Tak potraktowano Iwonę Pavlović po pierwszym odcinku „Tańca z gwiazdami”. Myślała, że to koniec
Dziś trudno wyobrazić sobie „Taniec z gwiazdami” bez Iwony Pavlović, ale początki jurorki w programie wcale nie były łatwe. Konflikt ze stylistką, krytyka za ostre oceny i ogromny stres sprawiły, że po pierwszym odcinku była przekonana, że nie wróci już do studia. Za kulisami popularnego show kryje się jednak znacznie dłuższa historia — pełna wyrzeczeń, ciężkiej pracy i walki o marzenia.

Widzowie poznali ją jako surową jurorkę z ciętym językiem, ale zanim Iwona Pavlović stała się telewizyjną „Czarną Mambą”, przez lata budowała swoją pozycję w świecie tańca. Mieszkała w trudnych warunkach w Londynie, oszczędzała na ogrzewaniu, a wszystkie pieniądze wydawała na lekcje tańca. To doświadczenia z tamtych lat sprawiły, że w „Tańcu z gwiazdami” od początku nie chciała udawać nikogo innego — nawet jeśli oznaczało to konflikty i ryzyko utraty pracy.
Iwona Pavlović po pierwszym odcinku „Tańca z gwiazdami” była pewna, że straci pracę
Początki Iwony Pavlović w „Tańcu z gwiazdami” nie przypominały spokojnego wejścia do telewizji. Jurorka od pierwszego odcinka pokazała charakter, który później stał się jej znakiem rozpoznawczym. Nie chciała podporządkować się telewizyjnym zasadom ani łagodzić swoich ocen tylko dlatego, że oceniani byli celebryci. Sama przyznawała, że już pierwszego dnia doszło do konfliktu za kulisami.
„Na »dzień dobry« pokłóciłam się ze stylistką, bo chciała mnie ubrać na różowo, a ja jej powiedziałam: »proszę pani, ja różowa nie będę«” — wspominała w podcaście „Wojewódzki&Kędzierski”.
Po emisji pierwszego odcinka Pavlović usłyszała, że jej komentarze były zbyt ostre. Była przekonana, że nie dostanie kolejnej szansy.
„Po pierwszym programie dostałam ochrzan, że jak mogłam do gwiazd tak po prostu: »źle, źle, źle«. Myślałam, że na następną niedzielę zadzwonią, że ja już nie przyjeżdżam” — opowiadała.
Telefon jednak nie zadzwonił. Produkcja pozwoliła jej pozostać sobą, a widzowie szybko pokochali bezkompromisową jurorkę.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Obok Beaty Tyszkiewicz czuła ogromną tremę. „Cały czas mówiłam: »Tak, pani Beatko«”
Choć dziś Iwona Pavlović uchodzi za jedną z najbardziej pewnych siebie jurorek w polskiej telewizji, początki w „Tańcu z gwiazdami” były dla niej pełne stresu i niepewności. Szczególnie duże emocje budziło siedzenie przy jednym stole z ikonami show-biznesu.
„Byłam skrępowana, że będę siedzieć koło takich ikon jak Beata Tyszkiewicz czy Zbyszek Wodecki” — wspominała w rozmowie z „Faktem”.
Jurorka przyznawała, że na początku brakowało jej pewności siebie, a rozmowy z Beatą Tyszkiewicz bardzo ją peszyły.
„Jak rozmawiałam z Beatą, to cały czas jej przytakiwałam i odpowiadałam: »Tak, tak pani Beatko«. Nie umiałam wydusić z siebie nic innego, byłam lekko rozdygotana” — opowiadała.
Z czasem między jurorkami pojawiła się jednak bliska relacja. Pavlović wielokrotnie podkreślała, że Beata Tyszkiewicz stała się dla niej kimś znacznie więcej niż tylko koleżanką z programu.
„Kto by pomyślał, że teraz będę mogła nazywać ją przyjaciółką?” — mówiła po latach.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Z kranu wisiał mi sopel lodu”. Tak wyglądała droga Iwony Pavlović do sukcesu
Na długo przed telewizyjną popularnością Iwona Pavlović poświęciła niemal wszystko dla tańca. Pod koniec lat 80. wyjechała do Londynu razem z Arkadiuszem Pavloviciem, aby rozwijać swoje umiejętności pod okiem najlepszych trenerów. Życie w Anglii okazało się jednak znacznie trudniejsze, niż mogła przypuszczać.
„Mieszkałam w mieszkaniu, gdzie zimą w łazience z kranu wisiał mi sopel lodu, ponieważ oszczędzałam na lekcje tańca” — mówiła w rozmowie z Pomponikiem.
Każde zarobione pieniądze przeznaczała na treningi i rozwój. To właśnie tam nauczyła się dyscypliny, która później stała się fundamentem jej pracy jako jurorki.
„Nie żałuję ani godziny, ani chwili, ani minuty” — podkreślała po latach.
Iwona Pavlović nie chciała udawać łagodniejszej. „Proszę być sobą”
Widzowie szybko zaczęli kojarzyć Iwonę Pavlović z ostrymi komentarzami i perfekcjonizmem. Sama jurorka nigdy nie ukrywała, że nie potrafi oceniać uczestników „na pół gwizdka”. Taniec przez całe życie traktowała bardzo serio i tego samego oczekiwała od uczestników programu.
Po pierwszych kontrowersjach produkcja nie próbowała jednak zmieniać jej charakteru.
„W drugim odcinku usłyszałam: »Pani Iwono, proszę być sobą« i to jest najpiękniejsze” — wspominała.
To właśnie autentyczność sprawiła, że przez lata stała się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci programu. Przydomek „Czarna Mamba” szybko zaczął funkcjonować nie tylko w mediach, ale też wśród widzów show.
„Taniec z gwiazdami” stał się dla niej czymś więcej niż pracą
Choć Iwona Pavlović osiągnęła sukces jako trenerka i sędzia międzynarodowych turniejów, sama przyznawała, że po zakończeniu kariery scenicznej bardzo brakowało jej emocji związanych z występami. To właśnie „Taniec z gwiazdami” częściowo wypełnił tę pustkę.
„»Taniec z gwiazdami« daje mi namiastkę tego ukłonu po tańcu, tych braw” — mówiła w podcaście „Wojewódzki&Kędzierski”.
Jurorka podkreślała, że program jest dla niej czymś znacznie ważniejszym niż telewizyjna popularność czy pieniądze.
„Nic w moim życiu, oprócz miłości mojego męża Wojtka, nie dało mi takiej osobistej satysfakcji jak mój osobisty taniec” — wyznała.

Iwona Pavlović do dziś liczy się z tym, że może usłyszeć „dziękujemy”
Mimo wieloletniej obecności w programie jurorka nigdy nie czuła się w telewizji całkowicie pewnie. Otwarcie mówi, że branża jest nieprzewidywalna, a ona sama przez lata żyła z poczuciem, że wszystko może skończyć się bardzo szybko.
„W każdej chwili byłam gotowa na: »Pani dziękujemy«” — przyznała szczerze.
Jeszcze kilka lat temu bardzo emocjonalnie podchodziłaby do zakończenia współpracy z programem.
„Gdyby podziękowano mi jakiś czas temu, naprawdę bardzo bym płakała” — zdradziła.
Dziś Pavlović podkreśla jednak, że nauczyła się większego dystansu. Nadal pozostaje jedną z największych ikon „Tańca z gwiazdami” i trudno wyobrazić sobie program bez jej charakterystycznych ocen.


Źródła: plejada.pl, podcast Wojewódzki&Kędzierski