Reklama

Ponad dwa lata po tragedii, która wstrząsnęła opinią publiczną, Sylwia Peretti zdecydowała się opowiedzieć o najtrudniejszym momencie swojego życia. Celebrytka znana z programu „Królowe życia” po raz pierwszy tak szczerze wróciła do dramatycznego poranka z lipca 2023 roku. W rozmowie z Kozaczkiem ujawniła szczegóły chwili, gdy dowiedziała się, że jej jedyny syn, Patryk Peretti, nie żyje. Jej wspomnienia są przejmujące.

Telefon od policji o 6 rano. Tak Sylwia Peretti dowiedziała się o śmierci syna

Przypomnijmy, że w połowie lipca 2023 r. doszło do wypadku, który odbił się szerokim echem w całej Polsce. Na moście Dębnickim w Krakowie samochód prowadzony przez Patryka Perettiego wypadł z drogi, uderzył w sygnalizator, a następnie dachował. Auto zatrzymało się dopiero na murze bulwaru Czerwieńskiego. Zginęły wówczas cztery osoby, w tym 24-letni syn ulubienicy publiczności. Według ustaleń w chwili wypadku samochód poruszał się z prędkością 120 km na godz., a w organizmie kierowcy znajdowało się 2,3 promila alkoholu. Dla celebrytki był to moment, który całkowicie zmienił jej życie.

Sylwia Peretti przez długi czas nie mówiła publicznie o tym, jak wyglądały pierwsze chwile po tragedii. Niedawno zdecydowała się wrócić pamięcią do poranka, który na zawsze zapisał się w jej pamięci. Jak opowiedziała, wszystko wydarzyło się około godziny 6 rano. W domu panowała cisza, gdy nagle zadzwonił telefon do jej partnera Łukasza. Po drugiej stronie słuchawki był policjant. „Rano telefon zadzwonił do Łukasza. Pamiętam to, jak przez szkło powiększające. Nie da się zapomnieć takiego telefonu. Zadzwonił policjant do Łukasza. To była 6 rano, wszyscy spali, była cisza. Usłyszałam całą tę rozmowę. Pytanie było: "Czy jesteś z Sylwią? Ale jesteś z nią? Wiesz co, Patryk miał wypadek". Łukasz zaczął dopytywać: "Jak to wypadek? Gdzie?". "Najprawdopodobniej nie żyją. Patryk z kolegami", zwierzyła się Wiktorowi Słojkowskiemu.

Sylwia Peretti przyznała, że w pierwszej chwili nie była w stanie nawet zareagować. „Ja nic nie powiedziałam. Po prostu usiadłam na łóżku", wspominała. Chwilę później jej ciało zareagowało impulsywnie. „Zaskoczyłam się, jakby mnie poparzyło. Zaczęłam biegać po domu i ubierać się, rozrzucając wszystko, mimo że jestem pedantką i mam wszystko poukładane", wyznała.

CZYTAJ TEŻ: Mama była przerażona, ona w szoku. Tylko w VIVIE! Paulina Gałązka wspomina moment, który odmienił jej życie

Sylwia Peretti, Viva! 20/2023
Sylwia Peretti, Viva! 20/2023 Fot. Olga Majrowska

Cisza po tragedii. Tak zmieniło się życie Sylwii Peretti po wypadku syna

Gwiazda „Królowych życia" powiadała, że była w stanie kompletnego szoku. Włożyła pierwsze lepsze ubrania, wybiegła przed dom i przez chwilę po prostu stała, trzymając w ręce klucze i telefon. „Nie wiedziałam, co mam zrobić. Miałam w ręce klucze i telefon. I Łukasz mówi: „Kochanie, jedziemy". A ja na niego patrzyłam, jakbym była w jakiejś cyberprzestrzeni. Jakby nic do mnie nie docierało. Mówiłam sobie, że to niemożliwe", mówi. „Patrzyłam na Łukasza, jakbym była w jakiejś cyberprzestrzeni. Jakby nic do mnie nie docierało. Mówiłam sobie, że to niemożliwe", dodała. „Po wszystkim celebrytka udała się do miejsca, gdzie doszło do wypadku. „Panowie w kamizelkach sprzątali, zbierali jakieś szkło. Auta już nie było. Usiadłam na schodach przy Wawelu i patrzyłam, że oni tam sprzątają. Nawet nie byłam w stanie płakać, bo nie wierzyłam w to, że coś się stało. (...) Mówię, że to niemożliwe, że ktoś się pomylił", kontynuowała. Do samego końca oszukiwała siebie. Gdy jednak pojechała na komendę i przekazano jej rzeczy osobiste syna, jej świat całkowicie runął.

Po wypadku Sylwia Peretti niemal całkowicie zniknęła z życia publicznego. Jej aktywność w mediach społecznościowych zmieniła się diametralnie. Profil, który wcześniej pełen był kolorowych zdjęć z życia celebrytki, zaczął wypełniać się czarno-białymi fotografiami upamiętniającymi jej syna.

Już wkrótce do księgarni trafi wywiad-rzeka z celebrytką, w którym opowiada o życiu w żałobie i próbie odnalezienia się po stracie jedynego dziecka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Polak uznawany za tancerza wszech czasów. Zniknął ze sceny w wieku 30 lat, kolejne 30 spędził w szpitalach

Sylwia Peretti, Viva! 20/2023
Olga Majrowska

Authors

Reklama
Reklama
Reklama