Polak otworzył Eurowizję i skradł show. Widzowie dopiero później odkryli, że jest synem legendarnej piosenkarki
Otwarcie tegorocznej Eurowizji przyniosło widzom wyjątkowo emocjonalny moment. W centrum widowiska znalazł się Roman Frankl, polski aktor i muzyk, a prywatnie syn legendarnej Marii Koterbskiej. Jego występ w Wiedniu przeszedł do historii konkursu jako jeden z najbardziej nostalgicznych i symbolicznych momentów wieczoru.

Eurowizja od lat dostarcza widzom emocji, o których później mówi cała Europa. Jednak tym razem jeszcze przed pierwszym konkursem wydarzyło się coś, co szczególnie poruszyło polskich fanów. W otwarciu pierwszego półfinału pojawił się Roman Frankl. Artysta związany dziś głównie z Austrią, którego historia okazuje się znacznie bardziej niezwykła, niż mogło się wydawać. Mało kto od razu skojarzył, że to właśnie syn legendarnej Marii Koterbskiej otworzył jedno z najważniejszych muzycznych widowisk świata.
Roman Frankl zaskoczył widzów podczas otwarcia Eurowizji
Organizatorzy tegorocznej Eurowizji postawili na nostalgiczny i bardzo filmowy początek. W specjalnie przygotowanym materiale widzowie poznali Antoniego, bohatera, którego życie przez dekady splatało się z historią konkursu. Kamera prowadziła go od dzieciństwa, gdy z zachwytem oglądał pierwsze czarno-białe transmisje, aż po dojrzałość pełną wspomnień, muzyki i emocji.
W starszą wersję Antoniego wcielił się właśnie Roman Frankl. Pokazano go jako mężczyznę, który przez lata wspólnie z ukochanym partnerem śledził kolejne edycje Eurowizji. Z czasem historia nabierała coraz bardziej melancholijnego tonu — po stracie bliskiej osoby bohater pozostawał sam, a jedynym towarzyszem wspomnień stawała się muzyka. Kulminacyjnym momentem był obraz Frankla siadającego do fortepianu.
I właśnie wtedy wydarzyło się coś wyjątkowego. Po zakończeniu filmu kamery przeniosły się na scenę wiedeńskiej areny, gdzie Roman Frankl naprawdę usiadł przy fortepianie i na żywo rozpoczął pierwszy półfinał Eurowizji. Chwilę później dołączyli do niego wokaliści, tancerze i gwiazdy poprzednich edycji konkursu. Całość wyglądała jak perfekcyjnie wyreżyserowany spektakl pełen wzruszeń i symbolicznych odniesień do historii Eurowizji.
W polskiej transmisji niewiele jednak powiedziano o samym Franklu. Tymczasem jego nazwisko dla starszego pokolenia fanów polskiej muzyki ma ogromne znaczenie. Roman Frankl jest bowiem synem Marii Koterbskiej, jednej z największych ikon polskiej sceny rozrywkowej, niezapomnianej wykonawczyni takich przebojów jak „Karuzela”, „Parasolki” czy „Augustowskie noce”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Kim jest Roman Frankl? Syn Marii Koterbskiej od lat mieszka w Austrii
Roman Frankl urodził się 18 marca 1954 roku. Dorastał w cieniu wielkiej popularności swojej mamy, choć, jak sam wielokrotnie podkreślał, dzieciństwo wcale nie przypominało życia w blasku fleszy. Maria Koterbska niemal bez przerwy koncertowała, podróżowała po Polsce i świecie, a syn bardzo przeżywał jej nieobecności. "Był czas, gdy mama była cały czas w trasie. Bywało tak, że w ciągu roku spędzała w domu 28 dni. Po przyjeździe z dawnego Związku Radzieckiego miała po tygodniu kolejny wyjazd na trzy miesiące do Stanów Zjednoczonych. Pamiętam, że nie chciałem mamy puścić i położyłem się na progu drzwi. Bardzo mi jej brakowało", wyznał.
Artystyczną drogę wybrał również on sam, choć początkowo muzyczna edukacja była dla niego prawdziwą męką. Dopiero pod koniec szkoły muzycznej odkrył w sobie autentyczną pasję do fortepianu i potrafił ćwiczyć nawet po osiem godzin dziennie. Później ukończył krakowską PWST i rozpoczął karierę aktorską. "Nie znosiłem szkoły. I to bardzo. Kojarzyła mi się z wszystkim, co złe. Musiałem wcześnie rano wstawać. W zasadzie na dwa lata przed jej ukończeniem, dość nieoczekiwanie, pokochałem grę. Potrafiłem osiem godzin dziennie grać na fortepianie", opowiadał.
Widzowie mogli oglądać go m.in. w filmach „Wściekły”, „Urodziny młodego warszawiaka” czy „Lata dwudzieste… lata trzydzieste…”. Popularność przyniósł mu także przebój „Mężczyzna na niepogodę”. Mimo sukcesów długo zmagał się jednak z łatką „syna Marii Koterbskiej”.
Właśnie dlatego w wieku 30 lat zdecydował się wyjechać do Wiednia. Chciał zacząć wszystko od nowa i udowodnić, że potrafi zbudować własną karierę niezależnie od sławnego nazwiska. W Austrii występował w teatrach i kabaretach, pisał scenariusze i przez lata stał się rozpoznawalną postacią tamtejszej sceny artystycznej.
Choć dziś rzadko pojawia się w mediach, nadal utrzymuje kontakt z polskim światem show-biznesu. W ostatnich latach można było oglądać go m.in. w serialach „Klan” oraz reaktywowanych „Usta usta”. Prywatnie stroni od rozgłosu. Wiadomo jedynie, że ma żonę i dwoje dzieci.
Tym bardziej symboliczny wydaje się jego występ podczas Eurowizji. Syn jednej z największych legend polskiej piosenki po latach otworzył największe muzyczne widowisko Europy. I choć wielu widzów początkowo nawet go nie rozpoznało, jego obecność na scenie okazała się jednym z najbardziej wzruszających momentów tegorocznego konkursu.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: On jest gwiazdą, ale jego żona to legenda. Amal Clooney od lat zmienia świat i inspiruje miliony kobiet
