Reklama

Przez 44 lata udowadniał, że cisza może wywoływać salwy śmiechu i wzruszenie silniejsze niż najdłuższy monolog. Dziś Ireneusz Krosny ponownie zaskakuje publiczność. Legendarny mim nie zamyka jednego rozdziału swojej artystycznej historii, lecz otwiera kolejny. Tym razem zamiast gestów i mimiki coraz częściej wybrzmiewają fortepian, blues i autorskie piosenki.

Ireneusz Krosny nie kończy z pantomimą. Rozpoczyna zupełnie nową drogę

Przez ponad cztery dekady Ireneusz Krosny pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów polskiej sceny pantomimy. Jego występy nie potrzebowały słów. Wystarczały gest, precyzyjna mimika i doskonale wypracowany kontakt z publicznością, by rozbawić widzów do łez.

Dziś artysta ogłasza jednak ważną zmianę. Nie jest to pożegnanie z dotychczasowym dorobkiem, lecz świadome poszerzenie swojej działalności. Jak podkreślił w rozmowie z „Dzień Dobry Wakacje”, nadal występuje jako mim i nie zamierza rezygnować z pantomimy. Jednocześnie rozpoczął nową ścieżkę swojego życia. Obok scenicznych występów coraz więcej miejsca zajmuje muzyka, która od lat pozostawała jego niespełnionym marzeniem.

„Nie rezygnuję jeszcze. Cały czas się pantomimą zajmuję. Jeżdżę, występuję, bawię ludzi. Natomiast zacząłem pewną nową ścieżkę w moim życiu obok pantomimy”, mówił w programie śniadaniowym. To właśnie ten drugi artystyczny świat zaczyna dziś wysuwać się na pierwszy plan.

Ireneusz Krosny 19.04.2015 Warszawa Na planie programu Dzien Dobry TVN
Ireneusz Krosny 19.04.2015 Warszawa Na planie programu Dzien Dobry TVN fot. Tomasz Urbanek/DDTVN/East News

„Tyski blues” to coś więcej niż debiutancki singiel. Pandemia zmieniła wszystko. Wrócił do marzeń sprzed lat

Pierwszym symbolem tej zmiany stał się utwór „Tyski blues”. To debiutancki singiel Ireneusza Krosnego, który otwiera jego muzyczną drogę. Artysta nie ukrywa, że blues jest dla niego gatunkiem szczególnie bliskim. Jak sam przypomina, urodził się w Tychach, a Śląsk od lat kojarzy z muzyką bluesową. To właśnie dlatego ten gatunek stał się naturalnym językiem jego pierwszych autorskich kompozycji. Jednocześnie podkreśla, że wraz z własnym zespołem nie zamierza ograniczać się wyłącznie do bluesa. To jednak właśnie ten styl będzie regularnie powracał w jego twórczości, ponieważ – jak przyznaje – jest najbliższy jego muzycznej wrażliwości.

„Ja się urodziłem w Tychach. Można powiedzieć, że na Śląsku blues to muzyka ludowa. To jest tak, że rzeczywiście gdzieś ten blues we mnie był. Teraz tworząc muzykę, grając z własnym zespołem, to pewnie nie tylko blues się będzie pojawiał, ale będzie go dużo, ponieważ to jest coś, co czuję. Wielu profesorów na studiach mówiło mi, że powinienem grać bluesa”, opowiadał w „Dzień Dobry Wakacje”.

Czytaj też: Życie Michała Wiśniewskiego zmieniło się nie tylko przez miłość. Jedna decyzja wywołała ogromne emocje

Ireneusz Krosny, 2014
Ireneusz Krosny, 2014 Wojciech OLSZANKA/East News

Ireneusz Krosny wrócił do marzeń sprzed lat

Nowa droga nie pojawiła się przypadkiem. Ireneusz Krosny przyznaje, że impuls przyniosła pandemia. Odwołane występy sprawiły, że jego zawodowy kalendarz nagle się zatrzymał. Wolny czas postanowił wykorzystać na coś, o czym myślał już jako uczeń szkoły średniej. Artysta wspomina, że chciał przenieść się do szkoły muzycznej, jednak nie zdążył przygotować się do egzaminów wstępnych. Muzyczne plany musiały ustąpić miejsca pantomimie, która na wiele lat zdominowała jego zawodowe życie. Dopiero pandemia pozwoliła wrócić do dawnych marzeń. Ireneusz Krosny zaczął regularnie grać na fortepianie, rozwijając pasję, która przez lata pozostawała w cieniu jego scenicznej działalności.

Czytaj też: Życie Michała Wiśniewskiego zmieniło się nie tylko przez miłość. Jedna decyzja wywołała ogromne emocje

„Muzyka to jest spełnienie marzeń, które za mną chodziły w życiu. Pamiętam, że w szkole średniej chciałem się przenieść do średniej muzycznej. Niestety, wpadłem za późno, był zbyt krótki czas do egzaminów wstępnych. Nie byłem w stanie przygotować repertuaru. I gdzieś ta muzyka tak została na etapie jakiegoś podstawowego wykształcenia. W międzyczasie zostałem mimem i całe życie jestem jako mim. Ale przyszła pandemia. Skasowało mi nagle cały kalendarz pracy, jak wszystkim artystom. No i co robić, jak jest wolny cały tydzień, cały miesiąc, czy pół roku? Zacząłem robić to, co lubię robić, czyli zacząłem grać na fortepianie”, dodawał.

Muzyka nie pozostała jedynie hobby. Ireneusz Krosny po pięćdziesiątce ukończył studia i został dyplomowanym pianistą jazzowym. Dziś konsekwentnie rozwija nowy projekt artystyczny. Jak zapowiedział, mniej więcej raz w miesiącu będzie publikował kolejne utwory. Równocześnie pracuje nad materiałem, który ma znaleźć się na planowanej na przyszły rok płycie.

To oznacza, że debiutancki singiel jest dopiero początkiem większego przedsięwzięcia.

Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze.

Ireneusz Krosny, 20.04.2015 Teatr Capitol, Najnowszy autorski pantomimiczny spektakl komediowy najslynniejszego polskiego mima Ireneusza Krosnego pt. "Mowa ciala".
Ireneusz Krosny, 20.04.2015 Teatr Capitol, Najnowszy autorski pantomimiczny spektakl komediowy najslynniejszego polskiego mima Ireneusza Krosnego pt. "Mowa ciala". Fot. Justyna Rojek/ East News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...