Reklama

Zalia od lat buduje swoją muzyczną wrażliwość na szczerości. W rozmowie dla magazynu „Elle” artystka opowiada nie tylko o procesie tworzenia piosenek, ale też o swojej relacji z ciałem, poczuciem piękna i presją, która często towarzyszy życiu na scenie. Jej słowa są bardzo osobiste.

Zalia o pięknie: „Czuję się piękna, gdy coś mi się udaje”

Dla wielu osób piękno kojarzy się z wyglądem. Dla Zalii to jednak przede wszystkim stan wewnętrzny. Artystka przyznaje, że najlepiej czuje się wtedy, gdy doświadcza sprawczości. Kiedy coś się udaje i ma poczucie harmonii. Piękno pojawia się dla niej w bardzo konkretnych momentach. Podczas rozmowy, gdy czuje się naprawdę wysłuchana. Gdy ktoś okazuje jej sympatię. Albo wtedy, gdy napisze dobrą piosenkę. To właśnie te chwile budują w niej poczucie wartości.

W wywiadzie dla magazynu „Elle” Zalia otwarcie mówi o temacie, który przez lata był dla niej trudny. Przyznaje, że trądzik przez długi czas odbierał jej pewność siebie. Duże znaczenie miała dla niej rozmowa z chłopakiem. Kiedy opowiedziała mu o swoich kompleksach, usłyszała coś, co zapamiętała na długo. "Muszę też dodać, że większość życia zmagałam się z trądzikiem. To nadal trudny dla mnie temat, ale powoli zaczynam mówić o nim głośno. Gdy opowiedziałam swojemu chłopakowi o tym, że bardzo przejmuję się swoją cerą i odejmuje mi to pewności siebie, odpowiedziat, że to przecież mój element ludzki. Coś, co mnie uziemia, przypomina, że jestem tylko człowiekiem, jest to rzecz zupetnie normalna. I że to tylko skóra, mało istotna, biorąc pod uwagę, jakim człowiekiem jest jej wła-ściciel. Przypominam sobie o tym za każdym razem, gdy budzę się z gorszą cerą. Powtarzam sobie, że przemówił mój ludzki pierwiastek i czas się uziemić", zwierzyła się piosenkarka.

Niedawno artystka zrobiła coś, czego wcześniej prawie nie praktykowała. Pozwoliła sobie na miesiąc odpoczynku. To był dla niej moment, by zatrzymać się i zadbać o ciało. Podkreśla, że podpuchnięte oczy czy gorsza cera często są po prostu efektem intensywnego trybu życia. Koncerty, późne chodzenie spać, dużo pracy. Wszystko to ma wpływ na organizm. Jak mówi, wysoki poziom stresu od razu widać na skórze.

CZYTAJ TEŻ: Okładki „Vogue’a”, nominacja do Złotego Globu i Hollywood u stóp. W Polsce wciąż mało kto zna jej historię

Zalia
Zalia Adam Jankowski/REPORTER

Pisanie tekstów to najtrudniejsza część pracy

Choć Zalia od dziecka zajmuje się muzyką i ukończyła w Londynie studia na kierunku występów wokalnych i pisania tekstów, przyznaje, że właśnie teksty są dla niej największym wyzwaniem. "To najtrudniejsza część pracy nad utworem i jestem pod tym względem dla siebie najmniej wyrozumiała. Muzycznie ufam sobie w stu procentach, z wykształcenia jestem muzykiem i to tym zajmuję się od dziecka. Patrząc na staż - teksciarstwo to dla mnie jeszcze nowość, którą staram się rozwijać", ujawnia.

Jej metoda pracy bywa zaskakująca. Czasem zapisuje nawet sto zdań na jeden temat, a potem układa je jak puzzle. Inspiruje się także techniką patchworkową – podobną do tej, którą stosował David Bowie, losując zapisane słowa. "Podobno David Bowie losował zapisane na karteczkach słowa. To technika patchworkowa. Czasem ją wykorzystuję. Ale pisanie jest jak matematyka, musisz myśleć klarownie. Masz kilkadziesiąt różnych opcji, co bywa frustrujące. Poza tym do tekstów nie można podchodzić po macoszemu. Miłość? „Ty mnie kochasz, ja ciebie nie.." - taki tekst mogę stworzyć w 15 minut, ale to nie zadziała. Ktoś mi powiedział, że pisanie to ciągłe myślenie o tekście, w każdej rozmowie jesteś wrażliwy na słowa. W głowie cały czas piszesz", dodaje.

Nie jest tajemnicą, że artystka często tworzy z przyjacielem Jankiem Bąkiem. Jak mówi, obecność drugiej osoby pomaga spojrzeć na pomysł z innej perspektywy. "Lubię mieć takie lustro w drugiej osobie. Wszystkie teksty są jak kartki z mojego pamiętnika. Nie wyobrażam sobie nie śpiewać swoich stów i nieswoich historii. W tym tkwi prawda, której w muzyce szukamy", kontynuuje.

Zalia nie wyobraża sobie śpiewać cudzych historii. Jej piosenki są bardzo osobiste. Traktuje je jak fragmenty własnego pamiętnika. To właśnie w autentyczności widzi sens tworzenia muzyki.

Choć Zalia rozwija swoją karierę i pracuje nad nową muzyką, najważniejsze wartości pozostają dla niej bardzo proste: Miłość. Spokój wewnętrzny. Harmonia.

Artystka przyznaje, że uczy się także większej wyrozumiałości wobec samej siebie. Ma tendencję do zadowalania innych i niechętnie sprawia komuś przykrość, ale coraz częściej potrafi powiedzieć bliskim, że potrzebuje ciszy i przestrzeni. Jak podkreśla, życie nie musi wyglądać jak na Instagramie. Nie warto porównywać swojej produktywności z cudzą. Czasem wystarczy zatrzymać się, posłuchać własnych potrzeb i dać sobie trochę więcej łagodności.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zniknął na ponad pół roku, ujawnił kulisy choroby. Jest spełnionym mężem i ojcem, choć z synem dzieli go zwłaszcza jedno

Zalia
Zalia Pawel Wodzynski/East News

Authors

Reklama
Reklama
Reklama