gdy ojciec miesiącami przebywał poza domem? Zofia Kapuścińska, znana dziś jako Rene Maisner, po latach opowiada o dzieciństwie, w którym rozłąka była codziennością, ale powroty ojca zamieniały się w fascynujące opowieści o świecie.

Ryszard Kapuściński (ur. 4 marca 1932 w Pińsku, zm. 23 stycznia 2007 w Warszawie) był jednym z najwybitniejszych polskich reporterów i wieloletnim korespondentem zagranicznym Polskiej Agencji Prasowej. Jego książki – m.in. "Cesarz", "Szachinszach" czy "Heban" – uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych reporterów na świecie. Jednak za legendą literatury faktu kryło się także życie rodzinne, w którym ogromną rolę odgrywały długie podróże, nieobecności i powroty pełne historii z najdalszych zakątków globu.
Ryszard Kapuściński miesiącami bywał poza domem
Kariera Ryszarda Kapuścińskiego była nierozerwalnie związana z podróżami. Jako korespondent zagraniczny Polskiej Agencji Prasowej przez wiele lat relacjonował wydarzenia z krajów Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej – często w momentach przełomowych dla historii tych regionów. Był świadkiem rewolucji, przewrotów politycznych i procesów dekolonizacji.
Ta praca oznaczała jednak długie miesiące poza domem. W czasach PRL zagraniczne wyjazdy dziennikarza były czymś wyjątkowym, ale dla jego rodziny oznaczały przede wszystkim życie bez ojca. Jak wspominała jego córka w rozmowie przywoływanej przez Polską Agencję Prasową, wyjazdy były czymś naturalnym.

Rene Maisner podkreślała po latach, że jako dziecko nie odczuwała szczególnego żalu z powodu nieobecności ojca. Jak mówiła w wypowiedzi dla PAP, jego wyjazdy były po prostu częścią codzienności.
"Ludzie czasami się zastanawiają, jak to było u nas w domu, zwłaszcza dla mnie w dzieciństwie, kiedy mój ojciec był dużo poza domem, bo przecież był korespondentem zagranicznym i dużo wyjeżdżał" – wspominała. Jednocześnie zaznaczała, że nie wiązało się to z poczuciem straty. W domu zawsze była mama, bliscy, babcie i ciocie, a życie toczyło się zwyczajnym rytmem szkoły i codziennych obowiązków.
Jednak Rene nie zawsze zdawała sobie sprawę z wyjątkowości pracy ojca. Dopiero z czasem zaczęła rozumieć, że jego zawód nie jest zwyczajny. Moment uświadomienia sobie znaczenia jego pracy następował stopniowo – między innymi wtedy, gdy zaczęła oglądać z mamą telewizyjne wywiady z Kapuścińskim. Jednocześnie w szkolnym świecie informacja o zawodzie ojca robiła wrażenie na rówieśnikach.
- ZOBACZ TEŻ: Historia Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy zaczęła się niepozornie. Potem stworzyli legendę Breakout
Gdy Kapuściński wracał z podróży, zapraszano rodzinę i znajomych
Jeśli wyjazdy były codziennością, to powroty Kapuścińskiego stawały się prawdziwym wydarzeniem. Córka reportera wspomina, że razem z mamą jeździła na lotnisko, by odebrać go po kolejnych podróżach.
Powrót ojca oznaczał także spotkania towarzyskie. Wieczorem w domu pojawiali się znajomi, a kolacja zamieniała się w długą opowieść o świecie. Jak relacjonowała w rozmowie dla PAP, były to momenty pełne emocji i ciekawości. Kapuściński opowiadał o krajach, z których właśnie wrócił, pokazywał mapy i tłumaczył, co wydarzyło się w różnych częściach świata.
Rene Maisner z ogromną przyjemnością słuchała tych opowieści. To właśnie przy rodzinnych kolacjach po raz pierwszy poznawała historię i geografię świata – nie z podręczników, lecz z relacji kogoś, kto widział wszystko na własne oczy.

Rene Maisner o relacji z ojcem
Powroty Ryszarda Kapuścińskiego z reporterskich wypraw miały w domu swój szczególny rytm. "Po powrocie do domu poświęcał dwa dni, by dowiedzieć się, jak wygląda moje życie” – opowiadała w wywiadzie dla RP po latach.
Dopiero później reporter wracał do swojego intensywnego trybu pracy: spotkań, rozmów i pisania."Ojciec poważnie traktował swoją rolę – człowieka, który porzuca wspólnotę i rusza w podróż, by poznać i przybliżyć pobratymcom inne kultury” – mówiła. Jednocześnie miał świadomość ceny, jaką trzeba za to zapłacić. "Godził się płacić za to cenę – bo rozstając się na jakiś czas z krajem, rozstawał się też z rodziną".
Dzieciństwo córki reportera było więc w pewnym sensie życiem między jego wyjazdami i powrotami. "Z lat dziecięcych pamiętam, że spotkania z nim były zwykle nieoczekiwane. Kiedy się pojawiał, cieszyłam się, że znów będzie z nami” – wspominała. Jednocześnie podkreśla, że nie potrafiła okazywać żalu z powodu rozłąki. "Po prostu zbyt długo przebywał na innej półkuli" – tłumaczyła.
Kapuściński zdawał sobie z tego sprawę i próbował w różny sposób nadrabiać stracony czas. "Gdy miałam kilka lat, przywoził mi lalki. Dziesięć lat później obdarowywał upominkami i ubraniami szytymi przez ludowych artystów z Meksyku czy Peru" – opowiadała. Egzotyczne prezenty, przywożone z reporterskich podróży, były w Polsce tamtych lat czymś niezwykłym. Jak przyznaje, wpisywały się w estetykę epoki dzieci kwiatów – a kolorowe, etniczne ubrania do dziś pozostały częścią jej stylu.

Najważniejsza lekcja od Ryszarda Kapuścińskiego
Choć Kapuściński zapisał się w historii jako wybitny reporter, jego córka podkreśla przede wszystkim jedną cechę jego charakteru – empatię.
W rozmowie dla PAP mówiła, że dla jej ojca niezwykle ważne było otwarcie na drugiego człowieka i próba zrozumienia jego historii. "Empatia była dla niego bardzo ważna. Chciał dać głos tym, którzy go nie mają – ludziom ubogim, biednym, odrzuconym", przypomniała.
To właśnie ta postawa pozwalała mu docierać do ludzi w różnych częściach świata i opowiadać ich historie w swoich reportażach. Jak podkreślała, potrafił nawiązywać kontakt z ludźmi niezależnie od kultury czy miejsca, w którym się znajdował.
- SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Nie był przekonany do tekstu Osieckiej i unikał śpiewania po polsku. Jeden wieczór w Opolu zmienił wszystko
Źródło: PAP.pl, RP.pl, dzieje.pl

