Pierwsza dama polskiej piosenki nie zwalnia tempa. Irena Santor nagle zabrała głos na temat zdrowia. Te słowa dają do myślenia
Irena Santor w wieku 91 lat nie zwalnia tempa i wciąż zachwyca energią. Artystka zdradza, że jej siłą jest ciekawość życia i dbałość o zdrowie, a także wraca do trudnych doświadczeń, które ukształtowały jej podejście do codzienności.

Irena Santor w wieku 91 lat wciąż zachwyca energią i podejściem do życia. Artystka otwarcie mówi o planach i zdrowiu. Wielka dama polskiej piosenki zdradziła, co naprawdę ma znaczenie i dlaczego nie zamierza zwalniać tempa.
Irena Santor zdradza, co daje jej energię do działania
Ma 91 lat i nie zamierza zwalniać. Irena Santor nie traci energii i jak sama podkreśla wciąż ma apetyt na życie oraz kolejne wyzwania artystyczne. Ciekawość napędza ją do działania. To właśnie ona, jak podkreśla, daje jej energię i motywację, by iść dalej i nie zatrzymywać się.
„Ja już nie mam dużych planów i to mnie cieszy. Cieszę się tym, co mi każdy dzień przyniesie nowego, a przynosi, nie mówię, że każdy, ale bywa, że dni nowe przynoszą mi nowe propozycje, radości, żebym się gdzieś tam znalazła, kogoś odwiedziła. Ostatnio nawet dostałam takie zaproszenie, żeby pojechać na parę spotkań słowno-muzycznych z moimi przyjaciółmi — z państwem Grzegorzem i Moniką Wasowskimi. Jeżeli się uda, to będę się cieszyła na to. To się właśnie będzie działo wiosną”, opowiedziała w rozmowie z Plejadą przy okazji wyjątkowego pokazu Doroty Goldpoint. Po raz kolejny udowodniła, że styl i klasa nie mają wieku. Podczas wydarzenia przyciągała spojrzenia – elegancka, uśmiechnięta i pełna energii. Trudno było przejść obok niej obojętnie.

Irena Santor o zdrowiu
Artystka otwarcie mówi, że źródło siły nie kryje się w żadnej tajemniczej metodzie. Wręcz przeciwnie, chodzi o coś, co wielu osobom wydaje się oczywiste, a mimo to bywa bagatelizowane. W jej przekonaniu kluczowe znaczenie ma troska o własne zdrowie.
Irena Santor zwraca uwagę, że to właśnie dobra kondycja pozwala realizować plany i nie rezygnować z marzeń. Podkreśla, że mając zdrowie, człowiek zyskuje możliwość działania, spełniania zamierzeń i dłuższego, aktywnego życia. Choć sama przyznaje, że takie podejście bywa odbierane jako banał, konsekwentnie powtarza, że to najważniejsza zasada, jaką się kieruje. W jej przypadku to nie teoria, lecz praktyka, która przekłada się na codzienną energię i gotowość do podejmowania nowych wyzwań.
„Jak ja pani powiem prawdę, to pani powie, oczywiście, że banał. Otóż nie banał. Powtarzam to namolnie. Wiem, że nikt tego nie bierze serio, ale naprawdę najważniejsza jest dbałość o zdrowie, dlatego, że jeżeli mamy zdrowie, to możemy dokonać wszystkiego, co zamierzamy i żyć jak najdłużej. To jest bardzo wielka wartość widzieć dziś, jutro, pojutrze, za rok, za 10 lat, co będzie, jaki świat będzie inny, jaki ciekawy, co mi przyniesie, czym się zachwycę albo czym się zmartwię. Ciekawość życia, to jest to, co powoduje, że dobrze się czuję i mam tę nadzieję — nie myślałam, że tak dużo mnie czeka tej nadziei, a jednak”, opowiadała w Plejadzie.

Na koniec Irena Santor mówi wprost o tym, co dziś ma dla niej największe znaczenie. Nie wymienia sukcesów, planów ani marzeń i wskazuje coś znacznie bardziej podstawowego. Artystka podkreśla, że jej najważniejszym życzeniem pozostaje zdrowie. To właśnie ono, jak zaznacza, otwiera drzwi do wszystkiego, co daje radość i poczucie spełnienia.
Dzięki niemu możliwe są spotkania z fanami, wyjazdy i spontaniczne chwile blisko natury – choćby w lesie czy nad rzeką. Wszystko zależy od tego, czy będzie miała siłę i ochotę, by z tych momentów korzystać. „Zdrowia, bo jeżeli będzie zdrowie, to będą spotkania z fanami, to będzie możliwość pojechania sobie do lasu, nad rzeczkę, nie wiem dokąd, jeżeli będę miała na to ochotę i siłę. To wszystko się może zdarzyć, jak śpiewa pięknie pani Lipnicka prawda?”, wyznała Natalii Wolniewicz w Plejadzie.
Z kolei w rozmiwie z Faktem dodawała, że nie jest zwolenniczką bezrefleksyjnego sięgania po leki. Santor jasno zaznacza, że nie uznaje sztywnych zasad i narzuconych schematów. Nie przekonują jej odgórne zalecenia, które każą działać według jednego. Zamiast tego kieruje się własnym odczuciem i potrzebami organizmu. „Proszę pana, nie wierzę w żadne nakazy. Ja jestem dość zbuntowanym człowiekiem i nie wierzę nakazom. Trzy razy dziennie tabletka, a raz dziennie spacer po 15 minut? Nie ma dla mnie takich rzeczy. Jak czuję potrzebę, to idę na spacer. Jak czuję potrzebę, to biorę pigułkę, ale tylko wtedy, kiedy jest taka konieczność. Nie lubię lekarstw, ale jestem zdyscyplinowana. […] A czego mogę więcej chcieć niż zdrowia? No może tego, żeby codziennie, jutro, pojutrze i za rok cieszyć się tym, co mnie otacza”, mówiła Irena Santor.

Irena Santor ma za sobą trudne doświadczenia
Choć dziś Irena Santor zachwyca formą i spokojem, jej droga do tego miejsca nie była pozbawiona trudnych doświadczeń. Artystka ma za sobą moment, który mógł wszystko zmienić. W wieku 66 lat usłyszała diagnozę – nowotwór. To była sytuacja pełna niepewności, która, jak sama przyznaje, mogła zakończyć się różnie. Choroba została jednak wykryta we wczesnym stadium, co pozwoliło na skuteczne leczenie.
Dziś gwizda wraca do tamtych chwil z ogromnym dystansem, ale też wdzięcznością. Podkreśla, że docenia wszystko, co ją w życiu spotkało – nie tylko dobre momenty, ale również te trudne i bolesne. Artystka nie ukrywa, że była to lekcja pełna lęku i niewiadomej. Jednocześnie zaznacza, że zakończyła się dobrze, co dziś pozwala jej patrzeć na życie z jeszcze większą uważnością i wdzięcznością.
„Jestem szczęśliwa dlatego, że doceniam wszystko to, co mnie w życiu spotkało. Nawet to bardzo złe, to tragiczne. Nawet to doceniam i cieszę się, że to przeżyłam, że jestem po drugiej stronie już — tej radosnej. Ale też dlatego, że przeżyłam to doświadczenie przykre, takie niepewne, bo to się mogło różnie skończyć, ale skończyło się dobrze”, zwierzała się Cezaremu Wiśniewskiemu.
Irena Santor nie tylko dzieli się swoim doświadczeniem, ale też wykorzystuje je, by dodać otuchy innym. Jej słowa wybrzmiewają szczególnie mocno. Artystka zwróciła się do Polaków z prostym, ale stanowczym przesłaniem: nie wolno się poddawać i podporządkowywać się strachowi. „Nie bójcie się, bo chorobę można zwyciężyć. Czasami nie, ale to już są wyroki boskie. Ale nie bójcie się, bo z tym można sobie poradzić. Jeżeli będziecie chcieli walczyć, to zwyciężycie”, dodawała w Fakcie.
