Przez całe życie pokazywał cuda natury. Dziś David Attenborough ostrzega ludzkość przed katastrofą
David Attenborough od lat opowiada ludziom o naturze, ale dziś jego filmy brzmią już bardziej jak ostrzeżenie niż zachwyt nad pięknem świata. Legendarny brytyjski biolog i dokumentalista, który dzisiaj kończy 100 lat, nie przestaje mówić o jednym: człowiek doprowadził planetę do granic wytrzymałości. I choć jego spokojny głos nadal koi widzów, przekaz stał się wyjątkowo mocny.

Przez większość życia Attenborough pokazywał świat takim, jakiego wielu ludzi nigdy nie miało szans zobaczyć. Tropikalne lasy, oceany pełne życia, dzikie zwierzęta funkcjonujące z dala od cywilizacji. Wszystko to zamieniał w telewizyjne widowiska, które zachwycały miliony widzów. Dziś jednak jego narracja jest znacznie bardziej osobista. Brytyjczyk nie ukrywa, że przez dekady obserwował nie tylko piękno natury, ale także jej stopniowe niszczenie.
Kim jest David Attenborough? Człowiek, który zmienił sposób, w jaki patrzymy na naturę
To właśnie dlatego ostatnie projekty Attenborough mają zupełnie inny ton niż jego wcześniejsze produkcje. Twórca kultowego „Życia na Ziemi” nie skupia się już wyłącznie na cudach przyrody. Coraz częściej mówi o katastrofie klimatycznej, wymieraniu gatunków i odpowiedzialności człowieka. W filmie „David Attenborough: Życie na naszej planecie” po raz pierwszy tak wyraźnie postawił samego siebie w centrum opowieści. Jako świadka epoki, który widział świat jeszcze przed jego dramatyczną przemianą.
Przypomnijmy, że David Attenborough urodził się w 1926 roku. Kiedy był dzieckiem, Ziemię zamieszkiwało nieco ponad dwa miliardy ludzi, a ogromna część planety pozostawała dzika i nietknięta przez człowieka. Dziś populacja przekracza osiem miliardów, a naturalne ekosystemy znikają w zastraszającym tempie. Biolog wielokrotnie podkreślał, że największym problemem nie jest już brak wiedzy, ale brak działania. Ukończył zoologię i antropologię na Uniwersytecie Cambridge, ale jego wpływ na świat nauki i kultury dawno wykroczył poza akademickie ramy. Choć nie jest monarchą ani hollywoodzką gwiazdą, należy do najbardziej uhonorowanych Brytyjczyków. Otrzymał aż 32 doktoraty honoris causa przyznane przez uczelnie w Wielkiej Brytanii i zapisał się w historii jako legenda filmu dokumentalnego.
W 1985 roku królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki za zasługi dla nauki i popularyzacji wiedzy o przyrodzie. Attenborough został również członkiem prestiżowego Royal Society oraz odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego i brytyjskim Orderem Zasługi. Jego osiągnięcia docenił także świat telewizji i filmu. Dwukrotnie zdobył nagrodę Emmy dla najlepszego narratora za „Blue Planet II” i „Naszą Planetę”. Co więcej, pozostaje jedyną osobą w historii, która otrzymała nagrody BAFTA za produkcje realizowane w technologii czarno-białej, kolorowej, HD, 3D i 4K.
CZYTAJ TEŻ: Próbowała swoich sił w aktorstwie, kochała piłkę ręczną. Nikola Węgłowska miała przed sobą całe życie

Dziś David Attenborough nie chce już tylko zachwycać widzów. Chce ich uświadamiać
Choć przez lata zdobył status jednej z najbardziej szanowanych postaci brytyjskiej telewizji, nigdy nie próbował budować wokół siebie wizerunku celebryty. Zamiast tego konsekwentnie skupiał się na pracy. To właśnie on stworzył nowoczesny styl dokumentu przyrodniczego: dynamiczny, emocjonalny i bliski widzowi. Jego program „Zoo Quest”, emitowany już w latach 50., zapoczątkował nową erę telewizji popularnonaukowej.
Prywatnie Attenborough przez niemal pół wieku był związany z Jane Elizabeth Ebsworth Oriel. Ich małżeństwo trwało 47 lat i zakończyło się dramatycznie w 1997 roku, kiedy jego żona doznała krwotoku mózgu. Dokumentalista przebywał wtedy na planie w Nowej Zelandii. Zdążył wrócić, by się z nią pożegnać. Po jej śmierci przyznał, że stracił „życiową kotwicę”, a ratunkiem okazała się dla niego praca.
I właśnie wtedy jego działalność nabrała jeszcze większego znaczenia. Attenborough przestał być wyłącznie narratorem przyrody. Stał się jednym z najgłośniejszych głosów alarmujących o stanie planety. W kolejnych produkcjach przypominał, że ludzie wycinają miliardy drzew rocznie, przeławiają oceany i niszczą ekosystemy, od których sami są uzależnieni.

Mimo ukończonych stu lat nie mówi o emeryturze. Wręcz przeciwnie. W ostatnich latach dotarł do nowej publiczności dzięki Netfliksowi. „Nasza planeta” okazała się globalnym sukcesem, a Attenborough znów stał się jednym z najważniejszych popularyzatorów wiedzy przyrodniczej na świecie. Różnica polega na tym, że dziś nie chce już tylko zachwycać widzów obrazami natury. Chce nimi wstrząsnąć.
Najbardziej poruszające w jego przekazie jest jednak to, że mimo wszystko nie odbiera ludziom nadziei. Attenborough wielokrotnie powtarzał, że człowiek posiada niezwykłą zdolność adaptacji i inteligencję, która pozwoliła mu zdominować świat. Problem w tym, że sama inteligencja już nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze mądrość.
I właśnie o nią David Attenborough apeluje od lat. Spokojnie, konsekwentnie i z autorytetem człowieka, który widział więcej niż większość z nas.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Książe William wpadł w szał po tym, co zrobił jego ojciec. Król miał dziwaczne życzenie dotyczące Kate
