Reklama

Lewis Pullman nie przypomina typowego hollywoodzkiego „nepo baby”. Zanim trafił do wielkich produkcji, studiował pracę socjalną i pracował przy traktorach, zakładając, że aktorstwo może nigdy nie stać się jego zawodem. Dziś ma na koncie role w „Top Gun: Maverick”, „Lekcjach chemii” i filmach Marvela, a jego nazwisko coraz częściej pojawia się obok największych gwiazd współczesnego kina. Jednocześnie Pullman wciąż sprawia wrażenie człowieka, który bardziej niż blask fleszy ceni autentyczność i emocje.

Lewis Pullman dorastał z dala od blasku Hollywood

Choć dziś to Lewis Pullman coraz częściej przyciąga uwagę reżyserów i fanów kina, przez lata media przedstawiały go głównie jako syna Billa Pullmana — aktora, którego widzowie pokochali za role w kultowych produkcjach lat 90. To właśnie Bill Pullman wcielił się w prezydenta Thomasa Whitmore’a w legendarnym „Dniu niepodległości”, a także zagrał u boku Meg Ryan w romantycznym hicie „Bezsenność w Seattle”. Publiczność pamięta go również z „Ja cię kocham, a ty śpisz”, surrealistycznej „Zagubionej autostrady” Davida Lyncha czy serialowego thrillera „Grzesznica”.

Mimo tak wielkiego nazwiska Lewis dorastał z dala od hollywoodzkiego blichtru. Jego rodzice — Bill Pullman i tancerka Tamara Hurwitz — dbali o to, by dzieci miały możliwie normalne dzieciństwo, bez życia podporządkowanego czerwonym dywanom i branżowym wydarzeniom. Sam aktor długo nie był pewien, czy w ogóle chce podążyć śladami ojca.

Zamiast szkoły aktorskiej wybrał studia z zakresu pracy socjalnej w Warren Wilson College. W czasie nauki pracował fizycznie przy traktorach i ekipach technicznych, zakładając, że Hollywood może nigdy nie stać się jego miejscem. Jak wspominał po latach: „Uznałem, że jeśli aktorstwo nie wypali, mógłbym pracować przy ekipie drogowej, obsługując koparkę”.

To właśnie ta zwyczajność i brak hollywoodzkiego zadęcia sprawiają dziś, że Lewis Pullman tak mocno wyróżnia się na tle młodych gwiazd Hollywood.

„Top Gun: Maverick” zmienił wszystko

Przełom w karierze Lewisa Pullmana przyszedł wraz z rolą Boba w „Top Gun: Maverick”. Choć jego bohater był spokojny i wycofany, widzowie błyskawicznie go pokochali. Sam aktor przyznawał jednak, że wejście do świata wielkiego kina akcji było dla niego ogromnym stresem.

Podczas przygotowań do filmu przeszedł intensywny trening lotniczy organizowany przez ekipę Toma Cruise’a. Jak później wyznał, był tak przerażony wymaganiami produkcji, że zdecydował się skoczyć ze spadochronem, mimo zakazu wynikającego z ubezpieczenia filmu. „Zrobiłem to raz i pomyślałem: dobrze, nigdy więcej nie muszę tego robić” — wspominał z humorem.

Po sukcesie filmu Hollywood zaczęło patrzeć na niego zupełnie inaczej.

Marvel uczynił z niego jedną z najważniejszych nowych twarzy kina

Największym zawodowym krokiem okazało się dołączenie do uniwersum Marvela. W „Thunderbolts” Pullman zagrał Roberta Reynoldsa, czyli Sentry’ego — bohatera obdarzonego niemal boską mocą, ale jednocześnie zmagającego się z własnymi demonami.

Aktor wielokrotnie podkreślał, że psychologiczny wymiar tej roli był dla niego wyjątkowo ważny. „Czułem, jakbym do niego nie pasował, mimo że kostium był dopasowany do mojego ciała” — mówił o pierwszym spotkaniu z kostiumem Sentry’ego.

To właśnie ta emocjonalna niepewność sprawiła, że jego kreacja została uznana za jedną z najbardziej interesujących w nowym etapie MCU. Krytycy zwracali uwagę, że Pullman wniósł do kina superbohaterskiego coś bardzo rzadkiego — autentyczną kruchość.

Zobacz też: Przez niemal dekadę nie miał z nimi kontaktu, po latach postanowił się zmienić. Mało kto wie, że Jan Frycz doczekał się szóstki dzieci

Lewis Pullman i Kaia Gerber stali się nową ulubioną parą Hollywood

W 2025 roku media na całym świecie zaczęły rozpisywać się o relacji Lewisa Pullmana i Kaii Gerber. Para przez wiele miesięcy unikała wspólnych wystąpień, ale podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji wszystko stało się jasne.

Ich wspólne zdjęcia momentalnie obiegły internet, a komentatorzy zaczęli porównywać ich do dawnych ikon Hollywood. Pullman, zwykle bardzo powściągliwy medialnie, wyglądał przy modelce wyjątkowo swobodnie i naturalnie.

To właśnie ta niewymuszona chemia sprawiła, że publiczność natychmiast im kibicuje.

Aktor otwarcie mówi o OCD i własnych lękach

Lewis Pullman coraz częściej porusza również temat zdrowia psychicznego. W szczerych wywiadach opowiadał o zdiagnozowanym OCD i terapii poznawczo-behawioralnej, która pomogła mu funkcjonować z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym.

Wspominał, że jako dziecko wykonywał rytuały związane z lękiem o bezpieczeństwo bliskich. „Mówili mi, że nigdy całkowicie się tego nie pozbywasz, tylko uczysz się tym zarządzać” — wyznał.

Ta szczerość sprawiła, że wielu fanów zaczęło postrzegać go nie tylko jako hollywoodzkiego gwiazdora, ale przede wszystkim jako człowieka niezwykle empatycznego i autentycznego.

Lewis Pullman coraz mocniej wychodzi z cienia słynnego ojca

Przez lata media przedstawiały go głównie jako „syna Billa Pullmana”. Dziś coraz częściej mówi się jednak, że stworzył własny ekranowy styl — subtelny, emocjonalny i daleki od hollywoodzkiej przesady.

W kolejnych latach zobaczymy go zarówno w dużych blockbusterach Marvela, jak i ambitniejszych projektach autorskich. Wszystko wskazuje na to, że Lewis Pullman dopiero zaczyna najciekawszy etap swojej kariery.

Czytaj też: Są dla siebie największym wsparciem, choć nie brakowało dramatów. Mało kto wie, jak wygląda relacja Jacka Braciaka z transpłciowym synem

Lewis Pullman i Bill Pullman, 15 kwietnia 2026 r.
Lewis Pullman i Bill Pullman, 15 kwietnia 2026 r. Gilbert Flores/Variety via Getty Images

Źródła: film.interia.pl, russh.com

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...